Reklama
Reklama
Reklama

„Przemocowiec, domowy ninja”. Oświadczenie żony Kraskowskiego

Violetta Kraskowska, żona aresztowanego dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego, opublikowała obszerne oświadczenie, w którym opisuje wieloletnie znęcanie się fizyczne, psychiczne i ekonomiczne ze strony męża. „Obawiam się, że może zrobić krzywdę mnie, moim dzieciom, mojemu partnerowi" – pisze wprost. Jej słowa podważają narrację o politycznym tle aresztowania.

white-7
Leszek Kraskowski trafił do aresztu. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Żona Leszka Kraskowskiego opublikowała obszerne oświadczenie, w którym stanowczo odrzuca tezę o politycznym tle zatrzymania dziennikarza.
  • Twierdzi, że sprawa dotyczy wieloletniej przemocy domowej, zaległości alimentacyjnych i konfliktów rodzinnych, a nie działalności śledczej jej męża.
  • Równocześnie prokuratura zapowiedziała analizę postępowania prowadzonego wobec Kraskowskiego, któremu postawiono m.in. zarzuty nielegalnego posiadania broni oraz kierowania gróźb pod adresem komendanta policji w Piasecznie.

Leszek Kraskowski, były dziennikarz śledczy „Rzeczpospolitej”, „Wprost” i „Super Expressu”, obecnie prowadzący własny portal i kanał na YouTube, został zatrzymany 6 czerwca. Trzy dni później sąd w Piasecznie aresztował go na trzy miesiące. Postawiono mu zarzuty posiadania broni palnej i amunicji bez zezwolenia oraz grożenia śmiercią komendantowi powiatowemu policji w Piasecznie. Do akt dołączono materiały z odwieszonej sprawy o znęcanie się nad rodziną – postępowanie było wcześniej zawieszone, ponieważ Kraskowski wielokrotnie nie stawiał się na badaniach sądowo-psychiatrycznych.

Część mediów przedstawia aresztowanie jako polityczne prześladowanie dziennikarza śledczego przez obóz rządzący. W tej narracji Kraskowski ma być ofiarą zemsty za materiały dotyczące Romana Giertycha. Teraz głos zabrała jego żona.

„Nie chodzi o żadnego polityka”

Violetta Kraskowska – dziennikarka, która wciąż nosi nazwisko męża, bo sprawa rozwodowa jest w toku – opublikowała oświadczenie. Jego ton jest jednoznaczny już od pierwszych zdań.

Reklama
Reklama

„Prawda jest zupełnie inna, boleśnie banalna i zupełnie niepolityczna. Tutaj nie chodzi o jakiegokolwiek polityka, o jakiekolwiek prześladowanie, o uciszenie niewygodnego dziennikarza – tylko o zwykłą sprawę prywatną. O przemocowca, domowego ninja, agresora, który znęca się nad swoją rodziną od wielu lat” – pisze Kraskowska.

Bąkiewicz już w Polsce. „Niemcy powiedzieli, że z głową nic nie mam”

Dodaje wprost: „Obawiam się, że Leszek Kraskowski może zrobić krzywdę – mnie, moim dzieciom, mojemu partnerowi lub innym osobom. Pisząc wprost: obawiam się o zdrowie i bezpieczeństwo”.

Reklama
Reklama

Sześć lat ucieczki i Niebieska Karta

Według Kraskowskiej przemoc trwa od lat. Sześć lat temu miała być zmuszona do ucieczki z własnego domu, by chronić siebie i dzieci. Od tamtej pory wynajmuje mieszkanie w Piasecznie, jednocześnie samodzielnie spłacając kredyt hipoteczny za nieruchomość, w której nadal mieszka mąż. Zadłużenie Kraskowskiego wobec niej z tego tytułu sięga – według jej szacunków – ok. 100 tys. zł.

W 2017 r. prokuratura w Piasecznie zastosowała wobec Kraskowskiego dozór policyjny. W uzasadnieniu wskazano, że „w okresie od marca 2015 r. do kwietnia 2017 r. znęcał się fizycznie i psychicznie nad swoją żoną Wiolettą Kraskowską, wszczynał awantury w trakcie których wyzywał ją słowami powszechnie uważanymi za obelżywe, groził jej pozbawieniem życia i zdrowia, szarpał ją oraz rzucał w nią różnymi przedmiotami”. Niebieska Karta była zakładana dwukrotnie – w 2017 i w lutym 2026 r.

Według Kraskowskiej jej mąż nie płaci zasądzonych alimentów na ich małoletnie dzieci. Dług urósł do kilkunastu tys. zł. Kraskowska wskazuje, że to „recydywa alimentacyjna” – Kraskowski miał też nie płacić na córkę z poprzedniego małżeństwa.

Nożownik, którego nie było

Kraskowska odnosi się bezpośrednio do wydarzeń, które poprzedzały aresztowanie. Kraskowski publikował w mediach społecznościowych, że w Piasecznie zaatakował go nożownik, który groził mu śmiercią, jeśli nie wyjedzie do Albanii. Tę wersję – według żony dziennikarza – część mediów powielała bez weryfikacji.

Reklama
Reklama

Szpital Południowy i salonik VIP dla polityków KO. NIL komentuje

„W rzeczywistości nie było żadnego nożownika i gróźb, natomiast 22.05.2026 roku w moim mieszkaniu miała miejsce rozmowa Leszka Kraskowskiego z moim partnerem w mojej obecności” – pisze Kraskowska.

Wyjaśnia, że podczas tej rozmowy poinformowała męża o długu hipotecznym, zaległych alimentach i planowanym wniosku o eksmisję. Kraskowski wezwał policję, twierdząc, że jej partner grozi mu nożem. Funkcjonariusze nie stwierdzili podstaw do zatrzymania partnera – natomiast zatrzymali samego Kraskowskiego w związku z inną prowadzoną sprawą.

Reklama
Reklama

Fałszywy SMS o śmierci i konta dzieci na Facebooku

W oświadczeniu Kraskowska opisuje też inne incydenty. Mąż miał się podszyć pod policję w Prażmowie i wysłać jej SMS o treści: „Prosimy o pilny kontakt w sprawie pani męża Leszka Kraskowskiego. Policja Prażmów. Jesteśmy na obiekcie w Łosiu. Przy ciele nie znaleziono żadnych dokumentów. Potrzebna jest Pani pomoc przy identyfikacji”. Sprawę zgłosiła na policję.

Ujawnia również, że Kraskowski bez wiedzy córek założył na Facebooku konta pod ich imionami i nazwiskami, publikując na nich materiały polityczne i szkalujące artykuły o politykach. Podobny proceder miał dotknąć samą Kraskowską – biegły sądowy miał ustalić 15 czerwca, że na jej dane zostało założone konto na platformie X, z którego mąż publikował własne treści.

Równolegle Prokuratura Regionalna w Warszawie zapowiedziała analizę akt śledztwa prowadzonego przez prokuraturę okręgową „pod kątem prawidłowości oraz zasadności podjętych czynności procesowych”. Sprawę przejęto od Prokuratury Rejonowej w Piasecznie ze względu na jej ścisłą współpracę z tamtejszą komendą policji – czyli instytucją, której komendantowi Kraskowski miał grozić śmiercią.

Reklama
Reklama