Na kilka dni przed referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego pracownia SW Research sprawdziła dla Zero.pl, jak Polacy oceniają szanse powodzenia głosowania. – Jesteśmy w okresie przedwyborczym, więc dobrze jest mieć takie działania pilotażowe przed wyborami parlamentarnymi – komentuje dla Zero.pl politolożka prof. Agnieszka Kasińska-Metryka.

- Na kilka dni przed referendum ws. odwołania Miszalskiego sondaż SW Research dla Zero.pl pokazuje, że więcej Polaków spodziewa się jego odwołania niż utrzymania na stanowisku, choć aż 41,1 proc. badanych nie ma zdania.
- Gdybym miała obstawiać ten wynik, to w mojej ocenie chyba jednak z niewielką przewagą większe prawdopodobieństwo ma scenariusz, że ta frekwencja okaże się zbyt mała – ocenia prof. Agnieszka Kasińska-Metryka.
- Ekspertka podkreśla jednocześnie, że referendum stało się ogólnopolskim politycznym testem nastrojów społecznych i mobilizacji wyborców przed kolejnymi kampaniami.
Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta Krakowa oraz Rady Miasta Krakowa, w której większość mają KO i Nowa Lewica, odbędzie się w niedzielę.
W naszym sondażu na pytanie: „Czy mieszkańcy Krakowa odwołają prezydenta Aleksandra Miszalskiego w referendum?” odpowiedź „tak” wskazało 36,8 proc. ankietowanych. Przeciwnego zdania było 22,1 proc. respondentów, natomiast 41,1 proc. badanych przyznało, że nie ma opinii w tej sprawie.
Sondaż pokazuje, że częściej powodzenia referendum spodziewają się mężczyźni niż kobiety. W grupie kobiet 34,8 proc. uważa, że mieszkańcy Krakowa odwołają Miszalskiego, podczas gdy 22 proc. przewiduje, że utrzyma on stanowisko. Wśród mężczyzn taki scenariusz przewiduje 39,1 proc. badanych, a odmiennego zdania jest 22,2 proc.
Najwięcej respondentów przekonanych o możliwym odwołaniu prezydenta odnotowano w grupie wiekowej 40–49 lat – 40,7 proc. Podobną opinię wyraziło także 39,6 proc. ankietowanych w wieku 50–59 lat. Wśród najmłodszych respondentów, między 18. a 29. rokiem życia, 38,3 proc. uważa, że referendum zakończy się odwołaniem włodarza Krakowa, natomiast 18,5 proc. ocenia, że tak się nie stanie.

Czy mieszkańcy Krakowa odwołają prezydenta Aleksandra Miszalskiego w referendum?
W grupie osób w wieku 30–39 lat powodzenia referendum spodziewa się 31,2 proc. respondentów, a 22,1 proc. uważa, że Miszalski pozostanie na stanowisku. Wśród osób powyżej 60. roku życia scenariusz odwołania prezydenta przewiduje 35,6 proc. badanych, podczas gdy 24,8 proc. uważa, że referendum nie zakończy się sukcesem jego przeciwników.
Badanie pokazuje również różnice ze względu na poziom wykształcenia. Wśród osób z wykształceniem poniżej średniego 32,5 proc. respondentów uważa, że mieszkańcy Krakowa odwołają prezydenta. W grupie osób z wykształceniem średnim taki scenariusz przewiduje 36,4 proc. badanych, natomiast wśród respondentów z wykształceniem wyższym – 38,1 proc.
Politolożka: Jesteśmy w okresie przedwyborczym
O sytuacji w Krakowie i o tym, co będzie po niedzielnym referendum, portal Zero.pl rozmawiał z politolożką prof. Agnieszką Kasińską-Metryką.
– Patrząc z perspektywy systemowej instytucja referendum, zwłaszcza odwoławczego, gdzie kryteria związane z liczbą głosujących są jednak duże, to ona nie ma w Polsce bardzo budującej tradycji. Generalnie dosyć trudno jest mieszkańców zmobilizować – zauważa nasza rozmówczyni.
Zwraca uwagę na to, jak intensywna była kampania przed krakowskim referendum. – To jest takie starcie, gdzie jedna strona stara się, żeby referendum przyniosło efekt, a druga, by przekonać ludzi do pozostania w domach – mówi.
I zaznacza, że do tej pory nie spotkała się z tak zaangażowaną i profesjonalną kampanią marketingową na poziomie referendum odwoławczego. – Gdybym miała obstawiać ten wynik, to w mojej ocenie – chyba jednak z niewielką przewagą – większe prawdopodobieństwo ma scenariusz, że ta frekwencja okaże się zbyt mała – wskazuje. Przypomnijmy, głosowanie nad odwołaniem Miszalskiego będzie ważne, jeżeli w referendum weźmie udział co najmniej 158 555 mieszkańców.
Politolożka pytana, z czego wynika, że debata o referendum przeniosła się do debaty ogólnokrajowej, wskazuje, że Kraków nie jest miastem przypadkowym i ta uwaga koncentruje się na nim w sposób naturalny. – Należy zauważyć, że jesteśmy w okresie przedwyborczym, więc dobrze jest mieć takie działania pilotażowe, sprawdzające przed wyborami parlamentarnymi, badające nastroje społeczne i mobilizację – podkreśla.
Prof. Agnieszka Kasińska-Metryka zauważa, że w warunkach, gdy proces wyborczy nabiera medialnego rozpędu, referendum może być potraktowane – z jednej strony – jako paliwo wyborcze, jeżeli uda się prezydenta Krakowa odwołać. – Z drugiej strony, jeżeli ta funkcja i ta osoba zostanie obroniona, to umacnia się koalicja rządząca. Ale wszystko zależy od tego, czy ten przekaz zostanie nam odpowiednio zaserwowany – wskazuje.
Pytana o ocenę dotychczasowej działalności prezydenta Miszalskiego zwraca uwagę, że to, co najważniejsze, zostało pokazane w tej negatywnej kampanii wizerunkowej. – Te zarzuty wobec miasta, które jest trudne do codziennego funkcjonowania dla mieszkańców, kwestie transportu, kwestie drogich biletów. To dla wielu środowisk, na przykład dla młodzieży studiującej, jest ważny argument. Jednocześnie to tempo zmian nie jest takie, jak można by oczekiwać – komentuje.
Dodaje, że argumentem, który trafia do części wyborców, jest kolesiostwo. – Myślę, że wielu wyborców w Krakowie pamięta okoliczności tych zmagań o fotel prezydenta. Wydawało się, że ma być inaczej, że ma być lepiej. Natomiast ten efekt rozczarowania może moim zdaniem być tym, co popchnie wyborców w stronę urn – mówi.
Spektakularne sukcesy? – Nawet słuchając samego prezydenta, dosyć trudno pokazać coś, co by równoważyło te negatywne skojarzenia – podsumowuje nasza rozmówczyni.
Referendum w Krakowie
Referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa odbędzie się w niedzielę. Inicjatorzy referendum zarzucają władzom miasta m.in. nadmierne zadłużanie Krakowa, niespełnianie obietnic wyborczych, kolesiostwo oraz sposób zarządzania magistratem. Krytyka dotyczy również zasad funkcjonowania Strefy Czystego Transportu, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej i wydłużenia godzin płatnego parkowania.
Sam Miszalski odpiera zarzuty i przekonuje, że referendum jest polityczną „dogrywką” po wyborach samorządowych z 2024 r. W ostatnich tygodniach przyznał jednak, że część decyzji była błędna. Zapowiedział również korekty obejmujące m.in. wycofanie opłat za niedzielne parkowanie dla mieszkańców centrum oraz zmiany kadrowe w urzędzie.
Do inicjatywy referendalnej przyłączyły się ugrupowania opozycyjne wobec Koalicji Obywatelskiej – PiS i Konfederacja – a także środowisko Łukasza Gibały, który był głównym rywalem Miszalskiego w wyborach prezydenckich w Krakowie w 2024 r.
Ekspert z Uniwersytetu Jagiellońskiego dr hab. Stefan Płażek w rozmowie z Zero.pl oceniał, że obecny prezydent Krakowa stał się symbolem kontynuacji polityki poprzednich władz miasta. – Prezydentura Aleksandra Miszalskiego nie jest prezydenturą resetu czy przełomu, tylko kontynuacji – mówił.
Zdaniem eksperta narastające od lat niezadowolenie społeczne musiało w końcu znaleźć ujście. Płażek podkreślał również, że sprzeciw wobec prezydenta nie ma jednoznacznie partyjnego charakteru, ponieważ wśród zwolenników referendum znajdują się osoby reprezentujące różne środowiska polityczne.
Jeśli referendum zakończy się odwołaniem prezydenta, mandat Miszalskiego wygaśnie natychmiast po ogłoszeniu wyników. Wówczas premier wyznaczy komisarza, który będzie zarządzał Krakowem do czasu przeprowadzenia przedterminowych wyborów.
Badanie zostało zrealizowane w dniach 12.05–13.05.2026 przez agencję SW RESEARCH metodą wywiadów on‑line (CAWI – Computer‑Assisted Web Interview) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 801 ankiet z ogólnopolską próbą dorosłych. Zastosowano dobór kwotowy – próba była reprezentatywna ze względu na łączny rozkład płci, wieku i klasy wielkości miejscowości zamieszkania.
