Reklama
Świat

Czy Putin zaryzykuje wojnę z NATO? Jeden moment będzie szczególnie niebezpieczny

Rosja zbroi się i testuje odporność Zachodu, ale to nie jej rosnąca siła może być dla NATO największym zagrożeniem. Najbardziej niebezpieczny moment nadejdzie wtedy, gdy Kreml uzna, że czas działa na jego niekorzyść, a Zachód jest jeszcze zbyt słaby lub podzielony, by zdecydowanie odpowiedzieć.

Grzegorz Matyasik
Opinia autorstwa: Grzegorz Matyasik
Dzisiaj 18:53
21 min
Rosja rozbudowuje przemysł zbrojeniowy i zwiększa presję na Zachód, a najgroźniejszy dla NATO może być moment, w którym Kreml uzna, że czas działa na jego niekorzyść (fot. Getty Images)
TYLKO NA

Czy Rosja jest w stanie rozpocząć pełnoskalową wojnę z NATO? To pytanie zdominowało ostatnio debatę o bezpieczeństwie zarówno w Polsce, jak i w państwach Europy Zachodniej. Patrzymy na to zagrożenie z perspektywy państwa graniczącego z Ukrainą, przez które przechodzi większość wsparcia logistycznego dla tego kraju i które stanowi łącznik z państwami bałtyckimi. Rosja ponosi ogromne koszty wojny, a mimo to rozbudowuje przemysł wojskowy, zmienia struktury dowodzenia i zwiększa presję na Zachód. Czy przygotowuje następną konfrontację, czy chce jedynie wywołać strach, przekonując nas, że jest na nią gotowa?

Czytaj też: Czy Rosja chce wojny z NATO? „Są wygłodniali. Wojna stała się dla nich biznesem”

Kreml szuka okazji

14 września na portalu Zero.pl, w artykule „Podpalenia, sabotaże, drony. Tak Rosja przygotowuje grunt pod większy kryzys w NATO”, zastanawiałem się, czy seria sabotaży i incydentów służy także sprawdzaniu odporności zaplecza NATO przed większym kryzysem. W niniejszej analizie rozwijam ten wątek: czy rozpoznanie reakcji państw może wpływać na rosyjską ocenę opłacalności eskalacji? Stawiam następującą hipotezę: Kreml może szukać okazji do eskalacji, zanim Zachód lepiej wykorzysta swój większy potencjał gospodarczy.

Nie oznacza to, że takie działania są powiązane z decyzją o ataku na NATO. Oznacza natomiast, że rosyjskie problemy, na przykład trudności w prowadzeniu tak zwanej specjalnej operacji wojskowej w Ukrainie, nie dają pewności, iż Rosja nie podejmie równolegle działań eskalacyjnych na innych kierunkach. Aby zrozumieć ten mechanizm, trzeba wrócić do momentu, gdy Putin zaczął odbudowywać armię jako instrument działania w coraz mniej stabilnym świecie.

Reklama
Reklama

Zełenski zapowiada odwet. Ukraina zwiększy ataki na rosyjskie rafinerie

Od przewidywania kryzysu do zmiany reguł

Koncepcja bezpieczeństwa narodowego podpisana przez Putina 10 stycznia 2000 r., zaraz po objęciu władzy w Rosji przez jego ekipę, opisywała przekształcanie systemu stosunków międzynarodowych, utrzymujące się znaczenie siły wojskowej i zagrożenie terroryzmem ponad granicami. Krytykowała też, z rosyjskiej perspektywy, dążenie Zachodu do jednostronnego rozwiązywania problemów oraz pomijania interesów Moskwy. Zamachy z 11 września 2001 r. stały się symbolem podatności nawet najsilniejszych państw.

Główną tezę można zatem postawić następująco: Putin odbudowywał zdolności militarne, ponieważ uznawał, że Rosja musi być przygotowana na niestabilność i kryzysy, którym istniejący porządek międzynarodowy nie potrafi zapobiec i nad którymi nie zapewnia skutecznej kontroli. Własna siła miała zabezpieczać państwo i zapewniać mu wpływ na kształt przyszłego ładu. Jest to synteza rosyjskiej diagnozy zagrożeń i późniejszej polityki.

