
– Jest ich dużo – mówi nam przedsiębiorca z okolic Dukli na Podkarpaciu. Chodzi o zbieraczy z Rumunii przybywających do polskich lasów w celu zbierania grzybów na handel. Sprawę komentuje dla Zero.pl ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
- Dziennikarze Kanału Zero pojechali w okolice Dukli w woj. podkarpackim, gdzie szukali śladów zorganizowanych grup cudzoziemców zbierających polskie grzyby na handel.
- Na miejscu znaleźli m.in. skrzynki, prowizoryczne miejsca noclegowe, pozostałości ognisk i porozrzucane śmieci.
- Spotkali także osoby niemówiące w języku polskim ze skrzynkami pełnymi grzybów. Tak narodził się Ruch Obrony Grzybów.
- Materiał Kanału Zero skłonił nas do zadania poważnych pytań w resorcie. Mamy jasną odpowiedź od szefowej ministerstwa klimatu i środowiska.
Hennig-Kloska komentuje
– Zgodnie z polskim prawem, zbiór komercyjny lub na skalę przemysłową w Lasach Państwowych wymaga zawarcia umowy z właściwym nadleśnictwem – komentuje ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Dodaje, że „zbiór runa leśnego do celów gospodarczych bez takiej umowy (czyli bez uiszczenia odpowiednich opłat na rzecz Lasów Państwowych) jest nielegalny”.
Rzecznik resortu Marek Pogorzelski mówi nam natomiast, że „nie jest w stanie oszacować, na ile jest to zjawisko incydentalne, a na ile masowe”.
Rumuńscy grzybiarze przejmują polskie lasy. Kanał Zero ruszył na śledztwo
Jak ocenia działanie Ruchu Obrony Grzybów, który narodził się podczas kręcenia materiału w podkarpackich lasach? – To zadania służb leśnych – odpowiada.
Cudzoziemcy przyjeżdżają zbierać grzyby? Mieszkańcy: jak co roku
A co o najeździe zbieraczy z Rumunii myślą okoliczni mieszkańcy? – Co roku jest ten sam problem – odpowiada nam przedsiębiorca z okolic Dukli. Jaka jest skala zjawiska? – Jest ich dużo – przyznaje.
– Oni przyjeżdżają zza południowej granicy i chyba z tego żyją. Już od dłuższego czasu – dodaje właścicielka sklepu w regionie.
Narodził się Ruch Obrony Grzybów
Dziennikarze Kanału Zero Krzysztof Pieszko i Hubert Kłoda ruszyli w okolice Dukli i Beskidu Niskiego, gdzie szukali śladów działalności grzybiarzy. Zamiast spektakularnego odkrycia rodem z kryminału czekały na nich skrzynki, pozostałości ognisk, śmieci i miejsca, które służą za prowizoryczne obozowiska dla zbieraczy z Rumunii.
Podczas wyprawy narodził się ROG, czyli Ruch Obrony Grzybów.
Pieszko i Kłoda próbowali ustalić, jak działają grupy z Rumunii i komu sprzedają grzyby. Rozmowy z napotkanymi osobami nie dały jednak pełnego obrazu procederu. Nie udało się jednoznacznie potwierdzić, kto odbiera grzyby ani dokąd są one później transportowane. Główną przeszkodą była bariera językowa.
Zima może uderzyć już w listopadzie. Wskazano termin ochłodzenia
Na pytania Pieszki i Kłody grzybiarze odpowiadali pojedynczymi słowami, a rozmowa przypominała momentami językową grę w kalambury. W końcu jeden z mężczyzn przeszedł na angielski i wyjaśnił, że przyjechał do pracy i opowiedział, ile się zarabia.
Jak dokładnie wyglądała grzybowa interwencja, co udało się ustalić dziennikarzom i dlaczego pościg za busem nie zakończył się wielkim finałem? Cały materiał pt. „Gangi rumuńskich grzybiarzy przejmują polskie lasy” można obejrzeć na kanale YouTube Kanału Zero.

