
– Nie wyobrażamy sobie braku reakcji w takiej sprawie – mówi w rozmowie z Zero.pl Marcin Fijołek, radny PiS sejmiku województwa podkarpackiego. Samorządowcy z tego regionu podjęli stanowisko, w którym wyrażają sprzeciw wobec ustanowienia 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza.
- Radni sejmiku województwa podkarpackiego podczas sesji opowiedzieli się przeciwko decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 rokiem UPA, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza. Stanowisko w tej sprawie przyjęli jednogłośnie wszyscy zebrani na obradach.
- – Naszym zadaniem powinno być podejmowanie działań dających odpór temu, co próbuje robić strona ukraińska, czyli relatywizowaniu zbrodni i całkowitej reinterpretacji wydarzeń z przeszłości – mówi w rozmowie z Zero.pl podkarpacki radny PiS Marcin Fijołek.
- – Nie chcę rozdrapywać ran, ale w naszym regionie są jeszcze ludzie, którzy z rąk UPA stracili rodziny. Powiem szczerze: uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej jest dla nas bolesna – dodał w rozmowie z Zero.pl Jerzy Borcz, przewodniczący Sejmiku Województwa Podkarpackiego.
W stanowisku, które podjęli radni z Podkarpacia, zażądano od władz Ukrainy „jednoznacznego poszanowania pamięci polskich ofiar, powstrzymania działań gloryfikujących UPA oraz stworzenia rzeczywistych warunków do prowadzenia prac poszukiwawczych, ekshumacyjnych i godnego pochówku zamordowanych”.
Na obrady sejmiku województwa podkarpackiego trafiły projekty stanowisk dwóch klubów radnych: z PiS-u i Konfederacji. Samorządowcy najpierw połączyli stanowiska w jedno, po czym jednogłośnie je przyjęli.
– Przed obradami radni Koalicji Obywatelskiej zaproponowali, by przyjąć stanowisko w drodze aklamacji, bez sprzeciwu – poinformował należący do PiS-u Jerzy Borcz, przewodniczący sejmiku województwa podkarpackiego, w rozmowie z Zero.pl.
– Nie chcę rozdrapywać ran, ale w naszym regionie są jeszcze ludzie, którzy z rąk UPA stracili rodziny. Powiem szczerze: uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej jest dla nas bolesna. Ludzie na Podkarpaciu w początkowych dniach wojny i późniejszym czasie wyświadczyli Ukraińcom ogromną pomoc: instytucjonalną, bo samorządy były mocno zaangażowane, ale też prywatną, bo mieszkańcy otwierali swoje domy dla uchodźców. Tym bardziej przykre jest, szczególnie dla naszego województwa, że oni coś takiego podjęli – mówi Jerzy Borcz.
Radny Marcin Fijołek z PiS dodał, że zajęcie stanowiska w sprawie UPA, Szuchewycza i Olżycza to część polityki historycznej.
– Polska musi prowadzić zdecydowaną, twardą politykę historyczną. Musi zabierać głos tam, gdzie prawda historyczna jest wykrzywiana. W sytuacji, w której Lwowska Rada Obwodowa podejmuje decyzję gloryfikującą organizacje czy osoby, które nam – Polakom i mieszkańcom Podkarpacia – kojarzą się wyłącznie z cierpieniem, czystkami etnicznymi, ludobójstwem i niszczeniem całych miejscowości, nie wyobrażamy sobie braku reakcji – dodał radny Marcin Fijołek z PiS.
Rok 2027 imienia UPA. Radny: liczymy, że Ukraińcy oświadczą, iż był to wielki błąd i przeproszą
Inicjatorem uchwały o ustanowieniu 2027 r. rokiem UPA, Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza był radny Swiatosław Szeremeta. Należy on do klubu radnych partii „Europejska Solidarność”, a w Lwowskiej Radzie Obwodowej pełni funkcję przewodniczącego Komisji ds. Kultury, Polityki Informacyjnej i Promocji. Za uchwałami dotyczącymi UPA oraz Romana Szuchewycza zagłosowało 52 lwowskich radnych spośród 55 obecnych na sali obrad. Żaden z głosujących nie opowiedział się przeciwko.
– To bardzo alarmujący sygnał – komentuje decyzję lwowskich radnych Marcin Fijołek. Jak dodał, w polityce historycznej Ukrainy „nic nie dzieje się bez przyczyny”. Przypomniał, że władze tego kraju nadały imię Ukraińskiej Powstańczej Armii jednemu z oddziałów wojskowych.
– Jeśli władze państwowe dają przykład, to władze samorządowe idą ich śladem. Tworzy się po prostu określony klimat. Zobaczymy, co wydarzy się dalej. Oczywiście nasza uchwała nie jest wymierzona w naród ukraiński czy w zwykłych mieszkańców Ukrainy, lecz w tamtejsze władze. Dopóki nie wycofają się ze swojej uchwały, nie wyobrażam sobie, by jakakolwiek współpraca mogła być kontynuowana. Liczymy, że oświadczą, iż to był wielki błąd, przeproszą za tę decyzję i z niej zrezygnują – powiedział radny wojewódzki z Podkarpacia.
Przewodniczący Sejmiku o decyzji lwowskich radnych. „Ktoś w ten sposób rozwiązuje wewnętrzne problemy”
Przewodniczący podkarpackiego sejmiku Jerzy Borcz zaznaczył przy tym, że decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej skrytykował ukraiński MSZ. Resort w oświadczeniu określił ją jako „szkodliwą dla obecnych wysiłków” na rzecz porozumienia i rozwoju stosunków polsko-ukraińskich. Ministerstwo zaznaczyło też, że inicjatywa radnych z Lwowa przynosi skutki odwrotne do zamierzonych, a decyzję w jej sprawie podjęto bez konsultacji z Kijowem.
– Dlaczego tamtejsi radni zdecydowali się na coś takiego, tego nie wiem. Można się domyślać, że ktoś chce rozwiązywać tak wewnętrzne problemy. Uważaliśmy, że nie mogliśmy przejść wobec tej uchwały obojętnie ani jej przemilczeć. Zajęliśmy stanowisko jednoznaczne, ale nie konfrontacyjne i niezaogniające. Mówimy w nim, że prawdziwą drogą do pojednania jest droga prawdy. Chodzi o to, żeby zacząć rozmawiać o godnym upamiętnieniu pomordowanych, o dopuszczeniu do ekshumacji na Wołyniu – zaznaczył Jerzy Borcz.
Radny Marcin Fijołek zaznaczył za to, że od decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej zależy, czy województwo podkarpackie dalej będzie współpracowało z tym regionem, tak jak robiło to do tej pory.
– Mamy wiele wspólnych projektów m.in. z obwodem lwowskim czy z Zakarpaciem. Realizowaliśmy współprace międzyregionalne i transgraniczne, zawieraliśmy partnerstwa, organizowaliśmy kolonie dla ukraińskich dzieci z traumą wojenną. Nasza pomoc, zwłaszcza po wybuchu pełnoskalowej wojny, płynęła tam szerokim strumieniem, na każdy możliwy sposób. I to sprawia, że dzisiejsza postawa obwodu lwowskiego jest dla nas jeszcze bardziej bolesna. Zupełnie nie jesteśmy w stanie pojąć, jak po tych kilku latach można wpaść na pomysł podjęcia takiej uchwały, wiedząc, jak ta sprawa jest dla nas ważna – zaznaczył radny PiS.
Bohater Zachodniej Ukrainy, kat Polaków. Historia Romana Szuchewycza
2027 rokiem UPA i Szuchewycza. Tusk krytykuje decyzję, MSZ zakazuje wstępu do Polski radnemu z Lwowa
Decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej skrytykował Donald Tusk, nazywając ją szkodliwą. – Dla nas to oczywiście jest zawsze bardzo irytujące, my w Polsce nie rozumiemy tego typu działań, tym bardziej że one są przede wszystkim wbrew interesom Ukrainy – zaznaczył premier.
W odpowiedzi na decyzję radnych z Ukrainy szef polskiego MSZ Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce Swiatosława Szeremety, autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem Romana Szuchewycza i UPA.
Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) odpowiada za zamordowanie około 100 tys. Polaków. Badania historyków oraz szacunki IPN wskazują na przedział od 90 do 120 tys. ofiar. Zbrodnie te, kwalifikowane w Polsce jako ludobójstwo i określone mianem rzezi wołyńskiej oraz czystek w Galicji Wschodniej, zostały przeprowadzone głównie w latach 1943–1945. Apogeum mordów miało miejsce latem 1943 r. na Wołyniu, skąd w 1944 r. fala zorganizowanej eksterminacji przeniosła się na południe, na tereny Galicji Wschodniej, a także na dzisiejsze terytorium Polski, m.in. Lubelszczyznę i Podkarpacie.
Roman Szuchewycz (ps. „Taras Czuprynka”) jako naczelny dowódca UPA od jesieni 1943 r. ponosi on pełną, bezpośrednią odpowiedzialność dowódczą za ludobójstwo polskiej ludności cywilnej.

