Reklama
Reklama
Reklama

Zatrzymanie Piesiewicza. Nieoficjalne kulisy akcji służb

Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, został zatrzymany nad ranem przez policjantów z CBZC, kiedy wychodził ze swojego domu w Warszawie. Wszystko odbyło się w spokojnej atmosferze, jak usłyszeliśmy od osoby znającej sprawę, tak, by „uniknąć zamieszania”. Funkcjonariusze zabrali Piesiewicza do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty. Równolegle trwa przeszukanie jego domu.

Radosław Piesiewicz
Prezes PKOL Radosław Piesiewicz. (fot. Leszek Szymański / PAP)
  • Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek potwierdził zatrzymanie Radosława Piesiewicza w związku ze śledztwem dotyczącym upadłej giełdy Zondacrypto.
  • Został zatrzymany rano w Warszawie, a podczas przeszukania jego domu znaleziono zegarek.
  • Piesiewicz jest przewożony do Katowic, gdzie ma zostać przesłuchany i usłyszeć zarzuty.

Informację o zatrzymaniu Radosława Piesiewicza potwierdził w czwartek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Polityk przekazał, że ma ono związek ze śledztwem prokuratury w sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto.

Żurek dodał, że więcej informacji zostanie przekazanych po zakończeniu czynności procesowych, prowadzonym w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Z informacji Zero.pl wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego został zatrzymany w czwartek rano w Warszawie, tuż przed swoim domem. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości nie chcieli dokonywać zatrzymania w domu, ze względu na dobro rodziny; zrobiono więc to chwilę po tym, jak Piesiewicz opuścił budynek.„”

Reklama
Reklama

Akcja przebiegła spokojnie, funkcjonariusze przeszukują dom, a według TVN24 podczas przeszukania znaleziono zegarek.

Teraz Piesiewicz jest przewożony do Katowic, gdzie zostanie przesłuchany i najprawdopodobniej usłyszy zarzuty.

Żurek o szczegółach

O szczegółach mówił  na konferencji prasowej minister Żurek. Podkreślił, że sprawa ma charakter rozwojowy. Jak poinformował, Piesiewicz jest przewożony do prokuratury w Katowicach, gdzie mają zostać przedstawione mu zarzuty i przeprowadzone przesłuchanie. Prokuratorzy nie zdecydowali jeszcze, czy wystąpią z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie.

Żurek wskazał, że prokuratura ma w śledztwie dwa główne priorytety. Pierwszym jest wyjaśnienie mechanizmu przestępczego i ustalenie osób odpowiedzialnych, a drugim – zabezpieczenie środków, które mogą pochodzić z przestępstwa, tak aby w przyszłości możliwe było odzyskanie pieniędzy przez osoby poszkodowane.

– Mamy tutaj dwa priorytety: nie tylko wyświetlenie procederu przestępczego, ujęcie ludzi, którzy ponoszą za to odpowiedzialność, ale także zabezpieczenie środków, które mogą pochodzić z tego przestępstwa, żeby wszystkie osoby poszkodowane mogły w przyszłości te swoje środki utracone odzyskać – mówił minister.

Reklama
Reklama

Czytaj także: „To Ona wysłuchała moich modlitw”. Na Jasnej Górze zobaczyłem Polskę, która wciąż prosi

Żurek odniósł się również do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji o skali strat. Jak zaznaczył, pojawiają się szacunki mówiące nawet o ponad 2 mld zł, jednak należy odróżnić łączną wartość środków inwestowanych za pośrednictwem giełdy od wartości roszczeń osób, które zgłosiły się już do Prokuratury Krajowej.

Minister potwierdził również, że jednym z wątków badanych przez prokuraturę jest sprawa zegarka wartego 40 tys. euro, który miał zostać przekazany Piesiewiczowi. – Mogę potwierdzić to, co widzimy wszyscy w przestrzeni publicznej, że kwestia zegarka wartego 40 tysięcy euro, podarowanego panu Radosławowi P., to jest jeden z tych elementów, który prokuratura będzie sprawdzać – powiedział.

Szef resortu sprawiedliwości podkreślił jednocześnie, że w związku z działaniami prokuratury pojawiają się nowe informacje dotyczące osób związanych ze sprawą. – Działania prokuratury, które naprawdę są dużym sukcesem, spowodowały to, że mamy wysyp różnych ujawnień, także przez polityków. Jedni piszą, że brali tylko pieniądze od kancelarii, określonej osoby, a nie z firmy. Inne osoby mówią, że spotykały się za granicą. Cały czas pojawiają się nowe okoliczności – mówił Żurek. Jak zaznaczył, śledztwo nadal się rozwija, dlatego prokuratura na tym etapie nie ujawnia wszystkich szczegółów.

Reklama
Reklama

Zegarek od Krala

Dziennikarze WP i TVN24 informowali wcześniej, że prezes PKOl miał przyjąć od Przemysława Krala, szefa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, zegarek marki Patek Philippe Calatrava. Jego wartość miała wynosić 40 tys. euro, czyli około 172 tys. zł.

Zegarek nie miał być jednak jedyną korzyścią, która pojawia się w ustaleniach dziennikarzy. W sprawie przewijają się również wyjazdy Piesiewicza i jego bliskich do Monako i Bergamo, a także opłacane hotele oraz bilety na mecze.

Według rozmówców Wirtualnej Polski Piesiewicz miał w zamian obiecywać Kralowi wstawiennictwo u prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasza Chróstnego oraz byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

Reklama
Reklama

Piesiewicz zaprzecza

Zarówno Tomasz Chróstny, jak i Mateusz Morawiecki zaprzeczają, aby doszło do jakiejkolwiek interwencji w sprawie Zondacrypto. Sam Piesiewicz przedstawia inną wersję dotyczącą zegarka.

Prezes PKOl twierdzi, że kupił go z własnych środków, a należność za czasomierz przekazywał Kralowi gotówką w ratach. Całą sprawę określa natomiast mianem nagonki.

Sprawa nabiera dodatkowego kontekstu ze względu na współpracę pomiędzy Zondacrypto a Polskim Komitetem Olimpijskim. Od października 2025 r. giełda była sponsorem generalnym PKOl.

W związku z rozpoczęciem współpracy zmieniono również nazwę siedziby komitetu. Centrum Olimpijskie PKOl zaczęło być określane jako „Zondacrypto Centrum Olimpijskie PKOl”.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama