Niebezpieczne zdarzenie na krakowskim osiedlu Kliny. Locha przemieszczająca się z młodymi przewróciła wózek, w którym znajdowała się 13-miesięczna dziewczynka. Dziecko z obrażeniami głowy trafiło do szpitala. W związku z incydentem władze miasta zwołały sztab kryzysowy.

- 13-miesięczna dziewczynka trafiła do szpitala po tym, jak locha przewróciła wózek na osiedlu Kliny w Krakowie.
- Władze miasta zwołały sztab kryzysowy, który ma zająć się problemem coraz częstszej obecności dzików wśród zabudowy mieszkaniowej.
- Mieszkańcy alarmują, że zwierzęta od tygodni pojawiają się w okolicy niemal codziennie, a sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna.
Jak poinformowała małopolska policja, do zdarzenia doszło w czwartek w rejonie osiedla Kliny. Według ustaleń funkcjonariuszy locha z młodymi przemieszczała się po okolicy, gdy nagle przewróciła wózek prowadzony przez matkę.
Dziewczynka wypadła z wózka i doznała obrażeń głowy. Ratownicy medyczni zdecydowali o przewiezieniu dziecka do szpitala na dalsze badania. Według informacji przekazanych przez służby jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Świadkowie: locha ruszyła prosto na wózek
Według relacji świadków cytowanych przez lokalne media, do zdarzenia doszło tuż przed godziną 17 w pobliżu kościoła pw. św. Rafała Kalinowskiego. Lochę z młodymi zauważono na jednej z alejek osiedlowych. Zwierzę miało nagle skierować się w stronę kobiety prowadzącej wózek i przewrócić go.
W reakcji na incydent krakowski magistrat zdecydował o zwołaniu na piątek posiedzenia miejskiego zespołu zarządzania kryzysowego. Spotkanie ma być poświęcone problemowi rosnącej aktywności dzików na terenie osiedla Kliny.
W naradzie mają uczestniczyć przedstawiciele władz miasta, służb miejskich, lekarz weterynarii, pracownicy Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego oraz jednostki odpowiedzialne za odławianie zwierząt.
Mieszkańcy alarmują od tygodni
Jak podkreślają mieszkańcy Klinów, problem obecności dzików w okolicy nie jest nowy, jednak w ostatnich dniach sytuacja miała się znacząco pogorszyć. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się pomiędzy blokami, domami jednorodzinnymi oraz w pobliżu placów zabaw.
Mieszkańcy wskazują, że dziki są widywane niemal codziennie, a wyjście na spacer z dzieckiem lub psem zaczyna budzić obawy o bezpieczeństwo.
Kraków od wielu lat zmaga się z obecnością dzików na terenach zamieszkanych. Według szacunków przygotowanych przed dwoma laty przez miejski zespół zajmujący się tym problemem na terenie miasta mogło żyć od 1 tys. do 1,5 tys. osobników.
Lokalne media wskazują jednak, że obecnie liczba dzików może sięgać nawet około 2 tys. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się nie tylko na obrzeżach miasta, ale również w bardziej zurbanizowanych częściach Krakowa.
Służby przypominają, że szczególnie niebezpieczne są lochy opiekujące się młodymi. W przypadku spotkania z dzikiem należy zachować spokój, nie wykonywać gwałtownych ruchów i pod żadnym pozorem nie próbować zbliżać się do zwierzęcia ani go dokarmiać.