
Jesienią polskie lasy mają dwóch głównych bohaterów: grzyby i grzybiarzy. Ale co, jeśli ktoś przyjeżdża po rydze nie na niedzielną jajecznicę, lecz na handel hurtowy? Na dodatek międzynarodowy? Krzysztof Pieszko i Hubert Kłoda z Kanału Zero ruszyli na Podkarpacie, by tropić rumuńskie ekipy zbierające grzyby na sprzedaż. Tak powstał ROG, czyli Ruch Obrony Grzybów – inicjatywa, która z leśnego runa zrobiła sprawę niemal wagi państwowej.
- Dziennikarze Kanału Zero pojechali w okolice Dukli, gdzie szukali śladów zorganizowanych grup zbierających polskie grzyby na handel.
- Na miejscu znaleźli m.in. skrzynki, prowizoryczne miejsca noclegowe, pozostałości ognisk i porozrzucane śmieci.
- Zbieranie grzybów w celach komercyjnych jest w Polsce legalne.
- Nasz ekipa próbowała natomiast ustalić, kto skupuje zebrane grzyby i dokąd są wywożone. Pościg za jednym z busów nie przyniósł jednak rozstrzygnięcia.
Krzysztof Pieszko i Hubert Kłoda z Kanału Zero postanowili sprawdzić, co dzieje się w lasach na Podkarpaciu. Ich podejrzenia wzbudziły grupy przyjezdnych, które miały zbierać grzyby nie na własny użytek, lecz z myślą o dalszej sprzedaży. Tak rozpoczęło się śledztwo, w którym leśne runo stało się przedmiotem niemal operacyjnej interwencji.
Rutkowski w studiu Kanału Zero. „Skończyło się rumakowanie”
„Autobus pełen rumunów!”
Dziennikarze ruszyli w okolice Dukli i Beskidu Niskiego, gdzie szukali śladów działalności grzybiarzy. Zamiast spektakularnego odkrycia rodem z kryminału czekały na nich skrzynki, pozostałości ognisk, śmieci i miejsca, które służą za prowizoryczne obozowiska dla zbieraczy z Rumunii. Podczas wyprawy narodził się ROG, czyli Ruch Obrony Grzybów.
ROG wkracza do akcji
Pieszko i Kłoda próbowali ustalić, jak działają grupy z Rumunii i komu sprzedają grzyby. Rozmowy z napotkanymi osobami nie dały jednak pełnego obrazu procederu. Nie udało się jednoznacznie potwierdzić, kto odbiera grzyby ani dokąd są one później transportowane. Główną przeszkodą była bariera językowa.
Na pytania Pieszki i Kłody grzybiarze odpowiadali pojedynczymi słowami, a rozmowa przypominała momentami językową grę w kalambury. W końcu jeden z mężczyzn przeszedł na angielski i wyjaśnił, że przyjechał do pracy i opowiedział, ile się zarabia.
Jak dokładnie wyglądała grzybowa interwencja, co udało się ustalić dziennikarzom i dlaczego pościg za busem nie zakończył się wielkim finałem? Cały materiał pt. „Gangi rumuńskich grzybiarzy przejmują polskie lasy” można obejrzeć na kanale YouTube Kanału Zero.