Przygotowanie na nowe zagrożenia nie oznaczało od razu przygotowania do wojny z Zachodem. Po 11 września pojawiła się również przestrzeń współpracy z USA i NATO. Dopiero kolejne decyzje ujawniały, że zdolności uzasadniane bezpieczeństwem Rosji mogą służyć także ograniczaniu suwerenności innych państw. To zasadnicza różnica: rozpoznanie kryzysu systemu bezpieczeństwa nie usprawiedliwia późniejszego współtworzenia tego kryzysu przez agresję.

Reklama
Reklama

MON uruchamia dodatkowe szkolenia. 70 nowych terminów programu wGotowości

W Monachium w 2007 r. Putin odrzucał model jednobiegunowy jako nieakceptowalny i niemożliwy do utrzymania. W tym samym roku Rosja zawiesiła wykonywanie CFE, a w 2008 r. użyła siły przeciw Gruzji. Reforma po tej wojnie oraz program uzbrojenia na lata 2011–2020 istotnie zwiększyły skalę modernizacji i przyczyniły się do wzrostu produkcji wojskowej. Na tym tle wymowny jest raport grupy ekspertów przygotowującej koncepcję strategiczną NATO w 2010 r. Podkreślał on, że Sojusz nie uważa Rosji za zagrożenie militarne, choć dostrzegał rozbieżności i rosyjską nieufność.

Była to analiza ekspercka opublikowana przez NATO, nie dowód jednomyślności wszystkich zachodnich rządów. Pokazuje jednak, jak długo współpraca pozostawała ważnym punktem odniesienia, podczas gdy Moskwa coraz silniej podważała obowiązujące reguły. Dlaczego NATO tego nie zauważyło? Były szef Sztabu Generalnego WP, gen. Rajmund Andrzejczak, w którymś z wywiadów powiedział, że „nie mieliśmy tego [działań Rosji – przyp. aut.] na radarach…”.

Czy reforma lat 2008–2021 tworzyła armię do wojny z NATO? Odpowiedź zależy od rodzaju konfliktu. Przebudowa po wojnie z Gruzją zwiększała użyteczność wojsk w szybkich operacjach regionalnych, a odstraszanie jądrowe i rozwój uzbrojenia dalekiego zasięgu miały ograniczać swobodę działania silniejszego przeciwnika. Te funkcje mogły się uzupełniać: pozwalać na prowadzenie lokalnej wojny i zniechęcać Zachód do interwencji. Samo ćwiczenie scenariusza wielkiej wojny ani posiadanie rakiet nie dowodzą decyzji o jej rozpoczęciu.

W latach 2013–2014 spór o przyszłość Ukrainy przerodził się w otwarte użycie siły. Aneksja Krymu i wojna w Donbasie pokazały, że rosyjska armia może służyć zmianie granic oraz blokowaniu politycznych wyborów sąsiada. Interwencja w Syrii od 2015 r. demonstrowała z kolei możliwość działania poza obszarem postsowieckim. Odbudowane zdolności wojskowe coraz częściej służyły rewizji porządku międzynarodowego. Żądania wobec USA i NATO z grudnia 2021 r. potwierdziły stawkę: wpływ na strategiczne wybory sąsiadów i zmianę europejskich reguł bezpieczeństwa. Moskwa nie tylko przygotowywała się na niestabilność, lecz także rozwijała narzędzia jej wykorzystywania i własnymi działaniami ją pogłębiała.

Reklama
Reklama

Modernizacja sprzętu nie usuwała jednak problemów dowodzenia, logistyki, korupcji i relacji między polityką a wojskiem. Odbudowana armia mogła być groźna, a zarazem niezdolna do wykonania najbardziej ambitnych zadań wyznaczanych przez Kreml. Klęska pierwotnego planu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r. ujawniła rozbieżność między rzeczywistą sprawnością armii a politycznymi oczekiwaniami.

USA chcą spotkania Ukrainy i Rosji. Zełenski podał możliwy termin

Mobilizacja rosyjskiego przemysłu i jej granice

Produkcja amunicji jest symbolem przestawienia priorytetów państwa. Rosja częściowo zmobilizowała gospodarkę do wojny, natomiast państwa zachodnie rozbudowują wybrane zdolności bez porównywalnego podporządkowania gospodarek potrzebom militarnym. Nie oznacza to rosyjskiej przewagi we wszystkich rodzajach uzbrojenia.

Produkcja amunicji artyleryjskiej i moździerzowej – zakres i okres Rocznie
Rosja: cała amunicja artyleryjska, moździerzowa i czołgowa, z wyodrębnieniem 152 mm – 2021 r. Około 400 tys., w tym około 250 tys. szt. amunicji 152 mm – szacunek produkcji
Rosja: cała amunicja artyleryjska, moździerzowa i czołgowa, z wyodrębnieniem 152 mm – 2025 r. 7 mln szt., w tym 3,4 mln do haubic i 1,7 mln amunicji 152 mm – szacunek produkcji
USA: amunicja ogółem i 155 mm przed rozbudową – 2021 r. 400 tys., w tym około 170 tys. amunicji 155 mm
USA: amunicja 155 mm i cel rozbudowy – 2025 r. Brak danych dla całości; 480 tys. wobec planowanych 1,2 mln* dotyczy amunicji 155 mm
Cała Europa, w tym państwa UE, Wielka Brytania i Norwegia – 2021 r. Około 550 tys., w tym około 350 tys. amunicji 155 mm
Cała Europa, w tym państwa UE, Wielka Brytania i Norwegia – 2025 r. Około 2 mln, w tym około 1,5 mln** amunicji 155 mm

* Mimo zainwestowania ponad 5 mld dol. w amerykańskie fabryki amunicji raporty wskazują, że USA napotkały poważne problemy z szybkim osiągnięciem docelowego pułapu 100 tys. pocisków 155 mm miesięcznie, czyli tempa 1,2 mln rocznie. W połowie 2025 r. faktyczna produkcja wynosiła około 40 tys. sztuk miesięcznie. Pod koniec 2025 r. i na początku kolejnego roku tempo to utrzymywało się na poziomie około 36–40 tys. pocisków miesięcznie. Roczny wolumen szacowano na 450–480 tys. sztuk.

Reklama
Reklama

** Oficjalne moce produkcyjne amunicji 155 mm w Europie osiągnęły poziom 2 mln sztuk rocznie. Szacowana wielkość rzeczywistych dostaw w analizowanym roku wynosiła jednak 1,3–1,5 mln sztuk. Rozbudowę produkcji ograniczają między innymi dostępność materiałów wybuchowych i prochów oraz zdolności elaboracji i kompletowania amunicji.

Rosyjskie BSP Miesięcznie Roczny ekwiwalent
Gierań 2; HUR, VIII 2026 ok. 2 800 33 600
Gierań 4/5 łącznie; HUR ok. 3 000 36 000
Wabiki i BSP zakłócające, w tym Gerbera; CSIS, VI 2026 2 000–2 500 24–30 tys.

Ekwiwalent oznacza tempo miesięczne × 12, a nie rzeczywistą produkcję całego 2026 r. HUR szacował w sierpniu zapas Gierani na około 6200 sztuk. Brakuje jawnego, pewnego bilansu amunicji 152 mm oraz gotowych zapasów BSP na dziś. Nie można obliczać ich przez dodawanie produkcji bez odjęcia zużycia i strat.

Warto odnieść się także do kosztów ponoszonych przez Rosję. Szwedzki instytut SIPRI szacował rosyjskie wydatki wojskowe w 2025 r. na około 7,5 proc. PKB. Utrzymywanie priorytetu wojennego obciąża inne potrzeby państwa. Listopad 2025 r. przyniósł ważne informacje o operacjach na krajowym rynku złota. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. zasób złota monetarnego zmalał, według danych przytoczonych przez Interfax, o około 56 ton. To sygnał korzystania z rezerw, nie ich wyczerpania. Trudności finansowe mogą skłaniać zarówno do podniesienia stawki, jak i do szukania porozumienia.

Reklama
Reklama

Merz niespodziewanie w Kijowie. Tysiące dronów, broń dalekiego zasięgu i energetyka

Jak długo można to utrzymać? Nie ma wiarygodnego zegara wskazującego datę załamania. W krótkim okresie państwo może podtrzymywać priorytet zbrojeń kosztem innych wydatków. W średnim okresie rośnie znaczenie przychodów eksportowych, dostępu do komponentów, pracowników i finansowania. W długim okresie kumulują się koszty zaniedbań w sektorze cywilnym. Presja może skłaniać do rozmów, ale również do eskalacji, jeżeli władze uznają kompromis za zagrożenie dla własnego przetrwania. Z naszej perspektywy najważniejsze jest to, czy Zachód zamienia zapowiedziane inwestycje w gotowe zapasy szybciej, niż Rosja rozbudowuje swoją produkcję.

