
Justyna Dobrosz-Oracz poprosiła Stanisława Karczewskiego o wskazanie konkretnych działań rządu Donalda Tuska, które jego zdaniem szkodzą Polsce. Senator PiS początkowo nie potrafił podać przykładu, a po kolejnych pytaniach zaczął mówić o wprowadzeniu euro. Doszło do ostrej wymiany zdań.
- Justyna Dobrosz-Oracz poprosiła Stanisława Karczewskiego o wskazanie konkretnych działań rządu Donalda Tuska, które jego zdaniem szkodzą Polsce.
- Senator PiS początkowo nie podał żadnego przykładu, odpowiadając dziennikarce, że powiedział już wystarczająco dużo.
- Po kolejnych pytaniach Karczewski zaczął mówić o możliwym wprowadzeniu euro w Polsce.
Stanisław Karczewski został poproszony przez dziennikarkę TVP Justynę Dobrosz-Oracz o uzasadnienie zarzutów wobec rządu Donalda Tuska. Senator Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że działania obecnej władzy szkodzą Polsce, ale gdy padło pytanie o konkretne decyzje, nie wskazał żadnej z nich.
– A jak? Ale co? Ja pani już powiedziałem, to jest wystarczające – odpowiedział polityk.
Dziennikarka nie uznała tej odpowiedzi za wystarczającą i ponownie poprosiła o sprecyzowanie zarzutów. Dopiero wtedy Karczewski przywołał kwestię przyjęcia przez Polskę wspólnej europejskiej waluty.
Dobrosz-Oracz zwróciła uwagę, że obecnie rząd nie podejmuje działań zmierzających do wprowadzenia euro. Jej uwaga wywołała zdecydowaną reakcję senatora.
– No jak to? Przecież Donald Tusk o tym marzy od 2009 r., proszę mi nie przerywać! Donald Tusk zrobi wszystko, żeby wprowadzić euro. Pani mówi o czymś, co nie istnieje – odparł Karczewski.
Karczewski mówił o euro. Co wiadomo o planach rządu?
Wypowiedź senatora nie znajduje potwierdzenia w dotychczasowych działaniach rządu. Nie przedstawiono bowiem dowodów na to, że gabinet Donalda Tuska przygotowuje obecnie wprowadzenie euro w Polsce.
Na brak takich działań zwracał uwagę również portal fact-checkingowy Demagog. Minister finansów Andrzej Domański wielokrotnie zapewniał, że przyjęcie wspólnej europejskiej waluty nie jest planowane w najbliższej przyszłości.
Co więcej, Polska nie spełnia obecnie warunków umożliwiających przystąpienie do strefy euro.
Z raportów Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego opublikowanych w czerwcu 2026 r. wynika, że nasz kraj nie spełniał żadnego z czterech kryteriów konwergencji. Obejmują one stabilność cen, stan finansów publicznych, stabilność kursu walutowego i poziom długoterminowych stóp procentowych.
Oznacza to, że nawet gdyby rząd chciał rozpocząć proces przyjmowania euro, Polska musiałaby wcześniej spełnić wymagania ekonomiczne.
Polska zobowiązała się do przyjęcia euro. Nie ma jednak konkretnej daty
Dyskusja o wspólnej walucie nie jest nowa. Polska, przystępując do Unii Europejskiej w 2004 r., zobowiązała się do przyjęcia euro w przyszłości. Nie ustalono jednak terminu realizacji tego zobowiązania.
Przypominało o tym Ministerstwo Finansów w 2024 r. Wiceminister Jurand Drop wskazywał wówczas, że zobowiązanie wynika z ratyfikacji traktatu akcesyjnego, poprzedzonej referendum dotyczącym przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.
„Wprowadzenie euro wynika z naszych zobowiązań przyjętych wraz z wejściem do Unii Europejskiej. Przed akcesją, w czerwcu 2003 r., rząd Polski przeprowadził ogólnopolskie referendum, w którym zdecydowana większość obywateli opowiedziała się za przystąpieniem do UE i w konsekwencji za przystąpieniem Polski do strefy euro, ponieważ Polska, ratyfikując traktat akcesyjny, zobowiązała się do przyjęcia w przyszłości wspólnej waluty” – przekazał Drop.
Samo zobowiązanie traktatowe nie oznacza jednak, że obecny rząd prowadzi prace nad zastąpieniem złotego euro.