
W jednym z domów dziecka podległych magistratowi od lat pojawia się problem z grzybem i pleśnią. Do naprawy jest również dach. Sprawę przypomniał lokalny oddział Telewizji Polskiej. Miasto oskarżyło dziennikarzy o manipulacje i miało wydać zakaz wypowiadania się urzędnikom. Finalnie, jak udało się nam ustalić, biuro prasowe nie zaprosiło państwowej TV na dzisiejszą konferencję w tej sprawie. „Skoro nawet TVP w likwidacji likwiduje waszą wiarygodność, to grubo musi być” – napisał łódzki radny, Sebastian Bulak.
- Lokalny oddział TVP przygotował materiał o Domu Dziecka nr 10 w Łodzi. W reakcji, biuro prasowe magistratu miało zablokować profil stacji, zakazać urzędnikom wypowiedzi i nie zaprosić autorów reportażu na późniejszą konferencję prasową.
- Od lat budynek ma problem z zawilgoceniem i pojawiającym się grzybem. Potwierdziła to kontrola radnego miejskiego, Kosmy Nykiela.
- – Miasto chyba zapomniało, że media nie są i nie powinny być na służbie urzędu. O to walczyliśmy długie lata. Dziennikarze są również od tego, by pokazywać niewygodną dla władzy prawdę – mówi Zero.pl lokalny polityk, który pragnie zostać anonimowy.
Pierwsze informacje o grzybie i zawilgoceniu w Domu Dziecka nr 10 w Łodzi pojawiły się ponad dekadę temu. O tym, że problem nie zniknął, poinformował radny miejski Kosma Nykiel związany ze Stowarzyszeniem Łódź Cała Naprzód (wcześniej startujący do RM z koalicyjnego bloku Polski 2050 Szymona Hołowni).
Poruszająca historia niezwykłego domu w Skoczowie. Siostry proszą o wsparcie
„Wszystko w Łodzi da się zrobić szybko, gdy pojawi się medialna afera”
Samorządowiec przekonuje, że miasto, gdy tylko usłyszało, że w domu dziecka pojawią się media, miało zlecić szybkie prace poprawiające stan wnętrza budynku. Ponieważ urzędnicy nie wpuścili kamer TVP do budynku, radny wybrał się tam na kontrolę.
– W łazienkach był bardzo intensywny zapach silikonu, który wskazywał na pracę robotników od rana. Dowiedziałem się też, że mają niezwłocznie przyjść i zamalować grzyba. Wszystko w Łodzi da się zrobić szybko, gdy pojawi się medialna afera. To jest modus operandi urzędu miasta – mówi.
Pytanie, jak wieloletnie przebywanie w pomieszczeniu z grzybem i pleśnią może wpływać na stan zdrowia dzieci. – Wszyscy wiemy, że grzyb upośledza rozwój, wpływa na płuca i inne kwestie, więc stan budynku powinien być monitorowany – mówi Nykiel.
„TVP3 Łódź publikuje fałszywe informacje o Domu Dziecka”
Urząd Miasta Łodzi po emisji materiału opublikował oświadczenie.
„ TVP3 Łódź publikuje fałszywe informacje o Domu Dziecka przy ul. Nawrot 31. Pokazuje nieaktualne zdjęcia, pomija fakty i wprowadza widzów w błąd. A jakie są fakty? W Domu Dziecka wyremontowano pokoje dzieci, salon i pomieszczenia sanitarne. Wymieniono także meble i sprzęt kuchenny. Miasto intensywnie pracuje nad przeniesieniem Domu Dziecka do nowej siedziby. Wytypowaliśmy już dwie lokalizacje.”
Pod oświadczeniem głos zabrała m.in Milena Domańska z Fundacji Mały Duży Człowiek.
„To teraz trochę prawdy. Meble kuchenne wymieniliśmy my – Fundacja Mały Duży Człowiek, salon pomalowali wychowawcy, a w toalecie była duża awaria – więc remont w tym pomieszczeniu nie był inicjatywą, a koniecznością. Co do malowania ścian w pokojach – farba i tak odpada, bo ściany przeciekają (są popękane od zewnątrz). Piękne słowa vs. rzeczywistość. Warto czasem przyznać się do błędu i postarać się go naprawić, dzieci mieszkające w domach dziecka na to zasługują” – napisała.
„To są idioci”
Na sprawę zareagował również radny PiS, Sebastian Bulak. „Nic mnie tak nie W***IA, jak sytuacje, w których zagrożone jest zdrowie i dobro dzieci!” – napisał w oświadczeniu.
– To są idioci. Do tego stopnia idioci, że chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że w przesłanym oświadczeniu przyznali rację stawianym zarzutom, skoro piszą, że pracują nad intensywnym przeniesieniem dzieci z tego miejsca – powiedział Bulak w rozmowie z Zero.pl.

