Grzegorz Braun miał dziś usłyszeć zarzuty w sprawie czasowego pozbawienia wolności lekarki Gizeli Jagielskiej. Gdy w czasie przesłuchania zarządzono przerwę, europoseł samowolnie opuścił budynek prokuratury. Śledczy rozważają teraz złożenie wniosku o doprowadzenie go na przesłuchanie.

- Zaskakujące zachowanie Grzegorza Brauna – europoseł opuścił budynek prokuratury w trakcie przesłuchania, w czasie którego miał usłyszeć zarzuty.
- W kwietniu ub. roku Braun czasowo pozbawił wolności lekarkę, która dokonała później aborcji. Przekonywał, że to „zatrzymanie obywatelskie”.
- W związku z zachowaniem europosła, prokuratura rozważa wniosek do Parlamentu Europejskiego o doprowadzenie go na przesłuchanie.
W poniedziałek Grzegorz Braun był przesłuchiwany we wrocławskiej prokuraturze w sprawie pozbawienia wolności ginekolożki Gizeli Jagielskiej. Chodzi o wydarzenia z kwietnia ubiegłego roku. Braun wtargnął do szpitala w Oleśnicy wraz z grupą zwolenników. Przekonywał, że dokonuje „zatrzymania obywatelskiego” Jagielskiej.
Co zrobił Braun we wrocławskiej prokuraturze?
Podczas poniedziałkowego przesłuchania, Grzegorz Braun złożył wniosek o wyłączenie prokurator prowadzącej śledztwo – poinformowało RMF24.pl. Wniosek szybko odrzucono, a w przesłuchaniu zarządzono przerwę. Brauna poinformowano, że ma stawić się ponownie o godz. 12.
Europoseł miał jednak inne plany – opuścił budynek prokuratury.
Do Brauna wężykiem. Jak pisowski lud ucieka Kaczyńskiemu
Prokuratura: ma już status podejrzanego
Rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Damian Pownuk przekazał dziennikarzom, że Braun formalnie ma już status podejrzanego. – Przesłuchanie rozpoczęło się w poniedziałek i podjęto próbę ogłoszenia mu zarzutów – powiedział.
Jak wyjaśnił, Grzegorz Braun „samowolnie opuścił budynek prokuratury, wbrew decyzji prokurator, która prowadziła czynności”. Prokurator rozważy teraz wniosek do Parlamentu Europejskiego o zatrzymanie i doprowadzenie europosła Grzegorza Brauna w celu ogłoszenia mu zarzutów.
W ocenie Pownuka, wnioski składane przez Brauna to „celowa obstrukcja”.
O co chodzi w sprawie pozbawienia wolności lekarki?
Do czasowego pozbawienia wolności Gizeli Jagielskiej doszło 16 kwietnia 2025 r. Grzegorz Braun przyszedł niespodziewanie do szpitala w Oleśnicy i przekonywał, że lekarka dopuściła się „morderstwa” poprzez przeprowadzenie aborcji u pacjentki w 36. tygodniu ciąży. Prokuratura potwierdziła później, że zabieg wynikał z medycznych przesłanek i nie był złamaniem prawa.
Braun skonfrontował się z Jagielską w budynku szpitala. W pewnym momencie towarzyszące mu osoby otoczyły lekarkę w jej gabinecie i blokowały wyjście przez ponad godzinę. Lekarka relacjonowała: – Obrażał mnie i kierował wobec mnie groźby, doszło też wobec mnie do rękoczynu, ponieważ jak chciałam odejść, to byłam popychana i szarpana – opowiadała Jagielska.
Męczarnia psów w Sobolewie. Jest decyzja sądu ws. Mariana D.
O szpitalu w Oleśnicy zrobiło się głośno w marcu 2025 r., gdy „Gazeta Wyborcza” opisała przypadek późnej aborcji u jednej z pacjentek. Kobieta miała być wprowadzana w błąd przez lekarzy, a o wadach płodu dowiedziała się na późnym etapie ciąży. Chciała dokonać aborcji, ale lekarze nie byli zgodni co do stanu płodu – jedni utrzymywali, że ma poważną wadę, inni twierdzili, że sytuacja jest niejasna.
Ostatecznie ciążę przerwano w szpitalu w Oleśnicy. Dr Gizela Jagielska podkreślała, że w tej sprawie dochowano procedur – miała prosić o opinię krajowego konsultanta.