Sprawa doktora i radnego Dawida Kacprzyka, którą opisało Zero.pl, zatacza coraz szersze kręgi. Wspomniany lekarz na ryczałcie zarobił 1,6 mln zł i zapłacił niższe podatki od przeciętnej nauczycielki. – Mamy w Polsce coraz bardziej absurdalny system podatkowy – mówi dla Zero.pl ekonomista, dr Janusz Wdzięczak.

- Tekst Zero.pl, w którym Patryk Słowik opisał zarobki lekarza Dawida Kacprzyka wywołał falę komentarzy. Do sprawy odniosła się minister funduszy i polityki regionalnej Polski, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
- Minister jest zdania, że progi podatkowe są w Polsce źle skonstruowane, a wspomniany lekarz na ryczałcie, który zarobił 1,6 mln zł, płaci niższe podatki od nauczycielki.
- – Pełne poparcie dla słów pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz – mówi w rozmowie z Zero.pl ekonomista dr Janusz Wdzięczak.
Sprawa lekarza–radnego, wywołała dyskusję o wysokości progów podatkowych i skali opodatkowania poszczególnych branż. – Mamy coraz bardziej absurdalny w Polsce system podatkowy, w którym bogacze płacą niższe podatki od nauczycielek i pielęgniarek – mówi dr Janusz Wdzięczak z Uczelni Techniczno-Handlowej w Warszawie.
„Klasa średnia wystawia czerwoną kartkę”
To reakcja na wpis minister funduszy i polityki regionalnej Polski. „I wisienka na torcie: Ten Pan od 1,6mln zł zapłacił na ryczałcie podatku 14 proc. A nauczyciel, który zarabia średnio wpada w 32 proc. próg. I potem zdziwienie, że klasa średnia wystawia czerwoną kartkę. Zmieńmy to.” – zwróciła uwagę Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Źródłem tej dysproporcji są różne formy opodatkowania stosowane wobec pracowników etatowych i osób prowadzących działalność gospodarczą. Nauczyciel zatrudniony na umowie o pracę rozlicza się według skali podatkowej, która po przekroczeniu określonego progu przewiduje stawkę 32 proc. od części dochodów. Z kolei wielu lekarzy prowadzących działalność gospodarczą korzysta z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, gdzie dla usług medycznych obowiązuje stawka 14 proc.
W praktyce oznacza to, że przy bardzo wysokich dochodach efektywne obciążenie podatkowe lekarza może być niższe niż osoby zatrudnionej na etacie, mimo że osiąga ona wielokrotnie niższe zarobki. To właśnie ten mechanizm stał się jednym z głównych tematów debaty po publikacji dotyczącej dochodów lekarza Dawida Kacprzyka.
„Nie opłaca się pracować, a opłaca się cos mieć”
Dr Janusz Wdzięczak jest zdania, że wysokość progów podatkowych to nie wszystko. Podobne nieporozumienia i błędy systemowe mają dotyczyć kwestii majątkowych.
– W Polsce właściciel wynajmujący 10 kawalerek jest opodatkowany zdecydowanie niżej niż ciężko pracujący spawacz, pracownik zakładu produkcyjnego, czy kierowca. Doszliśmy do absurdu, w którym nie opłaca się pracować, a opłaca się cos mieć – mówi dr Wdzięczak.
28-letni lekarz milioner. Raporty w szufladach, kamery w gotowości, kontrole na pokaz?
Właściciele mieszkań przeznaczonych na wynajem mogą korzystać z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, który wynosi 8,5 proc. przychodów do określonego limitu, a po jego przekroczeniu 12,5 proc. Tymczasem osoby zatrudnione na etacie, takie jak wspominany spawacz, czy kierowca, oprócz podatku dochodowego ponoszą również wysokie obciążenia związane ze składkami na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.
Wynika to z faktu, że polskie przepisy przewidują różne zasady opodatkowania dla dochodów z pracy i przychodów z najmu prywatnego. Pracownik etatowy płaci podatek dochodowy oraz składki na ZUS i ubezpieczenie zdrowotne, natomiast właściciel mieszkań może rozliczać przychody z najmu ryczałtem według niższych stawek.
Dymisja po ustaleniach Zero.pl. Lekarz milioner opuszcza partię
W praktyce oznacza to, że dochody osiągane dzięki posiadanemu majątkowi mogą być obciążone fiskalnie lżej niż wynagrodzenie uzyskiwane z pracy zawodowej. W efekcie efektywne opodatkowanie dochodów z pracy bywa wyższe niż dochodów osiąganych z posiadanego majątku.
Zdaniem dr Wdzięczaka odpowiedzią na ekonomiczny wymiar dysproporcji, na które wskazała minister Pełczyńska-Nałęcz powinno być zmniejszenie opodatkowania pracy i zaprzestanie podnoszenia obciążeń fiskalnych.
3976 godzin w ciągu roku
Radny KO Dawid Kacprzyk w oświadczeniu majątkowym wykazał 1,6 mln zł dochodu osiągniętego w 2025 r. z działalności lekarskiej. Kontrowersje wywołała nie tylko wysokość zarobków, lecz także sposób ich osiągnięcia. Z dokumentów, do których dotarło Zero.pl, wynika, że pracując w kilku warszawskich szpitalach, miał wypracować łącznie 3976 godzin w ciągu roku, czyli średnio 331 godzin miesięcznie.
Wątpliwości nie dotyczą wyłącznie wysokości dochodów. Portal Zero.pl opisał również analizę grafików dyżurowych lekarza za 2025 r., z których wynika, że w niektórych miesiącach miał on spędzać w pracy średnio nawet kilkanaście godzin dziennie.
Dokumentacja wskazuje łącznie na 3976 godzin dyżurów w ciągu roku. Wskazaliśmy przy tym przypadki, gdy według szpitalnych harmonogramów Kacprzyk powinien przebywać na dyżurze, podczas gdy publikował informacje o uczestnictwie w spotkaniach politycznych lub wydarzeniach publicznych.
