Reklama
Reklama
Reklama

Afera wokół PKOl. Media ujawniły treść kontrowersyjnej umowy

Budynek Polskiego Centrum Olimpijskiego
Zondacrypto, giełda kryptowalut, która później zbankrutowała, dostała od PKOl prawo do wizerunków olimpijczyków – obecnych i byłych – oraz comiesięczny dostęp do danych obserwujących profil TeamPL. (fot. CinemaPhoto / Shutterstock)

Zondacrypto, giełda kryptowalut, która później zbankrutowała, dostała od PKOl prawo do wizerunków olimpijczyków – obecnych i byłych – oraz comiesięczny dostęp do danych obserwujących profil TeamPL. Umowa, do której dotarła Wirtualna Polska, chroniła sponsora, a ryzyko finansowe i reputacyjne przerzucała na komitet.

  • PKOl przekazał giełdzie kryptowalut prawo do wizerunku olimpijczyków od igrzysk w Londynie w 2012 r., zapewniając jednocześnie, że zawodnicy nie zgłoszą roszczeń – a jeśli zgłoszą, koszty pokryje komitet.
  • Umowa nakładała na PKOl obowiązek comiesięcznego przekazywania sponsorowi danych obserwujących profil TeamPL na Facebooku, co prawnicy oceniają jako zbyt szeroko sformułowany obowiązek.
  • Za współpracę PKOl miał zarabiać na tokenach giełdy, a materiały z wizerunkiem sportowców mogą zostać w sieci bezterminowo – nawet po zerwaniu umowy z powodów wizerunkowych.

Polski Komitet Olimpijski przez niemal rok był związany umową z Zondacrypto – giełdą kryptowalut, która wiosną 2026 r. upadła, zostawiając setki poszkodowanych klientów i śledztwo CBZC. Dziennikarze Wirtualnej Polski dotarli do pełnej treści umowy podpisanej 28 października 2025 r. przez ówczesnego prezesa PKOl Radosława Piesiewicza (obecnie aresztowanego)  i sekretarza generalnego Marka Pałusa.

Członkowie zarządu PKOl twierdzą, że nie mieli możliwości zapoznania się z umową. Kilkunastu z nich podpisało oświadczenie zarzucające prezesowi pominięcie ich w kluczowej decyzji. Poproszony o ocenę umowy mecenas Jarosław Chałas nazywa ją znacznie dalej idącą komercjalizacją aktywów olimpijskich, powiązaną z projektem kryptowalutowym.

W centrum tej komercjalizacji znalazł się wizerunek sportowców. Umowa daje sponsorowi prawo do twarzy, sylwetki i głosu reprezentantów – bez ograniczeń terytorialnych, we wszystkich mediach, z możliwością modyfikacji zdjęć i nagrań. Korzystać mogą spółki z grupy Zondacrypto oraz współpracujące z nią agencje i wydawnictwa.

Wizerunki bez końca i bez zgody

Prawa te sięgają wstecz – do zawodników z igrzysk w Londynie w 2012 r. PKOl zapewnił sponsora, że żaden zawodnik nie zgłosi roszczeń, a gdyby zgłosił – komitet pokryje wszystkie koszty. Prawnicy podkreślają, że sam udział w dawnych igrzyskach nie daje automatycznie prawa do dzisiejszego wykorzystania czyjegoś wizerunku.

Reklama
Reklama

Problemem jest też czas trwania tych uprawnień. Nawet po wygaśnięciu współpracy w kwietniu 2026 r. sponsor nie musi usuwać opublikowanych materiałów. Zdjęcia i filmy łączące twarze olimpijczyków z marką upadłej giełdy mogą zostać w sieci bezterminowo – nawet jeśli komitet zrywa umowę z powodów wizerunkowych.

Umowa objęła też osoby, które o niczym nie wiedziały – obserwujących profil TeamPL na Facebooku. Komitet zobowiązał się co miesiąc przekazywać sponsorowi ich dane, umożliwiające precyzyjne targetowanie reklam. Prawnicy oceniają ten zapis jako zbyt szeroki – bez wskazania zakresu danych czy podstawy prawnej.

W siedzibie komitetu wisiały kody QR do platformy giełdy, w jej aplikacji pojawiał się bonus „z kodem PKOl", a z fanpage'a reprezentacji co najmniej cztery razy w roku emitowano reklamy Zondacrypto. Przekazywane materiały zawierały też narzędzia śledzące aktywność internautów.

Pieniądze, tokeny i zakaz mówienia prawdy

Za całość PKOl miał dostać niemal 18,5 mln zł w siedmiu ratach do 2028 r., a dodatkowo miliony złotych w tokenach giełdy oraz połowę przychodów z ich sprzedaży Polakom. By to uzyskać, komitet musiał najpierw założyć konto na platformie sponsora – stając się, jak zauważa mecenas Chałas, ekonomicznie zainteresowanym powodzeniem samego projektu.

Reklama
Reklama

Na końcu dokumentu jest zapis tłumaczący milczenie komitetu: zakaz wypowiadania się publicznie w sposób mogący zaszkodzić reputacji sponsora, pod karą 50 tys. euro, obowiązujący też po zakończeniu współpracy. Zerwanie umowy bez wskazanej podstawy kosztowałoby milion euro. Na pytania redakcji PKOl dotąd nie odpowiedział.

Komentarze w sieci

„Twarze polskich mistrzów miały uwiarygodniać Zondacrypto, a Piesiewicz otworzył im do tego drzwi. Olimpijczycy zdobywali medale dla Polski, a ktoś próbował robić na ich autorytecie kryptobiznes. O zegarku już wiemy, pytanie ile i dla kogo było jeszcze takich zegarków. Kreatura!” – napisał Tomasz Trela z Lewicy.

Sponsorowi dał nieograniczone prawo do wizerunków i głosu obecnych i byłych olimpijczyków” – napisała o Piesiewiczu Dorota Spyrka, radna warszawskiej dzielnicy Praga-Południe.

Na ostatnie publikacje dotyczące Zondacrypto zareagowało również Prawo i Sprawiedliwość, które zaproponowało utworzenie Komisji Zaufania Publicznego.

„Projekt ustawy ws. Komisji Zaufania Publicznego, która wyjaśni największą od lat aferę Donalda Tuska – aferę ZondaCrypto – złożony do marszałka Sejmu” – napisał na X Mariusz Błaszczak.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama