Ponad pół miliona złotych rocznie – tyle wydaje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na walkę z oszustwami reklamowanymi na Facebooku i Instagramie. Naliczyliśmy kilkanaście polskich instytucji państwowych, które zajmują się tym problemem. Tymczasem szacuje się, że właściciel internetowych serwisów – Meta Platforms – zarobił w 2024 r. 16 mld dol. na sprzedaży przestrzeni reklamowej przekręciarzom.

- Cyberpolicja, regulator rynku finansowego i urzędy ds. leków to tylko kilka instytucji zaangażowanych w prowadzenie spraw, które zaczęły się od wyświetlenia oszukańczych reklam na Facebooku i Instagramie. Właścicielem tych serwisów jest amerykańska firma Meta Platforms.
- CERT Polska wskazuje, że instytucje publiczne ponoszą ciężar filtrowania treści, a to zadanie powinno spoczywać na gigantach technologicznych.
- Policja podaje, że w latach 2023–2025 Polacy stracili ponad 1,8 mld zł z powodu oszustw internetowych.
- Minister cyfryzacji publicznie deklaruje walkę z oszustwami w internecie. Do rady ds. cyfryzacji powołał jednak lobbystę Meta Platforms. Ta sama osoba jest również w radzie powołanej przez prezydenta.
Co łączy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, Ministerstwo Cyfryzacji, Urząd Ochrony Danych Osobowych, CERT Polska, Komisję Nadzoru Finansowego, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Centrum e-Zdrowia, Urząd Komunikacji Elektronicznej i urząd ds. rejestracji produktów leczniczych?
To polskie instytucje państwowe, które muszą podejmować działania, bo amerykańska firma Meta Platforms sprzedaje swoją przestrzeń reklamową oszustom.
A skoro rodzimi urzędnicy poświęcają czas na sprzątanie po amerykańskiej firmie, to de facto rachunek za taką pracę płacą polscy podatnicy. Ile dokładnie? Sam UOKiK oszacował dla nas koszty prowadzenia postępowań na 550 tys. zł rocznie.
– Działania dotyczyły różnych obszarów: prowadzenia spraw administracyjnych, rejestracji i analizy zgłaszanych sygnałów, działań medialnych i edukacyjnych – wyjaśnia dla Zero.pl Kamila Guzowska z departamentu komunikacji UOKiK.
Pozostałe urzędy nie były w stanie tak dokładnie oszacować ponoszonych kosztów. Powód? Meta nie jest głównym zadaniem urzędników, więc trudno im wskazać, ile roboczogodzin się jej poświęca. CERT Polska, czyli zespół odpowiadający za bezpieczeństwo Polaków w internecie, jasno jednak stwierdził w komunikacie z listopada 2024 r., że polskie instytucje wykonują żmudną pracę, którą powinni wykonywać giganci technologiczni (wprost wymieniono Metę oraz Google).
“(...) pomimo istnienia mechanizmów raportowania szkodliwych reklam, w praktyce platformy obsługują zgłoszenia z dużym opóźnieniem albo odrzucają je, szczególnie gdy zgłoszenia pochodzą od zwykłego użytkownika. W efekcie ciężar filtrowania treści przerzucany jest na zewnętrzne podmioty, takie jak dostawcy usług telekomunikacyjnych i zespoły CSIRT takie jak CERT Polska czy CSIRT KNF, który działając na rzecz sektora finansowego, także wspiera nas w oznaczaniu i zgłaszaniu tego rodzaju treści” – czytamy w komunikacie.
Amerykański koncern zarabia na scamach
Ile Polacy tracą na oszustwach internetowych? Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości przekazało Zero.pl, że w samym tylko 2025 r. doszło w Polsce do ponad 92 tys. oszustw internetowych. Łączne straty w latach 2023–2025 wyniosły ponad 1,8 mld zł.
To nie jest kwota, którą można w całości przypisać jako winę Meta Platforms. Niemniej jest to właściciel najpopularniejszych platform społecznościowych, zarabiających krocie na sprzedawaniu przestrzeni reklamowej.
Agencja Reutera ujawniła, że w 2024 r. ok. 10 proc. przychodów Meta Platforms mogło pochodzić ze sprzedaży reklam oszustw i zakazanych przedmiotów. Biorąc pod uwagę wykazane przychody firmy za 2024 r., oznaczałoby, że amerykański gigant technologiczny zgarnął z takich reklam ponad 16 mld dol.
Agencja wskazała, że Meta Platforms blokowała reklamodawców tylko w przypadku, gdy automatyczne systemy z ponad 95 proc. pewnością kwalifikowały ich jako oszustów. Od podejrzanych podmiotów, których algorytmy oceniły poniżej tego progu, pobierano wyższą opłatę za wyświetlenie reklam.
Sąd: Meta nie jest tylko biernym pośrednikiem
„Bierzecie udział w przestępstwie” – tak Rafał Brzoska, prezes InPostu, napisał w mediach społecznościowych do menadżerów polskiego oddziału spółki Meta. Od lat wizerunek tego przedsiębiorcy jest wykorzystywany przez oszustów, by promować fałszywe inwestycje na platformach globalnego giganta – Facebooku i Instagramie.
W marcu 2026 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał postanowienie w sprawie zabezpieczenia roszczeń Brzoski i Omeny Mensah. W uzasadnieniu sąd wskazał, że Meta nie jest jedynie biernym pośrednikiem w emisji reklam, lecz aktywnie uczestniczy w ich rozpowszechnianiu. Przykładowo weryfikuje reklamy przed emisją, pobiera wynagrodzenie za ich wyświetlanie i wykorzystuje algorytmy do kierowania ich do konkretnych odbiorców.
Mimo to scam wykorzystujący wizerunek Brzoski nadal się pojawia w mediach społecznościowych należących do Mety. Prezes InPostu postanowił więc napiętnować z imienia i nazwiska osoby, które zarządzają polskim oddziałem spółki, co nadało nowego rozgłosu jego sprawie. Skutkowało to zablokowaniem jego konta na Instagramie.
Brzoska nie jest jedyną znaną osobą wykorzystywaną do promowania oszustw. W portalu Zero.pl opisywaliśmy przykłady wytworzonych przy użyciu sztucznej inteligencji reklam z prezydentem Karolem Nawrockim, prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim, a nawet właścicielem Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim.
Firma przekazała wówczas portalowi Zero.pl, że jej „zasady zabraniają wyświetlania reklam, które wykorzystują wizerunek osób publicznych w sposób wprowadzający w błąd w celu wyłudzenia pieniędzy”. Meta wskazała też, że w 2025 r. usunęła ponad 159 mln oszukańczych reklam. Większość, bo aż 92 proc., zanim ktokolwiek je zgłosił.
Kilkanaście urzędów sprząta po gigancie
Zidentyfikowaliśmy kilkanaście instytucji publicznych, które są mniej lub bardziej zaangażowane w sprawy oszukańczych reklam na Facebooku i Instagramie. To między innymi Komisja Nadzoru Finansowego, która wspiera walkę z oszustwami finansowymi (CSIRT KNF monitoruje, identyfikuje i zgłasza do blokady scamy) czy Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości – specjalna jednostka policji.
Okazuje się, że z oszustwami internetowymi muszą radzić sobie także dość nieoczywiste instytucje, takie jak: Główny Inspektorat Farmaceutyczny oraz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (zajmujące się zwalczaniem nielegalnego obrotu lekami i wyrobami medycznymi reklamowanymi w mediach społecznościowych) czy Centrum e-Zdrowia (które monitoruje reklamy podszywające się pod przychodnie, szpitale i usługi cyfrowe, np. Internetowe Konto Pacjenta).
Urzędnicy, z którymi rozmawialiśmy, przyznawali, że walka z oszukańczymi reklamami w mediach społecznościowym stanowi dla nich poważny – i cały czas nierozwiązany – problem.
– Możemy jasno stwierdzić, że usprawnienie moderacji mediów społecznościowych i rozwiązanie kwestii egzekwowania polskich przepisów w internecie pozwoli zespołowi poświęcać zdecydowanie więcej uwagi innym poważnym cyberzagrożeniom – z pożytkiem dla nas wszystkich – przekonuje Karol Bojke z CERT Polska działającego w ramach NASK.
Lobbysta w ministerstwie i u prezydenta
Wobec internetowego giganta polskie państwo od lat pozostaje bezradne. Do tej pory nie udało się skutecznie wprowadzić żadnego mechanizmu, który zmusiłyby Metę do skutecznego filtrowania oszukańczych reklam.
Minister cyfryzacji i wicepremier Krzysztof Gawkowski argumentuje, że pewne narzędzia miał dać tzw. Akt o usługach cyfrowych (DSA). I choć samo unijne rozporządzenie już obowiązuje, to ustawę zapewniającą krajowe procedury i skuteczne egzekwowanie przepisów zawetował prezydent Karol Nawrocki.
Po tym, jak Brzoska opisał sytuację w mediach społecznościowych, wicepremier Gawkowski wysłał do Mety pismo, w którym m.in. żąda informacji o procedurach dotyczących potwierdzania tożsamości reklamodawców. O treści pisma poinformowała Wirtualna Polska.
Jakub Turowski, do którego ma być adresowana korespondencja, od stycznia 2026 r. jest członkiem Rady ds. cyfryzacji, czyli doradczego ciała powoływanego przez Gawkowskiego. W Mecie pełni funkcję dyrektora ds. polityki publicznej. Rada dwukrotnie debatowała już nad sprawą oszustw w internecie. Na posiedzenie, w czasie którego trwała dyskusja nad rekomendacjami, Turowski nie przyszedł.



