– Nie chcę bronić materiału, który nie spełnia wymagań merytorycznych – mówił w Porannych Rozmowach Zero poseł Nowej Lewicy Andrzej Szejna. Polityk nawiązywał do głośnej sprawy raportu „Polaków portret własny” Barbary Mróz-Gorgoń, który wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI.

- – Dajmy jej szansę. Za szybko ją skreślamy, to wysokiej klasy specjalistka – stwierdził Andrzej Szejna, gość Roberta Mazurka w Porannych Rozmowach Zero. Polityk Nowej Lewicy bronił prof. Barbary Mróz-Gorgoń po aferze dotyczącej raportu „Polaków portret własny”.
- Mróz-Gorgoń tłumaczyła się na X, że praca badawcza przy sporządzaniu raportu „została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię”. Tymczasem okazuje się, że została ona wykonana przy użyciu sztucznej inteligencji.
- – To jest dla mnie sprawa nowa. Liczę na to, że minister ją wyjaśni – mówił Szejna w Kanale Zero.
– Czy minister Barbara Mróz-Gorgoń powinna się podać do dymisji? – zaczął rozmowę Robert Mazurek, na co Andrzej Szejna odparł: – Niedawno została powołana, więc to nieco za szybko.
Prowadzący Poranne Rozmowy Zero odparł, że jeśli to, co zrobiła minister, nie było kompromitacją, „on nie zna znaczenia tego słowa”. – Z tego, co rozumiem z jej wyjaśnień, dokument był „work in progress” – powiedział Szejna, a Robert Mazurek dodał: – Ten roboczy dokument był opublikowany rok temu.
W czwartek na platformie X pojawiły się krytyczne komentarze dotyczące jakości publikacji „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska” dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski. Raport, który opublikowano pod koniec 2025 r., można było znaleźć na stronie Fundacji Marka Polska Think Tank. Jej prezesem jest prof. Mróz-Gorgoń.
Związany z Instytutem Sobieskiego członek Prawa i Sprawiedliwości, ekspert ds. polityki zagranicznej i relacji translatlantyckich Sebastian Meitz, sformułował zarzuty o szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przy pisaniu raportu. „Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 tys. zł w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez AI?” – pytał Meitz, oznaczając m.in. autorkę raportu.
– To jest dla mnie sprawa nowa. Liczę na to, że minister ją wyjaśni – argumentował Szejna. – Tu nie ma czego wyjaśniać. Ktoś jest w stanie zaprezentować materiał, w którym Wrocław i Katowice leżą na północy Polski. Kosztował 200 tys. zł. Był opublikowany i potem błyskawicznie zdjęty – dodawał Mazurek.
„Materiał nie powinien ujrzeć światła dziennego”
– Nie chcę bronić materiału, który nie spełnia warunków merytorycznych. On nie powinien ujrzeć światła dziennego. Mam wątpliwości, czy ministra, która była powołana 3 tygodnie temu, powinna się tłumaczyć z tej sprawy – stwierdził Szejna.
– Pani minister nie potrafi powiedzieć zdania po polsku. Posługuje się wyłącznie wolapikiem – stwierdził Mazurek, nawiązując do sztucznego języka, który powstał w XIX wieku. – Ona ma prezentować Polskę za granicą, taka jej rola – odpierał ten zarzut Andrzej Szejna, po czym Robert Mazurek z uśmiechem zapytał: – I dlatego musi mówić kulawą polszczyzną i wrzucać, użyję jej języka, randomowe angielskie słowa do zdań?
– Dajmy jej szansę. Za szybko ją skreślamy, to wysokiej klasy specjalistka – powtarzał polityk Nowej Lewicy. – Nie odmawiam jej kompetencji, niech się spełnia, ale nie za publiczne pieniądze. Rozumiem, że głupio jest panu powiedzieć, że pani powinna stracić pracę – argumentował Mazurek, na co Szejna powtórzył: – Za szybko. Trzeba dawać szansę.