Zachód ma potencjał, ale musi zamienić go w gotowość

Ograniczenia Zachodu zasługują na osobną analizę, ponieważ rosyjska decyzja o eskalacji zależy nie tylko od własnych zasobów. Liczy się również ocena przeciwnika: jego gotowości, zapasów i woli ponoszenia kosztów. Moskwa może uznać chwilową lukę między zachodnimi deklaracjami a realnymi zdolnościami za okazję do działania. To jednak rosyjska interpretacja, która może okazać się błędna.

Pierwsza luka dotyczy przemysłu. Zachodnie gospodarki są wielokrotnie większe od rosyjskiej, ale ich fabryki przez lata nie były przygotowywane do zużycia charakterystycznego dla długiej wojny. Rozbudowa wymaga nie tylko pieniędzy, lecz także komponentów, materiałów wybuchowych, pracowników oraz zamówień pozwalających utrzymać produkcję. Milion zapowiedzianych pocisków nie jest milionem pocisków w magazynie. Rosja wcześniej nadała zbrojeniom wojenny priorytet; Europa i USA nadrabiają zaległości w wybranych obszarach.

Reklama
Reklama

„Łukaszenka powiedział: Jeśli mnie pan zdradzi, uduszę”. Białoruś szykuje się do wojny

Druga luka dotyczy determinacji politycznej i społecznej. Nie istnieje jeden miernik „woli walki Zachodu”. Niechęć do wojny, spór o wydatki i gotowość do obrony po napaści to różne rzeczy. We wrześniu „The Guardian” relacjonował obawy uczestników forum bezpieczeństwa o zdolność Europy do długiej wojny na wyniszczenie. Są one ostrzeżeniem, nie dowodem, że społeczeństwa odmówią obrony. Członkostwo Finlandii i Szwecji oraz rozbudowa obrony przeczą obrazowi Zachodu całkowicie biernego.

Trzecia luka wynika z konkurencji między teatrami działań. Wojna z Iranem obciąża amerykańskie zasoby i uwagę. Informacje medialne, potwierdzone przez Kongres, wskazywały na uszczuplenie zapasów. Pociski przeciwlotnicze i amunicja artyleryjska to osobne bilanse, ale ich niedobory mogą równocześnie ograniczać swobodę decyzji. Problemy na Bliskim Wschodzie nie dowodzą wprost militarnej słabości USA. Mogą jednak skłaniać Kreml do sprawdzania, czy Waszyngton chce ponosić ryzyko na kolejnym kierunku.

Czwarty problem to niepewność dotycząca amerykańskiej obecności w Europie. AFP informowała o zapowiedzianym w maju wycofaniu 5 tys. żołnierzy z Niemiec i o przeglądzie rozmieszczenia sił. Jednocześnie 30 września ambasador Matthew Whitaker odrzucił doniesienia o planowanym wycofaniu nawet 40 tys. żołnierzy, wskazując, że przeglądu nie zakończono. Nie należy przedstawiać medialnych przecieków jako wykonanej redukcji. Znaczenie mają także konkretne zdolności i czas przybycia wsparcia, a nie sama liczba ludzi.

Wspólny mianownik tych problemów to czas. Europa może wzmacniać się szybciej, niż Rosja odbudowuje wolne odwody, albo pozostawać w okresie przejściowym. Z punktu widzenia Kremla atrakcyjne byłoby wykorzystanie tej drugiej sytuacji. Z punktu widzenia NATO najważniejsze jest skrócenie jej przez gotowe zapasy, ćwiczoną współpracę i wiarygodne decyzje. Większy potencjał gospodarczy zapewnia przewagę dopiero wtedy, gdy przekłada się na zdolność działania.

Reklama
Reklama

Czy Rosja przygotowuje test obrony zbiorowej NATO

Wizyta Johna Ratcliffe’a w Moskwie 25 sierpnia 2026 r. zasługuje na większą uwagę. Według CBS szef CIA ostrzegał Rosję przed atakiem na NATO. Doniesienia o takim ostrzeżeniu mają więc oparcie w relacjach medialnych; nie są wyłącznie publicystycznym domysłem. Nie ujawniono jednak pełnej treści rozmów ani materiału wywiadowczego, który mógł uzasadniać misję.

CFR zestawił kilka innych możliwych tematów poruszanych podczas tej wizyty: wojnę przeciw Ukrainie, współpracę Rosji z Iranem, demonstrację amerykańskiej determinacji oraz bezpieczeństwo państw bałtyckich. Wizyta mogła służyć jednocześnie odstraszaniu Moskwy i uspokojeniu sojuszników.

Rosja ostrzega dyplomatów i obcokrajowców. „Opuśćcie Kijów”

Hipoteza ostrzeżenia przed testem artykułu 5 jest poważna. Taki test miałby sens z rosyjskiej perspektywy tylko wtedy, gdy Kreml liczyłby na ograniczenie skali konfliktu, zwłokę w odpowiedzi albo polityczne pęknięcie Sojuszu. Nie musiałby oznaczać zamiaru pokonania całego NATO. Zarazem sam fakt wysłania ostrzeżenia może świadczyć o próbie zapobieżenia ryzyku, zanim powstał konkretny plan wykonawczy. Nie jest dowodem, że Amerykanie znali datę lub miejsce ataku.

A może Rosja tylko straszy? Ta alternatywa jest zbyt prosta. Operacja informacyjna może być wsparta rzeczywistą gotowością do ograniczonej przemocy, a groźba może służyć uzyskaniu ustępstw bez jej realizacji. Najlepiej udokumentowana jest determinacja do kontynuowania wojny przeciw Ukrainie i presji podprogowej na jej sojuszników. Gotowość do celowego starcia z NATO pozostaje trudniejsza do oceny. Mocniejszym sygnałem niż kolejne wystąpienie propagandowe byłoby równoczesne odtwarzanie gotowych odwodów, gromadzenie zasobów oraz przygotowanie politycznego uzasadnienia użycia siły. Brak takich dowodów w przestrzeni publicznej nie pozwala bagatelizować zagrożenia, ale też nie uprawnia do głoszenia teorii na temat przesądzonej wojny.

Reklama
Reklama

Kontrwywiad ostrzega. Coraz więcej prowokacji rosyjskich służb

Wrzesień 2026 pokazuje determinację Rosji

Rosyjskich działań nie można sprowadzać wyłącznie do próby wywołania strachu. We wrześniu 2026 r. obejmowały one rzeczywiste, powtarzane uderzenia na Ukrainę. Przemoc służy jednocześnie niszczeniu zdolności obronnych, podnoszeniu kosztów społecznych i wywieraniu presji na decyzje polityczne. Zastraszanie oraz determinacja nie są więc przeciwieństwami: pierwsze może być narzędziem drugiej.

29 września rzecznik ukraińskich Sił Powietrznych mówił o 3177 dronach odrzutowych użytych od początku miesiąca wobec 2850 w sierpniu. Są to dane strony walczącej, dotyczące określonej kategorii środków. Zestawienie wrześniowe obejmuje okres kończący się przed końcem miesiąca. Dane te pokazują jednak, jak intensywnie wykorzystywane są te środki.

Z tego wynikają trzy różne oceny. Po pierwsze, determinacja do kontynuowania wojny przeciw Ukrainie jest widoczna w działaniach. Po drugie, Moskwa może liczyć, że narastające obciążenie obrony powietrznej i zaplecza przyniesie efekt polityczny mimo braku rozstrzygnięcia lądowego. Po trzecie, przenoszenie tej oceny na relacje z NATO wymaga ostrożności: intensywność ataków na Ukrainę wzmacnia ocenę gotowości do eskalacji w tej wojnie, lecz sama nie dowodzi decyzji o napaści na Sojusz.

Teza o „ucieczce do przodu” staje się przekonująca wtedy, gdy wzrost kosztów nie prowadzi do ograniczenia celów, lecz do rozszerzania presji w poszukiwaniu przełomu. Możliwe, że Kreml uznaje czas za niekorzystny: Zachód uruchamia fabryki, Ukraina rozwija własne środki, a rosyjski wysiłek wojenny narasta. Nie jest jednak przesądzone, że Moskwa uważa swoje możliwości za malejące. Rosyjskie zakłady również zwiększają produkcję, a kierownictwo może nadal wierzyć w skuteczność wojny na wyczerpanie.

Reklama
Reklama

O eskalacji wobec NATO mocniej świadczyłaby zbieżność kilku zmian: odtwarzanie gotowych jednostek poza Ukrainą, przyrost zapasów, intensyfikacja działań fizycznych i przygotowywanie politycznego uzasadnienia konfrontacji. Sama wojownicza wypowiedź jest słabszą przesłanką. Równie ważne są sygnały przeciwne: trwałe ograniczenie presji, weryfikowalne porozumienia i brak budowy nowych odwodów. Analiza powinna sprawdzać oba zestawy dowodów.

