– Walczą boty i farmy trolli, żeby powstrzymać mieszkańców przed pójściem do urn – mówi dziennikarz Zero.pl Jacek Prusinowski w swoim materiale na Kanale Zero. Dziennikarz nakreśla w nim sytuację przed niedzielnym referendum w Krakowie.

- W niedzielę 24 maja mieszkańcy Krakowa w drodze referendum zdecydują o przyszłości prezydenta tego miasta Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta.
- Przeciwko rządzącemu grodem Kraka od 2024 r. politykowi Koalicji Obywatelskiej zjednoczyła się opozycja zarówno z prawej, jak i lewej strony sceny politycznej.
- Dziennikarz Jacek Prusinowski przyjrzał się ostatnim dniom kampanii referendalnej w tym mieście.
Referendum w Krakowie. Dlaczego mieszkańcy tak szybko stracili cierpliwość?
Jak wynika z sondażu OGB, który opublikowała Interia, 63 proc. respondentów chce wziąć udział w referendum, a 92 proc. z nich zapowiada, że zagłosuje za odwołaniem Miszalskiego.
Do odwołania włodarza miasta w drodze referendum, oprócz większości głosów „za”, niezbędne jest wzięcie w nim udział przez 158 555 mieszkańców (minimum trzy piąte liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze).
Prusinowski o „nie zawsze czystej walce o magistrat”
Dziennikarz Zero.pl i Kanału Zero Jacek Prusinowski ocenia, że potencjalne odwołanie Miszalskiego „byłoby potężną porażką wizerunkową Koalicji Obywatelskiej i całego obozu rządzącego”, a „dla samego Miszalskiego tu mógłby być nawet koniec pięknie zapowiadającej się politycznej kariery”.
Według dziennikarza w Krakowie rozgrywa się „nie zawsze czysta walka o magistrat”. – Walczą boty i farmy trolli, żeby powstrzymać mieszkańców przed pójściem do urn – dodaje Prusinowski.
Powołując się na portal fact-checkingowy Demagog, dziennikarz Zero.pl stwierdza, że „kampania wokół referendum odwoławczego okazała się polem skoordynowanej bitwy w internecie”.
– Zaangażowane są w nią obie strony. W tym szczególnie konta sprzyjające Miszalskiemu, jak np. Sok z Buraka, a także cała siatka powiązanych profili, które aktywne były także podczas wyborów samorządowych z 2024 r. Zniechęcają do pójścia do urn i straszą przejęciem miasta przez Grzegorza Brauna. Te same profile miały być aktywne po stronie Koalicji Obywatelskiej także m.in. ws. afery Zondacrypto -przypomina publicysta.
Głos z KO: To będzie porażka przede wszystkim Miszalskiego
Do pójścia do urn zniechęcał także premier Donald Tusk. Nazwał referendum „polityczną rozróbą”. – Teraz nie widać szczególnego włączenia się lidera całego obozu rządzącego w obronę swojego człowieka w Krakowie. Można nawet odnieść wrażenie, że Koalicja Obywatelska coraz bardziej liczy się z porażką – zauważa Jacek Prusinowski.
– To będzie porażka Miszalskiego przede wszystkim, a jeśli Koalicji Obywatelskiej, to tej w Krakowie – komentuje senator Marek Borowski z KO.
Zarzuty wobec prezydenta
Wśród głównych zarzutów wobec Miszalskiego są m.in. podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, zadłużanie Krakowa oraz obsadzanie spółek miejskich, a także kluczowych stanowisk ludźmi związanymi przede wszystkim z Koalicją Obywatelską.
Krytycy wytykają włodarzowi miasta także wzrost cen parkingów oraz wprowadzenie Strefy Czystego Transportu.
– Niektórzy w dalszym ciągu mnie popierają, inni mnie nie popierają. Ja to szanuję. Wsłuchuję się w głosy mieszkańców. Akurat tak się stało, że na przełomie grudnia i stycznia skumulowało się parę trudnych decyzji – komentuje prezydent Miszalski.
– Z jednej strony od roku już słyszałem, że nie starcza pieniędzy na komunikację miejską. Mieszkańcy sami mówili, że kursy są za rzadko, że jest przepełniona. Ale żeby pokryć koszty lepszej oferty, to trzeba więcej pieniędzy – dodaje.