Reklama

Razem chce rewolucji w przedszkolach. „Koniec z molochami i masową likwidacją”

Reklama

Mniejsze grupy, stop prywatyzacji i koniec z „finansowaniem molochów” – to główne założenia projektu ustawy przedszkolnej zaprezentowanego przez partię Razem. Ugrupowanie chce wykorzystać niż demograficzny do podniesienia jakości opieki, proponując sztywne ograniczenie liczby dzieci w oddziałach do 18 osób. „Rząd umywa ręce” – mówi w rozmowie z Zero.pl posłanka Marcelina Zawisza.

Marcelina Zawisza.
Posłanka Razem Marcelina Zawisza na posiedzeniu Sejmu. (fot. Wojciech Olkuśnik / East News)
  • Projekt zakłada ustawowe obniżenie limitu liczby dzieci (obecnie wynosi on 25 osób).
  • Nowe przepisy mają sprawić, by samorządom nie opłacało się tworzyć przepełnionych „molochów” kosztem mniejszych placówek.
  • Razem chce zatrzymać proces zamykania publicznych przedszkoli, który – zdaniem polityków – odbywa się przy jednoczesnym dotowaniu sektora prywatnego.
  • O liczebności grup ma decydować ustawa, a nie decyzja ministra edukacji.
  • Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza wskazali Warszawę jako negatywny przykład prywatyzacji opieki „rękami samorządowców”.

Reklama

Podczas konferencji prasowej politycy partii Razem zaprezentowali projekt swojej ustawy przedszkolnej. Ugrupowanie chce poprawić jakość opieki przedszkolnej w obliczu niżu demograficznego.

Oddziały nie większe niż 18 dzieci, koniec z finansową  preferencją dla molochów i masową likwidacją publicznych przedszkoli” – napisał w mediach społecznościowych rzecznik partii Mateusz Merta.


Reklama

Marcelina Zawisza o „niepokojących wiadomościach”

Założenia projektu dla Zero.pl przedstawiła Marcelina Zawisza, posłanka Razem. Zwróciła uwagę na coraz większe przepełnienie przedszkoli, pomimo niżu demograficznego.


Reklama

„Z całej Polski napływają do nas bardzo niepokojące wiadomości. W Bielsku-Białej, Warszawie, Kielcach, Gnieźnie i wielu innych miastach publicznym przedszkolom grozi likwidacja. Efekt? Zupełny paradoks – liczba dzieci spada, a przedszkola są coraz bardziej przepełnione”.

Posłanka dodała, że obecne przepisy stanowią, że maksymalna liczba w grupie przedszkolnej to 25.

– To już jest sporo, mówią o tym jasno dyrektorki i nauczycielki – przy rosnącej liczbie dzieci po prostu brakuje czasu na indywidualne podejście, na porządną pracę wychowawczą – oceniła.


Reklama

Ustawa zamiast rozporządzenia

Marcelina Zawisza podkreśliła, że nie ma ustawowego limitu. Jest on ustalany przez szefa Ministerstwa Edukacji Narodowej w drodze rozporządzenia.


Reklama

Jeśli minister Nowacka uzna, że trzeba go zwiększyć do 30 i więcej, nie musi tego nawet przeprowadzać przez Sejm. Do tworzenia takich przedszkolnych „molochów” zachęca też model finansowania placówek – więcej podopiecznych to lepsze pieniądze – wyjaśniła.

Posłanka dodała, że „dobrze działające przedszkola się zamyka i przepełnia te istniejące”.


Reklama

– A rząd umywa ręce. Panie wiceministry Lubnauer i Gajewska na podkomisję z udziałem rodziców zamykanych przedszkoli przyszły jedynie, żeby powiedzieć, że to przecież nie jest wina rządu Koalicji Obywatelskiej, tylko wina samorządowców. Problem w tym, że to najczęściej samorządowcy z ich własnej partii. To właśnie oni wmawiają mieszkańcom, że nie stać nas na publiczne przedszkola, kiedy w tym samym czasie dotują prywatne placówki szerokim strumieniem pieniędzy. Warszawa rocznie wydaje na ten cel nieco ponad miliard złotych. Właśnie tak obóz Tuska i przystawek, rękami samorządów, po cichu prywatyzuje opiekę przedszkolną – skrytykowała rząd. Dodała, że Razem „nie będzie spoglądać bezczynnie”.


Reklama

Posłanka przedstawiła założenia projektu partii Razem. Został on przygotowany „wspólnie z radnymi i ekspertami”. W projekcie znalazło się „ustawowe ograniczenie liczby dzieci do 18 i zmiana priorytetów finansowania tak, by żadna placówka nie była stratna na utrzymywaniu mniejszych, lepiej działających oddziałów”.

– Dzięki niej masowa likwidacja przedszkoli przestanie się wreszcie opłacać, a rodzice będą mogli cieszyć się miejscami w oddziałach o lepszej jakości – podsumowała.

Środki pozostaną na tym samym poziomie. W praktyce oznaczać to będzie większą kwotę na dziecko uczęszczające do przedszkola.


Reklama

Adrian Zandberg krytykuje Warszawę i zapowiada zmiany

O planach Razem informował w poniedziałek Adrian Zandberg na antenie RMF FM. Polityk zwrócił uwagę na sytuację w stolicy kraju.


Reklama

– Nie chcę takiej sytuacji jak w Warszawie. Najbogatsze miasto w Polsce (...) zamyka przedszkola publiczne, a jednocześnie daje miliard zł rocznie na dopłaty do przedszkoli prywatnych.

– Powinniśmy dołek demograficzny potraktować jako szansę na poprawienie jakości opieki i jakości edukacji – dodał Zandberg.


Reklama