Reklama
Reklama

Reklama

„Data ostateczna”. Nielegalne schronisko w Kuflewie zniknie

Reklama

Nielegalnie działająca placówka organizacji Pogotowie dla Zwierząt w Kuflewie, o której alarmowały Kanał Zero oraz Zero.pl, zostanie ostatecznie zamknięta. Choć wcześniejszy termin zamknięcia patologicznego schroniska wyznaczony był na koniec kwietnia, został on przesunięty o niecały miesiąc.

Pies w klatce.
Pies w klatce w schronisku w Kuflewie. (fot. Kanał Zero / Inne)
  • Likwidacja nielegalnej placówki w Kuflewie nastąpi 25 maja. Oznacza to przesunięcie ostatecznego terminu o niecały miesiąc.
  • Kontrola weterynaryjna ujawniła w ośrodku 300 kg zamrożonych zwłok psów. Raport pokontrolny liczy 258 stron i zawiera ponad 40 nieprawidłowości.
  • Prowadzący obiekt Grzegorz Bielawski był sześciokrotnie skazany. Miał także pięcioletni zakaz działalności związanej ze zwierzętami.

Reklama

Zgodnie z informacjami przekazanymi Wirtualnej Polsce przez wójta gminy Mrozy, Dariusza Jaszczuka, proces wygaszania działalności jest już w toku.

– Termin przeniesienia wszystkich zwierząt oraz rozbiórki boksów to 25 maja. To data ostateczna – przekazał urzędnik.

Pierwotnie placówka miała zostać zlikwidowana do końca kwietnia, jednak ze względu na trudności logistyczne termin ten przesunięto. Główną przeszkodą miał być brak wolnych miejsc w legalnych schroniskach. – Znalezienie miejsc dla większej liczby zwierząt na Mazowszu jest bardzo trudne, a tym bardziej dla kilkuset – przekazał Jaszczuk.


Reklama

Przeczytaj też: Masakra zwierząt, hipokryzja polityków. Wnioski po sprawie Kuflewa


Reklama

Szokujący raport z Kuflewa

Przyspieszenie działań wokół patologicznej placówki, do której trafiło 30 psów z zamkniętego schroniska w Sobolewie, nastąpiło po nagłośnieniu sprawy m.in. przez Kanał Zero i Zero.pl, kiedy Krzysztof Stanowski ujawnił raport powiatowego inspektoratu weterynarii opisujący wstrząsające warunki panujące wewnątrz.

– Mam przed sobą wstrząsający raport powiatowego inspektoratu weterynarii. Raport, który jest po prostu masakryczny dla osoby, która uchodzi w Polsce za legendę walki o prawa zwierząt – mówił Stanowski.

Kontrola przeprowadzona przez inspektorów wykazała szereg rażących zaniedbań. W dokumencie liczącym 258 stron wskazano na ponad 40 nieprawidłowości. – Inspekcja natrafiła na 300 kg martwych, zamrożonych zwierząt, na klatki niespełniające jakichkolwiek norm, przeterminowane lekarstwa, karmę walającą się gdzie popadnie i jedzoną przez robaki, na zgrzybiałe ściany i brak przestrzegania jakichkolwiek norm – wyliczał dziennikarz.


Reklama


Reklama

Placówka prowadzona przez Grzegorza Bielawskiego formalnie nie była zarejestrowana jako schronisko. Pozwalało to na unikanie stałego nadzoru weterynaryjnego. Prowadzący twierdzili, że jest to „azyl” lub „szpital dla zwierząt”. Krzysztof Stanowski skomentował to jednoznacznie: – Schronisko, które nie jest schroniskiem. Jego właściciel, który nie jest właścicielem. Wyroki sądowe i postępowania prokuratorskie. I totalny, ale to totalny paraliż państwa.

Grzegorz Bielawski był wcześniej sześciokrotnie skazany przez sądy za przywłaszczenia zwierząt. Odbył karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności i posiadał zakaz prowadzenia działalności związanej ze zwierzętami. Mimo to, jak zauważają mieszkańcy, kontynuował swoją działalność. – Historia jest taka, że pana nie powinno tu być. Powinien siedzieć w więzieniu. Kryminalista... – mówiła jedna z kobiet podczas lutowej interwencji.

Przeczytaj też: Polityczna miłość do zwierząt trwa tyle, co rolka w social mediach


Reklama

Wątpliwości budzi również system finansowania Pogotowia dla Zwierząt. Tylko na jednej z platform zbiórkowych stowarzyszenie zgromadziło 7 mln zł. Ponad milion zł zebrano na ratowanie psów z Ukrainy, co również stało się przedmiotem krytyki. Bielawski w odpowiedziach dla mediów przyznał, że w placówce znajduje się zaledwie kilka zwierząt z terenów objętych wojną.


Reklama

Trwają prace rozbiórkowe

Obecnie w Kuflewie trwają prace rozbiórkowe. Część bud została już zdemontowana. – Widać po ich działaniach, że idą już w kierunku zamknięcia tej działalności. Sądzę, że to nie jest gra na czas – ocenił w rozmowie z Wirtualną Polską wójt. Prowadzący zadeklarowali, że znaleźli już nową lokalizację dla swojej działalności poza terenem gminy Mrozy.

Równolegle prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Służby weszły na teren obiektu 6 lutego 2026 r. po tym, jak kontrola weterynaryjna wykazała skrajnie złe warunki bytowe. Siedem zwierząt zostało wówczas odebranych interwencyjnie. Całość sprawy ukazuje systemowe problemy z nadzorem nad organizacjami deklarującymi pomoc zwierzętom.


Reklama