Reklama
Reklama
Reklama

Niedoszły prezydent, zwolennik Jaruzelskiego, przeciwnik teorii ewolucji i ojciec Romana

TYLKO NA

Roman Giertych oburzał liberałów, kiedy działał po prawej stronie sceny politycznej. Teraz – kiedy zmienił towarzystwo, perspektywę i ocenę wielu zdarzeń – oburza prawicę. Mimo to kontrowersje, jakie wzbudza, bledną, kiedy porównamy je z działalnością Macieja Giertycha. Ojciec twórcy LPR poparł stan wojenny i doradzał gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, a dwie dekady później przekonywał Parlament Europejski, że jest zbyt mało dowodów na prawdziwość teorii ewolucji.

prusinowski-giertych2-jedynka-desktop
Maciej Giertych całe życie łączył wierność Jaruzelskiemu z walką przeciwko teorii ewolucji. (fot. Maciej Giertych: Jacek Turczyk/PAP; Jaruzelski ULLSTEIN BILD/NEWSPIX.PL; Roman Giertych: Radek Pietruszka/PAP / Kanał Zero)
  • Choć nestor rodu Giertychów niemal zniknął z życia publicznego, wciąż wiernie (i ku zaskoczeniu dawnych współpracowników) żyruje zadziwiające polityczne wolty swojego syna.
  • Poglądy ojca mogą być dziś dla Romana Giertycha niewygodne. Największe zainteresowanie opinii publicznej Giertych senior wzbudził, kiedy już jako eurodeputowany walczył z teorią ewolucji. Wcześniej poparł stan wojenny i był orędownikiem bliskich relacji Warszawy z Moskwą.
  • Przypominamy sylwetkę Macieja Giertycha, który miał ogromny wpływ na ukształtowanie poglądów swojego syna.

Dziewięćdziesięcioletni dziś Maciej Giertych prawie zupełnie wycofał się z życia publicznego. W ostatnich latach jego aktywność sprowadzała się do kilku wypowiedzi dla „Super Expressu", w których bronił syna i krytykował jego polityczną konkurencję. Mówił na przykład, że Jarosław Kaczyński powinien przeprosić jego syna za to, że mówił o jego winie w kontekście śmierci Barbary Skrzypek.

– Może Roman zażąda czegoś takiego, ale nie mam pewności. Syn twierdzi, że winę ma Kaczyński, że to oni rozmawiali przed śmiercią – mówił rok temu nestor rodu Giertychów.

W innych wypowiedziach zapewniał o niewinności syna po zatrzymaniu go przez służby w związku ze sprawą Polnordu, a wcześniej tłumaczył jego polityczne wolty.

Reklama
Reklama

Zobacz także: Tusk o Giertychu: „Nie jest świętą krową”

– Dla wielu osób było szokiem, że kiedy Roman przeszedł na liberalną stronę, to i Maciej z dnia na dzień zaczął wychwalać Platformę i Donalda Tuska – mówi nam były działacz Młodzieży Wszechpolskiej. – Maciej był reprezentantem starej endeckiej szkoły, zaczerpniętej od swojego ojca, Jędrzeja. Prostym językiem umiał mówić o skomplikowanych rzeczach. Miał akademicką kulturę wypowiedzi. To naprawdę imponowało młodym ludziom – dodaje były działacz narodowej młodzieżówki.

Tak jak Jędrzej Giertych, przedwojenny endek i współpracownik Romana Dmowskiego, miał potężny wpływ na wychowanie Macieja, tak Maciej kształtował kolejne pokolenie narodowców w swoim klanie. Polityk z tego środowiska, który współpracował blisko z Giertychami, opowiada nam, że w relacji pomiędzy ojcem i synem, dość szybko ten drugi zaczął odgrywać kluczową rolę.

– Nieżyjący już prof. Ryszard Bender mówił w rozmowie z działaczami narodowymi, że największą porażką Macieja jest wychowanie Romana. Zbudował w nim wielką pychę, a później go w niej utwierdzał. Miał raz tylko skrytykować Romana: kiedy ten nie pocałował pierścienia, witając się z jednym z biskupów – mówi nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

Maciej Giertych jak Ewa Kopacz w sprawie dinozaurów

Największe zainteresowanie opinii publicznej profesor Giertych wzbudził, kiedy już jako eurodeputowany walczył z teorią ewolucji. W 2006 r. zorganizował konferencję, na której podważał tę teorię i domagał się jej usunięcia ze szkół. Deklarował się jako kreacjonista i zwolennik tzw. teorii młodej Ziemi, która uznaje, że Bóg w krótkim czasie stworzył wszystko, co istnieje. Tłumaczył, że do zakwestionowania teorii ewolucji nie skłoniły go wcale przekonania religijne ani światopogląd, lecz wykształcenie biologiczne.

O jego zaangażowaniu w Brukseli na tym polu pisał tygodnik „Polityka" w 2008 r.: „Giertych uznał legendę o Smoku Wawelskim i opowieści o potworze z Loch Ness za dowód, że dinozaury wcale nie wyginęły w epoce lodowcowej. Także neandertalczycy do dziś żyją wśród nas, choć jest ich nieco mniej. Na dowód pokazał zdjęcie amerykańskiego boksera. Eurodeputowany obliczył nawet, że wyporność arki Noego musiała wynosić 14 tys. ton".

Może Cię zainteresować: „Jedyna możliwa” decyzja śledczych ws. „dwóch wież”? Giertych zapowiada dalsze kroki

Niewykluczone więc, że to po zapoznaniu się z jego argumentami kilka lat później Ewa Kopacz przekonywała, że nasi przodkowie, działając konsekwentnie, byli w stanie upolować nawet najpotężniejsze dinozaury.

