Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała kontrolę w Warszawskim Szpitalu Południowym. O sprawie poinformował poseł Michał Wójcik, który wnioskował o działanie urzędu. Reakcja jest efektem ustaleń Zero.pl, które opisało nieprawidłowości w placówce, salonik VIP i zarobki lekarza, Dawida Kacprzyka.

- Państwowa Inspekcja Pracy reaguje na ustalenia Zero.pl. Urząd na wniosek parlamentarzysty PiS, Michała Wójcika, zapowiedział kontrolę.
- Oficjalny powód to możliwość naruszenia zapisów o prawie pracy.
- Według ostatnich informacji Zero.pl prezydent Rafał Trzaskowski sprawujący nadzór nad placówką został poinformowany przez byłego ordynatora o nieprawidłowościach i działaniach Kacprzyka, który koordynował SOR w szpitalu.
„W związku z możliwością naruszenia przez pracodawcę przepisów prawa pracy, uprzejmie informuję, że zwróciłam się do Okręgowego Inspektora Pracy w Warszawie, z prośbą o przeprowadzenie kontroli w wymienionym zakładzie pracy” – napisała w oficjalnym piśmie Z-ca Głównego Inspektora Pracy, Urszula Langer.
Inspekcja pracy reaguje
Informację za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazał poseł Michał Wójcik, który zwrócił się do urzędu z prośbą o działanie w sprawie Warszawskiego Szpitala Południowego.
Według ustaleń portalu Zero.pl, już w czerwcu 2025 r. ówczesny szef oddziału chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego zgłaszał swoje zastrzeżenia dotyczące działalności Dawida Kacprzyka kierownictwu placówki oraz radzie nadzorczej. Miesiąc później sprawa miała trafić również do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
Afera w Szpitalu Południowym pod lupą prokuratury. Tusk zapowiada bezkompromisowe śledztwo
Lekarz początkowo zabiegał o osobiste spotkanie z włodarzem stolicy. Do rozmowy jednak nie doszło. Trzaskowski miał poprosić o przedstawienie sprawy w formie pisemnej. Ordynator przygotował taki dokument i przekazał go prezydentowi, jednak – jak twierdzi – nie otrzymał odpowiedzi.
Kilka tygodni później, we wrześniu 2025 r., chirurg został zwolniony. W uzasadnieniu decyzji wskazano m.in. opóźnienia w przekazywaniu części dokumentacji do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz zagubienie depozytu należącego do jednego z pacjentów.
Dymisje za sprawę lekarza-milionera i Szpital Południowy? [Ankieta]
Ratusz, odpowiadając na pytania dziennikarzy, podkreślił, że do urzędu nie wpłynęło formalne zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości w szpitalu. Przedstawiciele miasta zwrócili również uwagę, że pomiędzy placówką a byłym ordynatorem toczy się obecnie spór prawny, w ramach którego szpital domaga się od lekarza zwrotu ponad 531 tys. zł.
Afera w Szpitalu Południowym. Ustalenia Zero.pl
Jeszcze przed publikacją materiału Rafał Trzaskowski zapewniał publicznie, że nie posiadał wiedzy o nieprawidłowościach, które miały mieć miejsce w Szpitalu Południowym.
Ordynatorem chirurgii był natomiast doświadczony lekarz z wieloletnim stażem. Jak wynika z publikacji, między nim a Kacprzykiem dochodziło do sporów dotyczących organizacji pracy i kompetencji zawodowych. Szef chirurgii miał wielokrotnie podnosić kwestie związane z zakresem obowiązków i decyzji podejmowanych przez młodszego kolegę.
W czerwcu 2025 r. swoje uwagi przekazał ówczesnej prezes szpitala Annie Łukasik oraz przedstawicielowi rady nadzorczej. Gdy nie doczekał się reakcji, postanowił skierować sprawę wyżej.
Kontakt z prezydentem Warszawy miał rozpocząć się od wiadomości przesłanej za pośrednictwem komunikatora internetowego. Po otrzymaniu prośby o przedstawienie sprawy na piśmie, 19 lipca lekarz przesłał szczegółowy opis swoich zastrzeżeń.
W dokumencie wskazywał m.in., że Dawid Kacprzyk, mimo wczesnego etapu specjalizacji, miał faktycznie odpowiadać za funkcjonowanie szpitalnego oddziału ratunkowego. Autor pisma wyrażał również obawy dotyczące bezpieczeństwa pacjentów, sposobu zarządzania placówką oraz własnej przyszłości zawodowej, przewidując możliwość utraty stanowiska.
Rafał Trzaskowski utrzymuje, że ani on, ani urząd miasta nie otrzymali formalnego zgłoszenia dotyczącego nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Z kolei była prezes placówki Anna Łukasik oraz obecne kierownictwo szpitala nie odniosły się do pytań skierowanych przez dziennikarzy.
