Politycy Koalicji Obywatelskiej milczą jak zaklęci w sprawie doniesień o możliwym zgłoszeniu kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W koalicji słychać głosy oburzenia. Anna Maria Żukowska z Lewicy przekonuje, że w ewentualnym głosowaniu jej klub zagłosowałby przeciw. Eksperci mówią wprost: zgłoszenie kandydatury Macieja Berka nie złamałoby przepisów, ale poważnie naruszyłoby standardy rządów prawa.

- Szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska zapowiada sprzeciw wobec możliwej kandydatury byłego ministra Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Poseł Lewicy Andrzej Szejna jest bardziej dyplomatyczny. W rozmowie z Zero.pl przyznaje, że zagłosowałby „za”.
- Poseł Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel twierdzi, że rządzący wykazaliby się hipokryzją. – Kandydaturę Berka miałyby wskazać osoby, które twierdziły, że nawet poseł nie powinien być w trybunale – oburza się.
- – Osoba, która przechodzi bezpośrednio z rządu do Trybunału, osłabia społeczne postrzeganie jego niezależności, nawet jeśli formalnie wszystko odbywa się zgodnie z prawem – mówi Zero.pl Krzysztof Izdebski, prawnik z fundacji Batorego.
Podczas ostatniego posiedzenia Rady Ministrów Donald Tusk ogłosił odejście z rządu Macieja Berka, szefa KSRM i ministra odpowiedzialnego za wdrażanie polityki rządu. Jak poinformował, wspólnie z ministrem ustalił jego przejście „do innych zadań”. Jak ustaliła „Polityka Insight”, Berek miałby zostać wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Marcin Romanowski odnaleziony. Sąd wskazał miejsce
Sam Donald Tusk nie chciał dziś odpowiedzieć na pytania dziennikarzy w tej sprawie.
– Jutro będę odpowiadał na pytania. Będę miał konferencję prasową – odparł.
Komentatorzy łączą dymisję „prawej ręki” Tuska z niedawnymi zapowiedziami Waldemara Żurka. Minister sprawiedliwości powiedział 5 sierpnia w Polsat News, że prawdopodobnie na wrześniowym posiedzeniu Sejmu zostanie wybrany nowy sędzia TK – ósmy wskazany przez Sejm obecnej kadencji. – Jesienią zobaczymy normalnie funkcjonujący organ, a nie folwark pana Święczkowskiego – zapowiedział.
Co planuje rząd ws. Trybunału Konstytucyjnego?
18 września kończy się kadencja sędziego Justyna Piskorskiego, a konflikt wokół trybunału może zyskać nową perspektywę. Sędzia wybrany na miejsce Piskorskiego byłby ósmym sędzią wskazanym albo jeszcze przed kryzysem TK w 2015 r., albo przez aktualną większość.
Wybór do TK byłego ministra w rządzie Donalda Tuska mógłby stworzyć masę krytyczną, pozwalającą nowym nominatom uzyskać przewagę w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału.
To właśnie ten organ przedstawia kandydatów na prezesa i wiceprezesa oraz rozstrzyga kluczowe sprawy wewnętrzne – np. wpływa na sposób wyznaczania składów orzekających. Arytmetyczna przewaga mogłaby co najmniej zachwiać dotychczasowym układem.
Berek do TK? „Nie powinno być polityków w trybunale”
Doniesienia o możliwej kandydaturze Berka wywołały konsternację wśród prawników aktywnych w mediach społecznościowych. „Osiem lat gadania i manifestowania w obronie apolityczności sądów za czasów PiS jak krew w piach” – napisał w serwisie X konstytucjonalista prof. Marcin Matczak.
– Z punktu widzenia obowiązującego prawa nie ma dziś przepisu, który uniemożliwiałby Maciejowi Berkowi objęcie stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego – tłumaczy Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego. Przypomina, że w 2024 r. Koalicja Obywatelska zaproponowała nową ustawę o trybunale, a jeden z przepisów zakładał czteroletnią karencję dla aktywnych polityków, którzy chcieliby zostać sędziami TK. Ostatecznie ustawa nie weszła w życie.
– To jednak nie zamyka dyskusji o standardach. Osoba, która przechodzi bezpośrednio z rządu do trybunału, osłabia społeczne postrzeganie jego niezależności, nawet jeśli formalnie wszystko odbywa się zgodnie z prawem – komentuje Izdebski.
Jak zauważa prawnik, nawet zdobycie większości w Zgromadzeniu Ogólnym TK nie oznacza automatycznie możliwości „przejęcia” trybunału. – Daje większy wpływ na jego funkcjonowanie i może wzmocnić argumenty za zmianami wewnątrz instytucji, ale nie znosi obowiązujących przepisów dotyczących statusu sędziów czy prezesa, w tym wyboru tego ostatniego przez Prezydenta – podkreśla.
