Reklama

„To wierzchołek góry lodowej”. Doda o patoschroniskach i aferze DIOZ

Reklama
TYLKO NA

– To, co wyciągnęliście, to dopiero wierzchołek góry lodowej – komentuje nasz materiał o DIOZ piosenkarka Dorota Rabczewska. – Mafia petbiznesu jest wszędzie, a najwięcej jest jej tam, gdzie nikt się nie spodziewa – podkreśla Doda.

Dorota Rabczewska Doda, Małgorzata Tracz
podczas posiedzenia sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt w Sejmie. (fot. Marcin Obara / PAP)
  • Kanał Zero ujawnił szereg kontrowersji wokół Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, w tym zarzuty dotyczące m.in. siłowego odbierania zwierząt, wątpliwości wokół zbiórek i presji wobec krytyków organizacji.
  • Do sprawy odniosła się Dorota Rabczewska. W rozmowie z Zero.pl opowiada o kulisach działań organizacji prozwierzęcych, rywalizacji między nimi oraz o fali hejtu i gróźb, jakie otrzymała po swoich wypowiedziach.
  • Artystka uważa, że działalność takich podmiotów powinna być dokładniej kontrolowana przez państwo, a problem petbiznesu może być znacznie szerszy niż opisane ostatnio przypadki.

Reklama

Kanał Zero ujawnił szereg nieprawidłowości w Dolnośląskim Inspektoracie Ochrony Zwierząt, prywatnym stowarzyszeniu, które w ostatnich latach wykazało milionowe zyski. Lista jest długa.

Wśród pojawiających się zarzutów są m.in. przypadki siłowego odbierania zwierząt właścicielom, wątpliwości dotyczące prowadzonych zbiórek oraz presja wywierana w internecie na osoby krytykujące organizację.


Reklama

Dodatkowo, jeden z głównych działaczy DIOZ usłyszał wyrok za porwanie psa, mimo to brylował wśród najważniejszych osób w państwie. 17 grudnia 2025 r. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty osobiście dziękował przedstawicielom organizacji podczas wystawy fotograficznej w Sejmie. Pojawiali się oni również m.in. podczas posiedzeń komisji nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt.


Reklama

Afera DIOZ. „Państwo powinno wziąć odpowiedzialność”

Pet-biznes. Komentarz Dody dla Zero.pl

O komentarz do tej sprawy zwróciliśmy się do Doroty Rabczewskiej Dody, która w ostatnich miesiącach aktywnie działała na rzecz praw zwierząt. Pod koniec stycznia artystka wzięła udział w sejmowym posiedzeniu Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt. 


Reklama

Gwiazda przyznaje, że kiedy weszła do „tego świata” nie wiedziała jeszcze, na czym on polega. Wspomina sytuację, gdy zwróciła się do obserwatorów na Instagramie, że jest schronisko, w którym trzeba pomóc 200 zwierzętom, ponieważ właściciel ogłosił jego zamknięcie i zostawił je bez opieki.


Reklama

Miliony złotych ze zbiórek i znikające zwierzęta. Ujawniamy kulisy działania DIOZ

– Powiedziałam, żeby ludzie jechali i adoptowali te psy, bo nie mogą być zostawione na pastwę losu, bez wody i jedzenia, kiedy jest kilkanaście stopni mrozu – opowiada. Dodaje, że wtedy napisało do niej Pogotowie dla Zwierząt z prośbą, czy może tę relację skasować, ponieważ organizacja za tydzień wybiera się tam z interwencją i będzie ratować te zwierzęta.


Reklama


Reklama

– Mówią mi, że jak to nagłośniłam, to ludzie przyjeżdżają i zabierają te zwierzęta. Powiedziałam, że to właśnie o to chodzi. Zapytałam, czy mam teraz przez tydzień zwlekać, jak jest minus 10 st., żeby pozamarzały te psy, bo wy chcecie interwencję robić dopiero za tydzień? Chyba jesteście nienormalni – wspomina.

Doda o „wyścigu” organizacji prozwierzęcych

Dodaje, że przedstawiciele organizacji nagle stwierdzili, że jednak podejmą interwencję już następnego dnia. Ale okazało się, że na miejscu pierwsza jednak była inna fundacja, ponieważ „ścigała się” z Pogotowiem.


Reklama

– Zaczęli sobie na zmianę „wyrywać” te najbiedniejsze, najbardziej poszkodowane psy. Nie wiedziałam wtedy, o co chodzi, jaka jest idea tego wszystkiego. Nie rozumiałam jeszcze, dlaczego to robią i ścigają się między sobą – mówi nam artystka.


Reklama

Doda pomogła też DIOZ. – Nie mieli ocieplanych bud. A ja czułam odpowiedzialność za te psy, więc postanowiłam zrobić wszystko, żeby im je wysłać. Łącznie z Pogotowiem wysłałam 80 bud za 80 tys. zł – mówi.

DIOZ i Konrad Kuźmiński

Doda ma też wyrobione zdanie na temat bohatera reportażu Kanału Zero.


Reklama

– Konrad (prezes DIOZ Konrad Kuźmiński – przyp. red.) uprawia pewien rodzaj kaznodziejstwa, jakiejś sekty, która ma niszczyć ludzi za wszelką cenę, gdy tylko będą mieli inne zdanie. On wskazuje palcem i nakręca ludzi w toksyczny sposób, często posiłkując się nieprawdą. Pisałam mu prywatnie, by tego nie robił, bo szkodzi tylko zwierzętom. Ale w ogóle nie zostałam wysłuchana – ocenia Doda.


Reklama

Jak państwo kontroluje stowarzyszenia? Ekspert wyjaśnia po sprawie DIOZ

Doda podkreśla, że jeśli jakaś organizacja, fundacja czy inne schronisko robi pieniądze na zwierzętach, to jest to dla niej po prostu petbiznes.


Reklama

Przyznaje, że kiedy publicznie powiedziała, że takie organizacje powinny być tak samo kontrolowane i sprawdzane przez instytucje, jak każde inne, wówczas z automatu stała się „wrogiem DIOZ-u”. Wtedy, jak mówi, zaczęła się na nią nagonka.


Reklama

Nagonka

– Ci fanatycy powodują, że my, aktywiści prozwierzęcy, jesteśmy wsadzani do tego samego worka i nikt nas nie traktuje poważnie. Opinia publiczna uznaje, że my jesteśmy jacyś obłąkani, że powtarzamy te same, głupie treści, których nie sprawdzamy, że jesteśmy totalnie zaburzeni. Przecież to w ogóle nie jest prawda. Mnóstwo ludzi, którzy mają dobrze poukładane w głowie, po prostu chce pomagać zwierzętom, a nie się kłócić. Oni potrafią pójść na kompromis i w cywilizowany sposób rozwiązać różne psie sprawy – podkreśla nasza rozmówczyni.

Wyznaje też, że dostawała pogróżki i życzenia śmierci, a najwięcej było ich w dniu jej ostatnich urodzin, po tym jak wypowiedziała się na komisji w Sejmie. – Konrad użył moich słów do manipulacji swoimi fanami – dodaje.


Reklama

Wspomina, że na posiedzeniu komisji szef DIOZ powiedział, że „na fundacjach stoi całe środowisko prozwierzęce, całe prawo zwierząt”.


Reklama

To się jeszcze okaże – odparłam wtedy, bo mam prawo powiedzieć, co mi się podoba. Może okazać się też tak, że jednak nie wszystkie fundacje są dobre, a niektóre prowadzą jeszcze gorsze praktyki niż patoschroniska i nie wszyscy na komisji chcą dla zwierząt dobrze. Najważniejsze, by doprowadzić do sytuacji, w której w końcu odpowiedzialność będzie brało państwo i rząd – mówi.

 


Reklama

Gwiazda wyznaje przy okazji, że dostała wiele pogróżek. Ludzie pisali do niej, że przyczyniła się do śmierci psów, śmierci organizacji, że sobie to wszystko wymyśliła, żeby promować siebie. Ale – zaznacza – w żaden sposób ten hejt nie podcina jej skrzydeł.


Reklama

– Nie wszyscy mają taką odporność psychiczną, ale ja zostałam na hejcie wychowana – podkreśla.

Doda: Potrzeba nacisku ze strony społeczeństwa

Piosenkarka pokusiła się też na ocenę polityków. – Jestem pewna, że wszyscy rządzący myśleli, że nam przejdzie, że przyjdzie wiosna, miną mrozy i a wraz z nimi ochota na pomaganie. Nie stało się tak, to coraz bardziej rośnie w siłę i potrzebuje jeszcze większego, jeszcze głośniejszego parcia ze strony społeczeństwa. Tak, żeby rządzący czuli tę presję i żeby wywiązali się ze swoich ze swoich obietnic – podkreśla.


Reklama

Jak ocenia, trochę zmieniło się w sądach, bo zapadają surowsze wyroki a w prokuraturze czyny są inaczej kwalifikowane.

To jest wierzchołek góry lodowej, to, co teraz wyciągnęliście na wierzch. Mafia petbiznesu jest wszędzie, a najwięcej jest jej tam, gdzie nikt się nie spodziewa. Najciemniej pod latarnią, czyli tam, gdzie tworzone są ustawy - podsumowuje.


Reklama