Najbardziej niebezpieczne może być jednak przekonanie rosyjskiego kierownictwa, że ograniczonym użyciem siły zdoła osiągnąć więcej, niż ryzykuje. Taki błąd oceny może połączyć prawdziwą determinację z fałszywym poczuciem kontroli nad eskalacją.

Nadciąga „Ryś”, a odchodzi „Pantera”. Wojsko Polskie z nowym kamuflażem

Kluczowy kierunek północny

Kierunek północny jest ważny, ponieważ łączy rosyjskie odstraszanie jądrowe na Półwyspie Kolskim, dostęp do Atlantyku oraz bezpieczeństwo Bałtyku. Presja w jednym z tych obszarów może absorbować uwagę i środki potrzebne w pozostałych. Dla Polski oznacza to, że kryzys bałtycki trudno oddzielić od sytuacji nordyckiej i zdolności NATO do udzielania wsparcia.

Odtworzenie w 2024 r. okręgów Leningradzkiego i Moskiewskiego stworzyło ramy dowodzenia i rozbudowy sił na dłuższą konfrontację. Estoński wywiad wiązał reformę z rozwojem potencjału przy granicach NATO, także na kierunku fińskim. Finlandia i Szwecja poprzez wstąpienie do NATO wzmacniają spójność obrony północnej Europy, a Moskwa postrzega to jako pogorszenie własnego położenia. Pomija przy tym, że zasadniczym impulsem do akcesji tych państw do NATO była rosyjska inwazja na Ukrainę.

Reklama
Reklama

Putin znowu grozi bronią jądrową. Mówi o ataku na Królewiec

Nowe struktury nie są jednak równoznaczne z gotowymi odwodami. Litewska ocena z 2026 r. wskazywała na rozbudowę jednostek okręgu Leningradzkiego, nową dywizję artylerii w Moskiewskim i rozwój sił w Kaliningradzie, ale również niepełne ukompletowanie oraz kierowanie zasobów do Ukrainy. Jawne dane nie pozwalają podać wiarygodnej liczby dywizji wolnych do natychmiastowej operacji przeciw NATO.

Opisywane we wrześniu informacje o wspólnych polsko-litewskich przygotowaniach do ewakuacji ludności państw bałtyckich pokazują wagę tego kierunku. Działania te obejmowały prace nad procedurami i ćwiczenia. Nie można ich utożsamiać z dowodem znajomości kierunku czy terminu ataku, choć zapewne działania władz Litwy nie są pozbawione podstaw. Dla Polski oznacza to kolejne wyzwanie: poza ochroną własnej ludności musimy być gotowi do przyjęcia osób potrzebujących pomocy, zachowując jednocześnie zdolność wspierania sojuszników.

Królewiec (po rosyjsku Kaliningrad) pozostaje źródłem ryzyka i narzędziem gróźb. Rosyjska nota skierowana do NATO przez rosyjską ambasadę w Brukseli, opisana przez agencję Reuters 30 września, odwoływała się również do broni jądrowej w kontekście ewentualnej blokady obwodu królewieckiego przez NATO. Skąd taka reakcja Rosji? Czy do Moskwy nie dotarł scenariusz, zgodnie z którym rosyjski atak na państwa bałtyckie skutkowałby zajęciem obwodu przez wojska NATO? Czy właśnie dlatego Rosja zagroziła użyciem broni jądrowej? Taki związek pozostaje hipotezą. Nie można przy tym wykluczyć, że ostrzeżenie służy ochronie rosyjskiej swobody działania, odstraszaniu przeciwnika i wywoływaniu sporów wewnątrz NATO.

Reklama
Reklama

Rosja grozi Polsce. Fabryki produkujące broń dla Ukrainy „potencjalnymi celami”

Warianty przed Rosją i Zachodem

Obecnie, opierając się głównie na ogólnodostępnych informacjach, trudno przewidzieć konkretny przebieg wydarzeń. Będzie on zależał od wyborów rosyjskiego kierownictwa oraz reakcji Zachodu. Poniższe warianty stanowią ocenę analityczną i próbę prognozy. Mogą następować po sobie lub częściowo się łączyć.

Wariant pierwszy: przedłużanie wojny w Ukrainie i działania podprogowe bez otwartego starcia z NATO

W najbliższych dwunastu miesiącach najbardziej uzasadniony pozostaje scenariusz intensywnej wojny przeciw Ukrainie, wzmożonych działań sabotażowych i zastraszania jej sojuszników. Rosja próbuje osiągnąć więcej bez przyjmowania pełnego ryzyka wojny z NATO. Zachód może stabilizować sytuację przez ciągłość wsparcia, ochronę zaplecza i rozbudowę zapasów. Jeżeli odpowie zmęczeniem i rozproszeniem, Moskwa może uznać nacisk za skuteczny i zwiększać jego skalę.

Wariant drugi: ograniczony test artykułu 5

Kreml podejmuje świadome ryzyko ograniczonej akcji przeciw państwu Sojuszu, licząc na polityczne zawahanie. Przesłanką byłoby przekonanie, że USA są przeciążone, Europa podzielona, a koszty lokalnej akcji da się kontrolować. Wariant ten może współwystępować z dalszą wojną przeciw Ukrainie. Należy traktować go jako scenariusz możliwy i wymagający przygotowania. Szybka i skuteczna reakcja powinna podważyć rosyjską kalkulację. Zwłoka albo wymuszone ustępstwo kosztem napadniętego państwa zwiększałyby ryzyko kolejnych prób. Żadna ze stron nie miałaby gwarancji utrzymania konfliktu w ograniczonej skali.

Reklama
Reklama

Wariant trzeci: szersza konfrontacja albo trwałe powstrzymanie Rosji

Ten wariant podzieliłbym na dwa podwarianty. W podwariancie A dochodzi do zamrożenia wojny w Ukrainie w wyniku rozejmu, zmiany politycznej lub ograniczenia działań, co umożliwia Rosji odbudowę sił i zapasów. Powstaje niekorzystny układ sił: odbudowującej się armii rosyjskiej towarzyszą słabnące zaangażowanie USA i niedokończona mobilizacja europejskiego przemysłu. Taka sytuacja sprzyjałaby szerszej konfrontacji.

Podwariant B zakłada korzystny układ sił, w którym Moskwa z różnych przyczyn ustępuje lub zostaje zmuszona do ustępstw. W tym scenariuszu NATO dysponuje siłami, zapasami i spójnością decyzji, przy których koszty i ryzyko agresji przewyższają oczekiwane korzyści.

Ukraina odzyskała 176 km kw. terytorium. Zełenski o operacji Vivaldi

Bez względu na rozwój sytuacji wniosek dla Polski jest moim zdaniem następujący: potrzebujemy dwóch zdolności rozwijanych jednocześnie: obrony przed działaniami podprogowymi oraz prowadzenia długotrwałej obrony militarnej. W najbliższym okresie oznacza to sprawne łączenie informacji o incydentach oraz ochronę infrastruktury krytycznej i przemysłu obronnego. W dalszej perspektywie będziemy potrzebować przygotowanych i zdeterminowanych sił zbrojnych, przećwiczonego współdziałania z sojusznikami, sprawnego systemu kierowania obroną państwa oraz skutecznej obrony cywilnej. Niezbędne będą także ciągłość działania instytucji i administracji, odpowiednio przygotowany przemysł obronny, odporna infrastruktura krytyczna oraz szeroko rozumiana odporność społeczeństwa.

Reklama
Reklama

Rosja może próbować uciekać do przodu, jeśli uzna, że dalsze czekanie pogorszy jej położenie. Może też wybrać inną drogę, ponieważ problemy nie przekładają się automatycznie na decyzję o agresji. Najbardziej niebezpieczny pozostaje moment, w którym Kreml pomyli ograniczenia Zachodu z brakiem jego determinacji. Polska powinna działać tak, aby ten błąd był trudniejszy do popełnienia, a jego skutki mniej opłacalne dla Rosji. Dlatego powinniśmy rozbudowywać zdolności militarne i wzmacniać determinację do obrony własnego terytorium oraz udzielania pomocy sojusznikom w obronie ich państw.

Alarm nad Litwą. Poderwano myśliwce NATO, zamknięto lotnisko. Po 40 minutach odwołano zagrożenie

Źródło: Zero.pl
Grzegorz Matyasik
Grzegorz MatyasikPolitolog, ekspert w zakresie ochrony i obrony infrastruktury krytycznej z doświadczeniem pracy w sektorze publicznym (m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa) oraz manager w pionach bezpieczeństwa w zakładach przemysłowych - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama