Prezydent Karol Nawrocki chce wystąpić do Prokuratora Generalnego o udostępnienie akt sprawy Adama Borowskiego, opozycjonisty w czasach PRL, obecnie aktywisty klubów „Gazety Polskiej”. Decyzją sądu Borowski ma odbyć karę sześciu miesięcy więzienia. Opozycja przekonuje, że wyrok ma charakter polityczny.

- Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował, że Karol Nawrocki chce zapoznać się z aktami sprawy Adama Borowskiego.
- W komunikacie opublikowanym w serwisie X Bogucki przywołał przepisy dotyczące prawa łaski.
- Opozycja stanowczo protestuje przeciw decyzji sądu.
Prezydent Karol Nawrocki chce poznać szczegóły sprawy byłego działacza opozycji antykomunistycznej Adama Borowskiego. We wtorek sąd zdecydował, że 70-letni Borowski może odbyć karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności.
Wywołało to falę komentarzy. Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński nazwał „przekroczeniem kolejnej granicy”.
Polskie służby go ścigają, a on sądzi w Norwegii. Znany aktywista nie wróci do kraju
Co zdecydował prezydent w sprawie Adama Borowskiego?
Jak poinformował szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, Karol Nawrocki będzie się domagał udostępnienia akt sprawy.
„Działając na podstawie art. 139 Konstytucji, postanowił zażądać od Prokuratora Generalnego w trybie art. 567 par. 2 Kodeksu postępowania karnego przedstawienia akt sprawy Pana Adama Borowskiego, bez zbędnej zwłoki, w terminie nie dłuższym niż 30 dni” – napisał Bogucki w serwisie X. Dodał hasztag #MuremZaAdamemBorowskim.
Artykuł 139 Konstytucji, który przywołał Zbigniew Bogucki, dotyczy prawa łaski – prerogatywy prezydenta pozwalającej na indywidualne ułaskawienie skazanego lub złagodzenie kary.
Artykuł 567 par. 2 Kodeksu postępowania karnego nakłada na Prokuratora Generalnego obowiązek przekazania prezydentowi akt sprawy lub wszczęcia z urzędu postępowania w przypadku takiego żądania głowy państwa.
O co chodziło w dochodzeniu przeciw byłemu opozycjoniście?
We wtorek warszawski sąd uznał, że Adam Borowski może odbyć karę więzienia. Został na nią skazany w styczniu tego roku po procesie dotyczącym wypowiedzi o Romanie Giertychu. Borowski, komentując aferę Polnordu, stwierdził, że poseł KO „współpracuje z przestępcami”.
Roman Giertych pozwał Borowskiego za te słowa. Poseł Koalicji Obywatelskiej zarzucał 70-letniemu działaczowi czyn z art. 212 § 2 kodeksu karnego, czyli zniesławienie lub pomówienie dokonane za pomocą środków masowego komunikowania. Giertych domagał się od 70-latka zapłaty 200 tys. zł.
Iran odblokuje Cieśninę Ormuz. Pod jednym warunkiem
Sąd skazał Adama Borowskiego na 6 miesięcy pozbawienia wolności i nakazał mu przeprosić Giertycha. Gdy 70-letni działacz odmówił, powołując się na wolność słowa, kara została zaostrzona do bezwzględnego więzienia.
Borowski zapowiada protest głodowy. Opozycja wyraża oburzenie
Obrona byłego działacza opozycji antykomunistycznej przypominała, że 70-latek przeszedł udar, a obecnie leczy chorobę nowotworową.
Po ogłoszeniu decyzji sądu Borowski zapowiedział, że jeśli trafi do więzienia, podejmie protest głodowy. „Sąd stwierdził, że miałem okazję przeprosić, nie skorzystałem z tego. Prokurator w tej sprawie wnioskował o zawieszenie kary. Sąd pozostał nieugięty” – mówił Borowski, cytowany przez portal Niezależna.pl, po ogłoszeniu decyzji sądu.
Stanowczo protestuje opozycja, przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość. „System Tuska przekracza kolejną granicę (…) Wolności słowa w Polsce już nie ma” – napisał Jarosław Kaczyński we wtorek w serwisie X. „My stoimy tam, gdzie wtedy. Oni stoją tam, gdzie ZOMO” – napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Przemysław Czarnek.
Adam Borowski w czasach PRL-u był działaczem opozycyjnym, a obecnie jest aktywistą Klubów „Gazety Polskiej” i częstym gościem Telewizji Republika. W 2019 r. bezskutecznie kandydował do Sejmu z list PiS.