W KO nikt nic nie wie
Politycy Koalicji Obywatelskiej milczą pytani przez Zero.pl o możliwą kandydaturę Berka.
– Naprawdę nie wiem. W Kancelarii Premiera wszystko wiedzą – mówi nam jeden z posłów ugrupowania. – Nie zajmuję się tym tematem, koncentruję się na pracy w europarlamencie – tłumaczy inny wpływowy polityk KO.
„Jeżeli to się wydarzy (a raczej nie), to do niedawna czynny polityk nie dostanie głosów klubu Lewicy, gdyż obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK” – napisała na X Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego tej partii.
Bardziej dyplomatycznie wypowiada się poseł Lewicy Andrzej Szejna.
– Wysoko oceniam pracę ministra Berka, to wybitny ekspert i prawnik – podkreśla. – Mogę powiedzieć za siebie – ja byłbym w stanie poprzeć tę kandydaturę – dodaje.
Jak tłumaczy, „wszyscy oczekujemy zmian w trybunale”. – Moment, w którym byłaby możliwość zmiany tej sytuacji powinien być wykorzystany – kwituje.
Początki ORP Wicher. Ekspert: Okręt droższy niż przewidywano
Paweł Śliz z Polski 2050, pytany, czy jego klub poparłby kandydaturę Berka, odpowiada: – Liczę, że spełni się na innych frontach niż w trybunale.
Jak podkreśla, trybunał potrzebuje „powrotu na właściwe tory”. – Nie wydaje mi się, żeby doniesienia medialne w sprawie ministra Berka były prawdziwe. Polska 2050 stoi na stanowisku, że nie powinno być polityków w trybunale – kwituje.
„Chcą wytaczać prezesowi Święczkowskiemu postępowania dyscyplinarne”
Również poseł Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel podkreśla, że doniesienia o kandydaturze Berka powinny być dopiero sprawdzone. Przypomina, że Maciej Berek był przedstawiany przez Donalda Tuska jako człowiek niezbędny do funkcjonowania rządu, a przez jego ręce przechodziła większość przedłożeń rządowych.
– Teraz kandydaturę Berka miałyby wskazać osoby, które twierdziły, że nawet poseł nie powinien być w trybunale – oburza się Fogiel.
Jak przekonuje, rządzący chcą mieć w trybunale osoby „zaufane i dyspozycyjne”. – Mam nadzieję, że tej bandzie powinie się noga, jeśli będą próbować nielegalnych działań przy pomocy TK – kwituje.
Nie przegapcie zaćmienia Słońca. Najciekawsze zdjęcia pokażemy na Zero.pl
– Jeśli ten scenariusz zostanie zrealizowany, to minister Berek będzie miał pracę życia. Będzie musiał się wyłączać praktycznie w każdej sprawie – zauważa Paweł Jabłoński ze stowarzyszenia Rozwój Plus.
– Koalicja liczy na przejecie trybunału – przekonuje. – Jest taki plan, żeby prędzej czy później mieć większość. Jak rozumiem, chcą wytaczać prezesowi Święczkowskiemu postępowania dyscyplinarne czy pozbawić go immunitetu – wylicza poseł.
Jak przekonuje, na obecnym etapie trudno przewidzieć, co się wydarzy. – Z pewnością nie będzie to polegało na wciśnięciu jednego przycisku. Im bliżej wyborów, tym koalicji będzie trudniej – mówi Jabłoński.
O co chodzi w sporze o Trybunał Konstytucyjny?
W Trybunale Konstytucyjnym aktualnie zasiada jedenastu sędziów – tak przynajmniej informuje strona internetowa tej instytucji i taki jest pogląd prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.
Ośmiu sędziów zostało wybranych przez Sejm w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości i jego koalicjantów. Do tej grupy należą sam prezes Święczkowski, wiceprezes Bartłomiej Sochański, Stanisław Piotrowicz, Jakub Stelina, Wojciech Sych, Rafał Wojciechowski, a także Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, których status jest kwestionowany. Trzech sędziów – Magdalena Bentkowska, Dariusz Szostek i Sławomir Patyra – zostało wybranych już za kadencji obecnej koalicji rządzącej.
Czterech kolejnych sędziów TK zostało wybranych w marcu 2026 r. Tyle że nadal nie mogą orzekać. Jak przekonuje prezes Bogdan Święczkowski nie dopełnili procedury powołania na sędziów, bo nie złożyli ślubowania przed prezydentem.
Większość rządząca kwestionuje legalność trybunału i nie publikuje jego orzeczeń. Politycy podkreślają, że sędziowie Piskorski i Wyrembak zostali wybrani na już obsadzone miejsca w TK i są „dublerami”. Wyliczają również argumenty, że decyzja Karola Nawrockiego o odmowie przyjęcia ślubowania od czterech nowych sędziów nie ma podstaw prawnych.