Reklama
Reklama

– Nasze zainteresowania w Parlamencie Europejskim były całkowicie różne. Ja zajmowałem się gospodarką, transportem, a on przede wszystkim sprawami ideologicznymi. Inicjował wystawy fotograficzne, niektóre były kontrowersyjne, ale generalnie miał opinię spokojnego człowieka chodzącego swoimi drogami. Był w tym wszystkim bardzo autentyczny. Miał swoje poglądy i oczywiście nie krył się z nimi, ale robił to z elegancją, nikomu nic nie narzucał – wspomina w rozmowie z Zero.pl Bogusław Liberadzki z Nowej Lewicy.

Nasz rozmówca dodaje, że Maciej Giertych dojeżdżał do pracy w PE… pociągiem. – Do Brukseli jechał chyba 18 godzin pociągiem „Paderewski". Dzisiaj już chyba taki nie kursuje – uśmiecha się Liberadzki.

Inny eurodeputowany mówi, że bohater naszego tekstu w PE nie robił nic, co można by było nazwać merytoryczną pracą. – Uważał, że w Parlamencie Europejskim jest po to, żeby prezentować swoje idee. Niczym innym się tam nie interesował, nie wpisywał się w żaden obszar działalności tej instytucji. Może i było to czasem widowiskowe, ale pozwalało jedynie na rozgłos w Polsce. W kontaktach bezpośrednich był bardzo wstrzemięźliwy i dyskretny – słyszymy.

Miał odwagę upomnieć biskupa Paetza

Maciej Giertych wychował się i dorastał w Wielkiej Brytanii, do której wyemigrował po wojnie z całą rodziną. Studiował w Oksfordzie leśnictwo, doktorat obronił na uniwersytecie w kanadyjskim Toronto. Działał też intensywnie w środowisku polonijnym.

Reklama
Reklama

W 1962 r. wrócił jednak do kraju i podjął pracę w Instytucie Dendrologii PAN w wielkopolskim Kórniku, gdzie się na długie lata osiedlił. Kilkanaście kilometrów od tej miejscowości, w Radzewicach, mieszkała rodzina Libickich. Marcin Libicki został wybrany z list PiS do Parlamentu Europejskiego w tej samej kadencji co Maciej Giertych, a wcześniej synowie obu polityków – Roman i Jan Filip – studiowali razem historię na Uniwersytecie im Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Polecamy również: Kryzys migracyjny w Ceucie. Wśród migrantów dużo dziewczynek i dzieci

Ten ostatni mówi nam, że ceni Giertycha seniora za trzy rzeczy. – Zdecydował się w latach 60. przenieść z Londynu do Polski. Trzeba być patriotą, trochę nawet heroicznym, żeby wykonać podobny krok. Docierały do mnie opinie, także od innych profesorów, że był dendrologiem uznanym na świecie. A po trzecie: w czasie, kiedy w Poznaniu zaczęto mówić o niedopuszczalnym zachowaniu biskupa Paetza, m.in. wobec kleryków, miał odwagę pójść do niego i wręcz go wezwać, żeby przestał to robić – wspomina Jan Filip Libicki.

Zwolennik sojuszu Polski z Rosją

Szczególnie w dzisiejszych realiach wojny za naszą wschodnią granicą warto zwrócić uwagę na fakt, że Maciej Giertych był zawsze gorliwym zwolennikiem bliskich relacji z Rosją. W 2005 r. Wojciech Czuchnowski opublikował w „Gazecie Wyborczej" fragmenty stenogramów wypowiedzi Macieja Giertycha z posiedzenia Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa gen. Wojciechu Jaruzelskim.

Reklama
Reklama

Niemal cała opozycja bojkotowała to ciało doradcze. Giertych przekonywał, że politycznie Polsce nie wolno rezygnować z oparcia o Rosję: „Zachód o polski Gdańsk bić się nie będzie. Natomiast Związek Radziecki nas militarnie ochrania, jest też wypróbowanym partnerem gospodarczym. Potrzebny nam u steru ktoś, kto zapewni trwałość sojuszu ze wschodnim sąsiadem. Rolą prezydenta będzie pilnować, by nie przejść z deszczu pod rynnę, byśmy nie stracili tych pozytywów, które daje nam oparcie o Związek Radziecki. Tylko pan, panie przewodniczący, może nam to zagwarantować" – mówił do Jaruzelskiego.

Czytaj także: Gibała rusza z kampanią. Tak chce zawalczyć o fotel prezydenta Krakowa

Kilka lat wcześniej poparł generała i decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego.

W latach 90. próbował dostać się do Sejmu m.in. z list reaktywowanego Stronnictwa Narodowego. Posłem został jednak dopiero w 2001 r., kiedy sukcesem okazał się projekt polityczny jego syna – Liga Polskich Rodzin. Trzy lata później przyszedł wspomniany już Parlament Europejski, a kolejnym sukcesem miał być udział w wyborach prezydenckich. Eurodeputowany wycofał się jednak z tego wyścigu. Szukając powodów tej decyzji ówczesna prasa pisała o słabych notowaniach, ale też o presji Radia Maryja na to, by cała prawica poparła kandydata Prawa i Sprawiedliwości, którym był wtedy Lech Kaczyński. Giertych nie wskazał jednak, na kogo będzie głosował.

Reklama
Reklama

Stopniowo wycofywał się z życia publicznego, przez kilka lat pozostał jeszcze we władzach Ligi Polskich Rodzin. Cały czas utrzymuje bardzo dobre relacje ze swoim synem Romanem. Jak wynika z ujawnionych przez TV Republika nagrań, to właśnie doświadczony adwokat miał stać za listem swojego ojca, który w 2019 r. wzywał katolików do tego, by nie głosowali na Prawo i Sprawiedliwość.

Reklama
Reklama