Ministerstwo Edukacji Narodowej nie przygotowało reformy likwidującej prace domowe w szkołach podstawowych, twierdzi poseł Marcin Józefaciuk. Kontrola, którą poseł przeprowadził w resorcie, ujawniła brak podstawowych dokumentów i analiz. Instytut Badań Edukacyjnych przygotował raport, ale dopiero po wprowadzeniu zmian.

- Poseł Marcin Józefaciuk ujawnił wyniki kontroli poselskiej w MEN. Jak przekonuje, przed wydaniem rozporządzenia w sprawie prac domowych, resort nie zlecił analiz jego wpływu na wyniki uczniów.
- Według Józefaciuka, MEN nie zapewniło szkoleń dla nauczycieli ani nie przeprowadziło odpowiednich konsultacji.
- Większość uwag środowiska miała zostać zignorowana, przekonuje były poseł KO.
Marcin Józefaciuk jest posłem niezrzeszonym. W listopadzie 2025 r. zrezygnował z członkostwa w klubie parlamentarnym Koalicji Obywatelskiej. W piątek poinformował o wynikach kontroli poselskiej w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Józefaciuk sprawdził dokumentację dotyczącą rozporządzenie o pracach domowych. „Na podstawie przekazanych dokumentów wnioski są szokujące” – skomentował na platformie X.
Chodzi o rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 22 marca 2024 r., na mocy którego w klasach I-III szkół podstawowych nauczyciele nie zadają pisemnych i praktyczno-technicznych prac domowych do wykonania w czasie wolnym od lekcji.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Siódmy dzień operacji w Iranie [NA ŻYWO]
W klasach IV-VIII prace domowe mogą być zadawane, ale są nieobowiązkowe i nie są oceniane.
Józefaciuk: Nie ma analiz, nie ma dokumentów
Według posła, przed wydaniem rozporządzenia MEN nie przeprowadziło analiz wpływu zmiany na wyniki uczniów. Józefaciuk przekonuje również, że nie przedstawiono mu dokumentów pokazujących proces decyzyjny przed wprowadzeniem przepisów rozporządzenia.
Warszawskie przedszkola świecą pustkami. Będzie coraz gorzej?
„Nie ma planu monitorowania skutków reformy. Nie było zabezpieczenia finansowego” – punktuje dalej poseł. Jak przekonuje, Instytut Badań Edukacyjnych nie przeprowadził w tej sprawie odpowiednich badań. Resort dysponuje tylko raportem IBE przygotowanym przez Instytut z własnej inicjatywy już po wprowadzeniu rozporządzenia.
Według Józefaciuka, nie opracowano również harmonogramu reagowania w obecnej sytuacji. Poseł nazywa ją „kryzysową”.
Szkolenia i konsultacje? Józefaciuk przekonuje, że ich nie było
Józefaciuk punktuje MEN za brak odpowiedniej polityki informacyjnej. „Szkoły dostały jedynie poradniki i webinar” – przekonuje. Według jego relacji, rozporządzenie nie było odpowiednio konsultowane ze środowiskiem.
„Jednocześnie w konsultacjach wiele instytucji wskazywało, że zmiany mogą ograniczać autonomię nauczycieli i przekraczać delegację ustawową” – zauważa poseł. Przekonuje jednak, że większość uwag i tak została zignorowana.
„To nie jest sposób prowadzenia polityki edukacyjnej. To amatorszczyzna” – podsumowuje poseł.
MEN czeka na ekspertyzy, ale nie zamierza się cofnąć
W środę Dziennik.pl informował, że przedstawiciele ministerstwa prowadzą ogólnopolskie spotkania informacyjne w ramach programu „Kompas Jutra 2026”. Wiceminister edukacji narodowej Katarzyna Lubnauer przyznaje, że kwestia wciąż budzi emocje, zarówno w środowisku szkolnym, jak i wśród rodziców.
Pytana o potencjalne zmiany rozporządzenia Katarzyna Lubnauer odpowiada, że ministerstwo czeka na rekomendacje zespołu ekspertów. Nie będzie jednak powrotu do poprzedniego modelu.
„To oznacza, iż całkowite przywrócenie obowiązkowych i ocenianych prac domowych w formule sprzed reformy, nie jest brane pod uwagę” – ocenia Dziennik.pl
Polacy chcą powrotu prac domowych. Sondaż dla Zero.pl
W opublikowanym 17 lutego badaniu SW Research dla Zero.pl aż 69,6 proc. respondentów odpowiedziało „tak” na pytanie "Czy do szkół powinny wrócić obowiązkowe prace domowe?". Przeciwnego zdania było 19,7 proc., a 10,6 proc. nie miało opinii.

Czy do szkół powinny wrócić obowiązkowe prace domowe? Fot. Zero.pl (fot. Zero.pl)
Oznacza to wyraźny zwrot w stronę tradycyjnego modelu nauczania, przynajmniej na poziomie deklaracji.
Powrót prac domowych popiera 72,8 proc. kobiet i 66,3 proc. mężczyzn. W każdej kategorii wielkości miejscowości poparcie utrzymuje się na wysokim poziomie – od 71,9 proc. na wsi po 64,2 proc. w miastach 100–199 tys. mieszkańców.