Zgodnie z decyzją sądu trzej współoskarżeni o pomoc Łukaszowi Żakowi mają trafić do tymczasowego aresztu. Na komisariacie stawiły się już dwie osoby. Policja nadal prowadzi poszukiwania Mikołaja N., który unika odbycia kary. Wszyscy odpowiadali za poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom tragicznego wypadku w Warszawie.

- Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu trzech współoskarżonych w procesie Łukasza Żaka. Decyzję motywowano wysokimi karami od 2 do 5 lat więzienia.
- Kacper K. oraz Damian J. dobrowolnie stawili się w jednostkach policji i zostali osadzeni. Policja prowadzi poszukiwania Mikołaja N., który przestał stawiać się na dozór.
- Łukasz Żak pędził z prędkością 226 km/h na Trasie Łazienkowskiej i doprowadził do śmiertelnego wypadku. Usłyszał nieprawomocny wyrok 20 lat pozbawienia wolności.
Decyzja o tymczasowym aresztowaniu trzech współoskarżonych zapadła ze względu na wysokie kary pozbawienia wolności, jakie usłyszeli w sądzie. Wszyscy trzej odpowiadali za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku oraz za pomaganie Łukaszowi Żakowi w ucieczce z kraju i zacieranie śladów zdarzenia.
Jako pierwszy na komisariacie stawił się Kacper K., właściciel wypożyczalni samochodów, z której pochodziły auta użyte feralnej nocy. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w zakładzie karnym na początku tygodnia. We wtorek w jego ślady poszedł Damian J., który również dobrowolnie oddał się w ręce służb. Wciąż trwają poszukiwania Mikołaja N. Mężczyzna przestał dopełniać obowiązku stawiennictwa na dozór policji, w związku z czym funkcjonariusze prowadzą czynności mające na celu jego zatrzymanie.
Łukasz Żak nieprawomocnie skazany na 20 lat
Półtora tygodnia temu sąd skazał głównego sprawcę wypadku, Łukasza Żaka, na 20 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z wyrokiem będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu 15 lat kary. Sąd orzekł wobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Czytaj też: Wyrok dla Łukasza Żaka może zmienić Polskę. Drogowi bandyci mają powody do obaw
Surowe kary usłyszeli także jego znajomi. Kacper K., skazany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom, otrzymał wyrok 5 lat więzienia oraz 6 lat zakazu prowadzenia pojazdów. Damian J. oraz Mikołaj N. za poplecznictwo i brak pomocy poszkodowanym zostali skazani na 4 lata więzienia. W sprawie zapadły wyroki od 2 do 5 lat pozbawienia wolności. Wszystkie orzeczenia są nieprawomocne.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Z ustaleń śledczych oraz opinii biegłych wynika, że Łukasz Żak prowadził Volkswagena w stanie nietrzeźwości. Pędził z prędkością 226 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 80 km/h. W trakcie brawurowej jazdy trzymał w dłoni telefon komórkowy, którym nagrywał swoje zachowanie na drodze.
Volkswagen kierowany przez Żaka uderzył w Forda. Na miejscu zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala z ciężkimi obrażeniami trafiła kierująca Fordem 37-letnia żona zmarłego oraz ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Hospitalizacji wymagała również Paulina K., która podróżowała razem z Łukaszem Żakiem.
Bezpośrednio po zdarzeniu na miejsce przyjechali znajomi sprawcy. Zamiast udzielić pomocy rannym, pomogli Łukaszowi Żakowi w ucieczce z miejsca wypadku oraz z kraju, a także podejmowali działania mające na celu zacieranie śladów. Główny sprawca został wkrótce zatrzymany na terenie Niemiec w Lubece na podstawie europejskiego nakazu aresztowania i przekazany polskim służbom.