Reklama

Sławomir Mentzen z wyjątkową pozycją w Imperium Kontratakuje

Reklama

Ze względu na niezłożenie przez Nową Nadzieję w terminie sprawozdania finansowego, Sławomir Mentzen był zmuszony utworzyć nowe, tożsame z poprzednim ugrupowanie. Imperium Kontratakuje – bo taką nazwę otrzymała nowa formacja – w teorii miało nie różnić się od poprzednika. Statut wskazuje jednak co innego. „Sławomir Mentzen imperatorem” – pisze „Rzeczpospolita”.

Slawomir,Mentzen.,Member,Of,The,Sejm,Of,The,Republic,Of
Sławomir Mentzen na wiecu wyborczym (fot. Shutterstock)
  • Nowa Nadzieja znalazła się na celowniku PKW po braku sprawozdania finansowego. W maju złożono wniosek o jej wykreślenie. Wyrok sądu zapadł pod koniec listopada i jest nieprawomocny.
  • Struktury nie czekały na finał sprawy. Powołano partię Imperium Kontratakuje, która ma przejąć dotychczasową działalność. Nazwa nawiązuje do poprzedniczki, ale statut wprowadza nowe rozwiązania.
  • Zgodnie z nowym dokumentem prezes może m.in. samodzielnie przyjmować członków i powołać pierwsze organy krajowe. Według „Rzeczpospolitej” takie zapisy budzą kontrowersje wśród prawników i działaczy.

Reklama

Związany z brakiem złożenia w terminie sprawozdania finansowego wniosek o wykreślenie z rejestru partii politycznych Nowej Nadziei, rodzimego ugrupowania współlidera Konfederacji Sławomira Mentzena, Państwowa Komisja Wyborcza złożyła w maju. Pierwszy, nieprawomocny wyrok sądu zapadł pod koniec listopada, cztery miesiące temu.

Struktury nie zamierzały jednak czekać, aż wyrok się uprawomocni. W międzyczasie założyły drugą partię, nazwą nawiązującą do dotychczasowej, Imperium Kontratakuje, które ma wchłonąć poprzednią formację. – Można powiedzieć, że przechytrzyliśmy system – mówił Zero.pl Wojciech Machulski, rzecznik Konfederacji i aktualny prezes nowopowstałej partii.

Statut Imperium Kontratakuje budzi zastrzeżenia

Imperium Kontratakuje w teorii miało się nie różnić od poprzedniczki – Nowej Nadziei (obie nazwy zostały zaczerpnięte z serii filmów „Gwiezdne wojny”). W rzeczywistości jednak jego statut ma dawać znaczne uprawnienia liderowi. Jak pisze „Rzeczpospolita”, zastrzeżenia do tego mają zarówno prawnicy, jak i członkowie ugrupowania.


Reklama

Statut przewiduje m.in. standardową procedurę przyjmowania członków przez władze terenowe po przejściu egzaminu i okresu próbnego. Jednocześnie wprowadza alternatywną ścieżkę: „osobę do partii może przyjąć także prezes partii, w tym z pominięciem wymagań (…)”.


Reklama

Na tym nie koniec. „Prezes partii wymierza kary dyscyplinarne w drodze postanowień dyscyplinarnych, które podlegają wykonaniu z dniem ich wydania” – brzmi fragment statutu przywoływany przez dziennik.

W praktyce otwiera to możliwość szybkiego przyjmowania i usuwania członków, co może być kluczowe przy wewnętrznych wyborach. „Rzeczpospolita” wskazuje, że już w przeszłości w niektórych ugrupowaniach pojawiały się oskarżenia o nadużywanie takiego mechanizmu. 

Kontrowersje budzi także zapis nakładający na członków obowiązek „wypowiadania się publicznie w sposób zgodny z ideami, celami, programem i linią partii”. Dodatkowo pierwsze organy krajowe mają zostać powołane przez prezesa, a nie wybrane w procedurze demokratycznej.


Reklama

Tak Mentzen miał tłumaczyć ustalenia statutowe

Analogicznych uprawnień nie ma ani Donald Tusk, ani Jarosław Kaczyński. Szymon Osowski, prezes zarządu Watchdog Polska, w rozmowie z dziennikiem zauważył, że ze statutu nowej partii wyłania się obraz ugrupowania wodzowskiego. – Choć z ustawy o partiach politycznych wynika, że „partie polityczne mają kształtować swoje struktury oraz zasady działania zgodnie z zasadami demokracji” – stwierdził.

Zastrzeżenia wobec statutu mają mieć także sami członkowie ugrupowania. Jak relacjonuje „Rzeczpospolita”, podczas sobotniego kongresu odniósł się do nich osobiście Sławomir Mentzen, który miał tłumaczyć, że tak daleko posunięte przepisy wynikały z ciekawości, czy zaakceptuje je sąd rejestrowy.


Reklama