Współczesny Iran to owoc islamskiej rewolucji, której twarzą i przywódcą był ajatollah Chomejni. Krajem do niedzieli, do dnia swojej śmierci, kierował jego bezpośredni następca – to właśnie Ali Chamenei był głównym celem rozpoczętej w sobotę operacji. Atak USA i Izraela na ten kraj może, ale wcale nie musi, być początkiem końca reżimu. Po 46 latach opozycja jest rozczłonkowana, brakuje też wyraźnego lidera.

„Ajatollah Ruhollah Chomejni mógł niszczyć, ale nie mógł budować, a jego dorobek to kraj pogrążony w chaosie” – napisał amerykański tygodnik „Time” po śmierci pierwszego przywódcy Islamskiej Republiki Iranu w 1989 r. Biorąc pod uwagę aktualne wydarzenia w kraju, wydaje się, że podsumowanie amerykańskiego dziennikarza było nie tylko zamknięciem pewnego etapu, lecz także proroctwem.
Gospodarka Iranu pogrążona jest w narastającym kryzysie. Kraj od lat funkcjonuje pod ciężarem sankcji, wysokiej inflacji, słabej waluty oraz strukturalnej niewydolności sektora państwowego. Społeczeństwo co kilka lat wychodzi na ulice, by zostać krwawo spacyfikowane przez siły reżimu. Choć dziś strona amerykańska deklaruje, że jednym z celów operacji jest zmiana władzy, wewnątrz kraju nie wykrystalizował się żaden silny ośrodek, który realnie mógłby ją przejąć. Wystarczyło 46 lat, by szyiccy duchowni pozbyli się konkurencji. Jak do tego doszło?
Chomejni – „znak Boga”
Warto cofnąć się do lat 30. XX wieku. Wtedy rozpoczął swoją działalność Ruhollah Chomejni – islamski duchowny, który później został politycznym przywódcą Iranu.
Przez lata jako nauczyciel i duchowy przewodnik gromadził wokół siebie uczniów i zwolenników. W latach 60. został uznany przez część szyickiego kleru za mardżę at-taklid – najwyższy autorytet religijny, którego interpretacje prawa islamskiego mogą być naśladowane przez wiernych. Tym samym znalazł się w czołówce przywódców religijnych świata szyickiego. Arabista prof. Janusz Danecki w rozmowie dla miesięcznika „Więź” diagnozował, że dla religijnych Irańczyków jest „znakiem Boga”.
Tłem dla rozwoju autorytetu Chomejniego były rządy dynastii Pahlawich. Reza Chan w 1921 r. dokonał wojskowego przewrotu, w wyniku którego obalona została rządząca dotychczas dynastia Kadżarów. Przez lata westernizował kraj, ograniczając rolę tradycji islamskiej, a tym samym pozycję duchowieństwa.
W czasie jego rządów zamykano szkoły koraniczne, ograniczano publiczne praktyki religijne, zakazano kobietom noszenia tradycyjnych zasłon, a mężczyznom z kolei nakazano nosić zachodnie stroje. Powołano też spółkę Anglo-Iranian Oil Company, z niezwykle niekorzystnym dla kraju podziałem zysków z wydobycia ropy (Iranowi przypadało 16 proc. zysków).
W czasie II wojny światowej Reza Szach ogłosił neutralność, co alianci odebrali jako wsparcie dla nazistowskich Niemiec. W 1941 r. zmuszono go do abdykacji na rzecz własnego syna, Mohammada Rezy Szacha. Winston Churchill miał powiedzieć na konferencji w Teheranie: „sprowadziliśmy go, zabraliśmy go”.
Nowy szach, nowe problemy
W 1951 r. premierem Iranu został Mohammad Mossadegh, polityk o silnym zapleczu społecznym i wizerunku patrioty. Najważniejszą decyzją jego rządu była nacjonalizacja przemysłu naftowego. Dla wielu Irańczyków był to symbol odzyskiwania suwerenności.
W odpowiedzi Wielka Brytania nałożyła na Iran embargo na ropę i rozpoczęła działania dyplomatyczne mające na celu obalenie premiera. Początkowo administracja USA była ostrożna, ale wraz z nasileniem zimnej wojny zaczęła postrzegać Mossadegha jako polityka, który może otworzyć drogę do wzmocnienia wpływów komunistycznych w Iranie.
W sierpniu 1953 roku amerykańska CIA we współpracy z brytyjskim MI6 przeprowadziły tzw. operację „Ajax”. Jej celem było doprowadzenie do upadku rządu Mossadegha i wzmocnienie władzy szacha Mohammada Rezy Pahlawiego. Po kilku dniach chaosu, protestów ulicznych i działań części wojska premier został obalony i aresztowany.
Obalenie Mossadegha miało długofalowe konsekwencje. Szach umocnił autorytarne rządy, rozbudował aparat bezpieczeństwa i jeszcze silniej związał Iran z Zachodem. W pamięci wielu Irańczyków zamach stanu z 1953 r. był jednak datą graniczną – stał się symbolem zagranicznej ingerencji. To doświadczenie było jednym z ważnych elementów narracji, do której odwoływali się później przeciwnicy monarchii, w tym Ruhollah Chomejni.
Nieudane reformy gospodarcze
W latach 60. szach narobił sobie więcej wrogów. Powód? Program reform znany jako „Biała Rewolucja”. Obejmował on m.in. reformę rolną, przyznanie kobietom czynnego i biernego prawa wyborczego oraz dalszą sekularyzację państwa. Reformy uderzały jednak w tradycyjne elity, w tym w duchowieństwo i klasę kupiecką związaną z bazarami. Władza oskarżała kupców o spekulację i wywoływanie inflacji. W ramach kampanii prowadzono masowe aresztowania i wprowadzono państwowe monopole na niektóre towary. Reformy doprowadziły do niecodziennego sojuszu przeciwko władcy: kleru i kupców bazarowych.
Oliwy do ognia niezadowolenia dolewały działania politycznej policji SAVAK. Stała się ona symbolem terroru. W obawie przed prześladowaniami debata publiczna przeniosła się do meczetów, co dało duchownym ogromne możliwości wpływania na opinię publiczną.
Po ogłoszeniu przez szacha programu „Białej Rewolucji” Chomejni zaprosił do Kom najważniejszych przywódców religijnych i wezwał ich do bojkotu reform. „Powinniśmy stworzyć siłę, która będzie niezniszczalna nawet w konfrontacji z czołgami i armatami” – mówił. Wydał też manifest wyliczający przewinienia władzy, m.in. zbytnią uległość wobec USA i Izraela.
Wskazywał, że reżim szacha zgodził się na przyjęcie prawa przyznającego obywatelom USA przebywającym w Iranie immunitet. Mieli oni podlegać jurysdykcji amerykańskich sądów. Chomejni interpretował to jako oddanie suwerenności w zamian za wsparcie polityczne i finansowe.
„Jeśli jakikolwiek amerykański sługa zamorduje mardżę at-taklid na środku bazaru, irańska policja nie ma prawa go zatrzymać” – grzmiał w październiku 1964 r. Po tych wystąpieniach został ostatecznie wydalony z kraju. Kolejne lata spędził na emigracji w Turcji, Iraku i Francji.
I to właśnie okres emigracji okazał się dla niego kluczowy. Chomejni sformułował na obczyźnie koncepcję państwa rządzonego przez uczonego w prawie islamskim. W książce „Velayat-e Faqih” przedstawił wizję organizacji państwa, w której władza polityczna przynależy najwyższemu autorytetowi religijnemu, a szariat stanowi podstawę systemu prawnego. Doktryna ta obowiązuje w Iranie do dziś.
Chałupnicze kopie kaset zalały irański rynek
Na emigracji Chomejni nie zakończył działalności. Duchowny wspierał irańską opozycję, a jego kazania i wystąpienia były przemycane do Iranu na kopiowanych chałupniczo kasetach.
Tymczasem w samym Iranie narastały uliczne protesty. W 1977 i 1978 r. demonstracje były brutalnie tłumione, lecz gospodarka zaczęła być paraliżowana wskutek strajków. Podsycał je, naturalnie, ajatollah Chomejni. Jak podawał wówczas tygodnik „Time”, jeden tylko strajk pracowników sektora naftowego kosztował kraj miliard dolarów.
16 stycznia 1979 r. Mohammad Reza Szach opuścił Iran i udał się do Stanów Zjednoczonych. Oficjalnie podawano, że wyjechał na leczenie.
Dwa tygodnie później do kraju powrócił Chomejni. Na lotnisku witały go miliony zwolenników. W referendum przeprowadzonym 30 i 31 marca 1979 r. zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za utworzeniem Islamskiej Republiki Iranu. 1 kwietnia ogłoszono jej powstanie.
Nowa konstytucja – namiestnik Allaha u władzy
W grudniu 1979 r. przyjęto nową konstytucję. Na czele państwa, zgodnie z koncepcją Chomejniego, stanął najwyższy przywódca. Został nim sam duchowny.
W nowej roli szybko rozprawił się z dotychczasowymi sojusznikami w dziele obalenia szacha – ludowymi mudżahedinami oraz komunistyczną partią Tudeh. Powoływane ad hoc trybunały skazywały na śmierć przedstawicieli dawnego reżimu oraz osoby uznane za wrogów rewolucji. W rozmowie z Orianą Fallaci Chomejni tłumaczył, dlaczego nie zamierza współpracować z lewicą: „Nasz ruch zawsze był muzułmański, a lewica zawsze była przeciwko niemu”.
W pierwszych latach rządów islamskiego przywódcy rozpoczęła się też tzw. rewolucja kulturalna, podporządkowująca edukację i życie publiczne zasadom islamu. Tysiące osób opuściły kraj, w tym znaczna część społeczności żydowskiej.
W styczniu 1980 r. magazyn „Time” ogłosił Chomejniego Człowiekiem Roku 1979, podkreślając jego ogromny wpływ na światową politykę. Chomejni zmarł 9 lat później. W sylwetce opublikowanej w magazynie „Time” tak podsumowano jego dorobek:
Jak Włodzimierz Lenin w Związku Radzieckim sformował rewolucję z odległego wygnania i powrócił, by objąć jej ster. Jak Mahatma Gandhi w Indiach zmobilizował duchowe siły do osiągnięcia politycznych celów. Podobnie jak Mao Zedong w Chinach próbował przejść od nacjonalizmu do ideologicznej i kulturowej rewolucji, wierząc, że niszcząc stary porządek, uda mu się zbudować utopię.
Współczesny Iran ze starymi problemami
Ruhollaha Chomejniego na stanowisku najwyższego przywódcy zastąpił Ali Chamenei, który sprawował tę funkcję do niedzieli, do dnia swojej śmierci. Islamska Republika, oparta na koncepcji rządów duchownego, przetrwała swojego twórcę. Została scementowana do tego stopnia, że nawet po jego śmierci trudno myśleć o radykalnej zmianie.
Brutalność reżimu sprawiła, że Iran opuściła liczna, prozachodnia diaspora – poza granicami kraju żyje ok. 4 mln Irańczyków. To jedna z przyczyn, dla których do dziś w Iranie nie ukształtowała się wyraźna opozycja. Państwo kontroluje także środki przekazu oraz internet.

Protesty irańskiej diaspory w Sztokholmie (Szwecja). Na plakacie szach Iranu Mohammad Reza Pahlawi oraz jego syn, który dziś nawołuje do obalenia rządów ajatollahów. (fot. Angela Kotsell / Shutterstock)
Nie ma dziś jednego lidera o masowym poparciu wewnątrz kraju, zjednoczonej opozycji emigracyjnej ani struktury zdolnej przejąć administrację, wojsko i aparat państwowy. Na lidera próbuje kreować się syn ostatniego szacha Iranu – Cyrus Reza Pahlawi. W sobotę rano również wystąpił z odezwą do Irańczyków. Atak na Teheran nazwał w niej „interwencją humanitarną”. Napisał także: „Jesteśmy bardzo blisko ostatecznego zwycięstwa. Mam nadzieję, że jak najszybciej dołączę do was, abyśmy wspólnie mogli odzyskać Iran i odbudować go”.
Czy zostanie nowym władcą Iranu? Nie wiadomo. Jako syn szacha nawet wśród diaspory nie cieszy się powszechnym autorytetem.
Realna zmiana władzy w Iranie bez pęknięcia wewnątrz elity rządzącej wydaje się mało prawdopodobna. Kluczowy byłby rozłam w kręgach duchowieństwa, nie tylko mobilizacja uliczna. Na to jednak się nie zanosi. Amerykańsko-izraelska ingerencja doprowadzi raczej do zwarcia szeregów.
Obejrzyj również komentarz Grzegorza Ślubowskiego na Kanale Zero:
