– Obecna sytuacja wynika z napływu zwrotnikowego powietrza z południa Europy oraz północnej Afryki. Ten tzw. język ciepła wdziera się nad Polskę przez basen Morza Śródziemnego – tłumaczy najnowszą falę upałów synoptyk Ewa Łapińska w rozmowie z Zero.pl. Ekspertka wylicza miasta, w których sytuacja może być najtrudniejsza oraz prognozuje, jak długo utrzyma się ekstremalna pogoda.

- Rekordowy upał sięgnie prawie 40 st. C: Apogeum fali gorąca nastąpi w środę. Słupki rtęci w centrum oraz na południu kraju pokażą wtedy od 37 do 38 st. C.
- Niebezpieczeństwo w miejskich wyspach ciepła: Najgorzej będzie m.in. we Wrocławiu, Krakowie czy Warszawie. Przez betonową zabudowę temperatura odczuwalna przekroczy tam 40 st. C.
- Dynamiczne zmiany od nocy ze środy na czwartek: Nad Polskę nadejdzie strefa gwałtownych burz z ulewami oraz wiatrem. Front przemieści się od północy w głąb kraju.
Brak tego systemu kosztuje życie 28 osób rocznie. Na 112 używają przestarzałej technologii
Przed nami tydzień o ogromnej dynamice w pogodzie. Pierwsze dni przyniosą kulminację fali upałów z temperaturami sięgającymi niemal 40 st. C, po czym pod koniec tygodnia czeka nas mocne, choć krótkotrwałe ochłodzenie.
Już w poniedziałek w południowej części Polski obowiązują ostrzeżenia IMGW przed upałem. W większości wydano alerty II stopnia, jednak część województw małopolskiego i podkarpackiego objęto ostrzeżeniem III stopnia. W południowych powiatach obu regionów obowiązują także alerty przed burzami.
Fala upałów, a potem nagła zmiana
W kolejnych dniach lepiej nie będzie, a początek tygodnia upłynie pod znakiem narastającego skwaru. We wtorek termometry w większości kraju wskażą od 29 do 36 st. C., a najchłodniej będzie na wybrzeżu (22–27 st.).
Apogeum fali gorąca nastąpi w środę, gdy niemal w całej Polsce słupki rtęci przekroczą 30 st. C, a na południu i w centrum sięgną ekstremalnych 37–38 kresek.
W czwartek upał utrzyma się jeszcze na wschodzie i w centrum (do 37 st.), podczas gdy od zachodu temperatury zaczną spadać do 28 st.
Piątek i sobota przyniosą drastyczną zmianę. W piątek temperatury w całym kraju spadną do 18–26 st. C., a w sobotę wartości wyniosą od 17 st. w rejonach górskich do maksymalnie 27 st. na zachodzie. W niedzielę natomiast od zachodu szybko powróci upalna aura z wartościami sięgającymi 34 st. C.
Niebezpieczna fala gorąca
Synoptyk IMGW-PIB Ewa Łapińska potwierdza w rozmowie z Zero.pl, że najbliższe dni przyniosą nasilenie fali upałów. – W związku z tym wydane ostrzeżenia meteorologiczne mogą zostać rozszerzone i podniesione do drugiego oraz trzeciego stopnia – zapowiada.
I zwraca uwagę, że może być niebezpiecznie: – Szczyt upałów nastąpi w środę na południu Polski, gdzie temperatura osiągnie 38–39 st. C. W gęsto zabudowanych obszarach miejskich temperatura odczuwalna może przekroczyć nawet 40 st. Będzie to kolejna niebezpieczna fala gorąca.
Tzw. język ciepła nad Polską
Skąd pochodzi kopuła ciepłego powietrzna, która zawisła nad Polską? – Obecna sytuacja wynika z napływu zwrotnikowego powietrza z południa Europy oraz północnej Afryki. Ten tzw. język ciepła wdziera się nad Polskę przez basen Morza Śródziemnego – tłumaczy synoptyk.
I podkreśla, że „ekstremalne warunki termiczne dotkną przede wszystkim duże aglomeracje o gęstej, betonowej zabudowie, ze szczególnym uwzględnieniem Polski południowej”.
Wśród miejskich wysp ciepła wymienia kilka miast. – Na najwyższe temperatury we wtorek i środę narażone będą m.in. Wrocław, Opole, Kraków, Łódź oraz Warszawa. Przebywanie na słońcu w tych miejscach będzie bardzo niebezpieczne, a temperatura odczuwalna przekroczy 40 st. – podkreśla.
Chwilowe ochłodzenie
W prognozach IMGW widać także, że ekstremalnym upałom będą towarzyszyć gwałtowne burze. – Wraz z napływem masy powietrza zwrotnikowego musimy liczyć się z dynamiczną zmianą pogody. Od nocy ze środy na czwartek, a następnie w czwartek, od północy w głąb kraju będzie przemieszczała się strefa gwałtownych burz z ulewnymi opadami deszczu oraz silnymi porywami wiatru – opisuje Łapińska.
I dodaje: – Wysokie temperatury, zwłaszcza na południu, utrzymają się do czwartku. W piątek – już po przejściu frontu – w całej Polsce odczujemy wyraźne ochłodzenie. Pogoda stanie się łagodniejsza, a temperatury spadną poniżej 30 st., oscylując wokół 25.–27. kreski.
Ochłodzenie nie potrwa jednak długo. – Po chłodniejszym piątku i sobocie, od niedzieli wysokie temperatury powrócą, głównie na zachodzie i południu kraju – zapowiada synoptyk.
Kolejne fale upałów
Jak długo potrwa kolejna fala upałów? Ekspertka zastrzega, że „należy spodziewać się dużej dynamiki”.
– Nie przewidujemy ciągłych, trwających po 4–5 dni fal ekstremalnych upałów, lecz raczej 2-3 dniowe okresy cieplejszej aury przedzielane lekkimi ochłodzeniami. Północ Polski pozostanie tradycyjnie nieco chłodniejsza, natomiast na południu temperatury będą regularnie przekraczać 30 st. – ocenia synoptyk IMGW-PIB.
Noce tropikalne
Łapińska zwraca uwagę na jeszcze jedno niebezpieczne zjawisko, z którym będziemy mieć do czynienia w kolejnych dniach.
– Najbliższe noce będą niezwykle wymagające ze względu na występowanie nocy tropikalnych, czyli takich, gdy temperatura minimalna nie spada poniżej 20 st. – ostrzega.
Czego konkretnie możemy się spodziewać?
- Noc z poniedziałku na wtorek: Na południu i południowym wschodzie (np. Częstochowa, Kraków, Rzeszów) oraz w Warszawie temperatura wyniesie około 19–20 st.
- Noc z wtorku na środę: Bardzo gorąca w niemal całym kraju. Wartości na poziomie 20–21°C utrzymają się wszędzie poza Pomorzem i Suwalszczyzną.
- Noc ze środy na czwartek: Kontynuacja wysokich temperatur (powyżej 20°C) w większości regionów. Jedynie na wybrzeżu termometry wskażą 18–20°C.
- Noc z czwartku na piątek: Upalna noc utrzyma się jeszcze na południowym wschodzie (powyżej 20°C). Na północy, po przejściu frontu, nastąpi ochłodzenie do 15–17°C.

