Rozpad Polski 2050 stał się faktem. Podczas emocjonalnego briefingu w Sejmie Szymon Hołownia nie krył rozczarowania i bólu. Lider ruchu oskarżył grupę odchodzących posłów o działanie motywowane nie programem, lecz osobistą niechęcią do nowej przewodniczącej partii.

-
Szymon Hołownia w Sejmie mówił o "bardzo smutnych i złych" wydarzeniach. Podkreślił, że przez sześć lat budował Polskę 2050 i osobiście odpowiadał za jej kształt.
-
Hołownia przypomniał, że walczył o miejsca na listach dla Piotra Masłowskiego, Ewy Szymanowskiej i Aleksandry Leo. Dziś, jak stwierdził, odchodzą "bez słowa rozmowy", co odbiera jako osobisty cios.
-
W najostrzejszej części wystąpienia zarzucił grupie Pauliny Hennig-Kloski, że powodem rozłamu jest "nienawiść" do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Ocenił, że motywacje nie są programowe, lecz personalne.
Rozpad Polski 2050. Szymon Hołownia zabiera głos w Sejmie
Podczas briefingu w gmachu Sejm wicemarszałek Szymon Hołownia odniósł się do wydarzeń, które, jak podkreślił, są dla niego "bardzo smutne i złe". Jako założyciel ruchu Polska 2050 przypomniał, że przez sześć lat osobiście budował to środowisko polityczne, zapraszając do współpracy konkretne osoby i grupy.
Szymon Hołownia zaznaczył, że to on brał odpowiedzialność za kształt list wyborczych i walczył z koalicjantami o miejsca dla takich polityków jak Piotr Masłowski, Ewa Szymanowska czy Aleksandra Leo. – Tym bardziej boli fakt, że dziś odchodzą bez słowa rozmowy ze mną – mówił.
"To boli i rozdziera serce"
Lider Polski 2050 nie krył emocji. Jak przyznał, dzisiejsze wydarzenia odbiera osobiście, nie tylko politycznie. – To, co się stało, rozdziera mi serce jako założycielowi tego ruchu – podkreślił.
Szymon Hołownia przypomniał również przebieg wewnętrznych wyborów w partii. W pierwszej turze poparł Paulinę Hennig-Kloskę, w drugiej – Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Jak zaznaczył, wierzył w deklaracje o demokratycznym przekazaniu przywództwa i wspólnym marszu do przodu po ogłoszeniu wyników.
Oskarżenie o nienawiść do nowej liderki
W najostrzejszej części wystąpienia Hołownia jasno wskazał, co jego zdaniem stoi za rozłamem. – Ta grupa, która dziś opuszcza Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, nie odchodzi z powodów programowych – mówił. – Powód jest jeden: nienawiść do wybranej w demokratycznych wyborach przewodniczącej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Jak dodał, wcześniej kwestie statutowe czy ideowe nie były podnoszone jako problem. – Nagle stały się najważniejsze, by przykryć prawdziwe motywacje – ocenił, podkreślając, że na niechęci i nienawiści "nigdy nigdzie nie zbudowano nic trwałego".
Co dalej z odchodzącymi posłami?
Szymon Hołownia zaznaczył, że wraz z odejściem z partii politycy automatycznie tracą miejsca w jej władzach statutowych. Zgodnie z regulaminem przestają być członkami Polski 2050 i – jak mówił – trafiają do "politycznej próżni".
– Będą funkcjonować jako klub parlamentarny bez partii, bez zaplecza i struktur. To może wystarczyć do krótkoterminowych negocjacji i politycznych gierek, ale nie wystarczy, by w 2027 roku być czymś więcej niż wypełniaczem list Koalicji Obywatelskiej – podsumował.