Grzyb i pleśń w domu dziecka w Łodzi. (fot. Kosma Nykiel / Inne)
Głos w sprawie zabrał również inny lokalny polityk, który pragnie zostać anonimowy.
– Miasto chyba zapomniało, że media nie są i nie powinny być na służbie urzędu. O to walczyliśmy o długie lata. Dziennikarze są również od tego, by pokazywać niewygodną dla władzy prawdę – mówi Zero.pl.
– Im bliżej końca, tym bardziej biuro prasowe miasta się radykalizuje. Można powiedzieć, że następuje daleko idąca radykalizacja PR-owa ostatnich przyczółków w mieście – dodał.
„Pudrowanie trupa!”
Oświadczenie opublikowane na profilach rzecznika miasta i Łodzi wywołało falę komentarzy. „Mówicie o tych remontach, które robicie właśnie w tej chwili? Mieliście kontrolę radnego, który powiedział, że właśnie malujecie. Ale to pudrowanie trupa! Nawet jak pomalujecie zacieki, a nie naprawicie dachu, to te same zacieki pojawia się w ciągu chwili! Ale wtedy już nie będzie kamer…” – napisała jedna z komentujących.
Głos w sprawie zabrał także znany łódzki biznesmen, były kandydat na prezydenta Łodzi i były poseł Samoobrony, Piotr Misztal. „Chcieliście Zdanowską, chcieliście Pustelnika [wiceprezydent Łodzi – red.], który wydaje pieniądze bez opanowania z miejskiej karty kredytowej, po kilka tys. na kolacyjki. Drugi ananas stawia słupki na Piotrkowskiej za 8 mln, które całkowicie nie zdają egzaminu, inni organizują zabawy w błocie, oraz imprezy na Piotrkowskiej, które są dużo droższe niż renowacja domu dziecka. Tak się ludzie nie zachowują, a później nas wytykają w całym kraju” – napisał.
Urzędnicy kontra TVP
Gdy wybuchła afera związana ze stanem domu dziecka, biuro prasowe urzędu miasta Łodzi miało wydać zakaz wypowiadania się w sprawie Piotrowi Rydzewskiemu – dyrektorowi Centrum Administracyjnego Pieczy Zastępczej.
Z naszych informacji wynika, że biuro prasowe magistratu czasowo zablokowało też profil TVP Łódź – miało to pokryć się w czasie z publikacją przez urzędników swojego stanowiska. Dziś profil jest już widoczny. Z ustaleń Zero.pl wynika również, że magistrat nie wysłał zaproszeń na konferencje dla lokalnego oddziału TVP Łódź, który przygotował materiał o stanie Domu Dziecka nr 10 w Łodzi.
Świeżą odsłoną konfliktu na linii: biuro prasowe - TVP, ma być według naszych informacji kwestia wjazdu mediów na ulicę Piotrkowską, przy której mieści się biuro magistratu. Urzędnicy poinformowali lokalną stację, że zeszłoroczne przepustki uprawniające ich do wjazdu na ulicę Piotrkowską są już nieważne. Jeśli słupki blokujące wjazd będą podniesione, będzie trzeba skorzystać z interkomu, połączyć się z operatorem i podać powód przyjazdu.
Kto zadba o dobrostan dzieci?
Zero.pl skontaktowało się z prawnikami i ekspertami z zapytaniem o możliwość uzyskania odszkodowania przez dzieci, które przebywają przez dłuższy czas w pomieszczeniach z pleśnią i grzybem. Eksperci wskazali, że taka ścieżka istnieje, ale po pierwsze dzieci nie mogą reprezentować się same, a po drugie, ich opiekun nie będzie najpewniej występować przeciwko miastu.
Sprawą mógłby w tym kontekście zająć się sąd rodzinny. To między innymi radni miejscy mają możliwość zawnioskować o tego typu interwencję – w ramach zadbania o dobrostan dzieci. – Będziemy w tej sprawie podejmować interwencję. Już sama opinia stacji epidemiologicznej może dać podstawy do przeniesienia dzieci – mówi Zero.pl radny PiS, Piotr Cieplucha.
O sprawę pytaliśmy też radnego Nowej Lewicy, Krzysztofa Makowskiego – przewodniczącego Doraźnej Komisji ds. rodziny, dzieci i młodzieży. Polityk jeszcze wczoraj wypowiadał się dla mediów. Dziś przekazał nam, że nie udzieli komentarza. Nie udało nam się też skontaktować z wiceprezydentem Łodzi, Adamem Wieczorkiem.
Kontrolę i interwencję ws. Domu Dziecka zapowiedziało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
Może Cię zainteresować:

