Według Jarosława Sellina musiało minąć pięć dni wojny na Bliskim Wschodzie, by rząd zdecydował się pomóc uwięzionym tam Polakom. Poseł PiS przekonywał w „Trójce”, że rząd „zaspał” i dopiero w środę „w ogóle zebrał się, żeby na ten temat porozmawiać”. Postanowiliśmy w Zero.pl sprawdzić, kto tu naprawdę zaspał.

- Jarosław Sellin przekonywał w „Trójce”, że dopiero w piątym dniu wojny w Iranie polski rząd zorganizował spotkanie w sprawie pomocy Polakom, którzy utknęli w krajach Bliskiego Wschodu.
- W ogólnodostępnych źródłach znaleźliśmy co najmniej kilkadziesiąt dowodów, że to manipulacyjna teza. Od pierwszych dni wojny koordynowano pomoc Polakom – rząd opóźnił jednak decyzję o wysłaniu transportu po najbardziej potrzebujących.
- Rzecznik MSZ potwierdził Zero.pl, że od początku konfliktu codziennie działały resortowe zespoły zarządzania kryzysowego. Odbywały się również konsuktacje z ambasadami i konsulatami.
- Rzecznik MSZ poinformował również, kiedy podjęto decyzję o skorzystaniu z unijnej pomocy i jakie były okoliczności wysłania polskiego wniosku do UE.
– Kiedy wybuchła pandemia w 2020 r., rząd Zjednoczonej Prawicy rozesłał natychmiast samoloty do wszystkich zakątków świata, żeby Polaków jak najszybciej do ojczyzny ściągnąć i zrobiono to natychmiast – wspominał w sobotę w radiowej Trójce poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Sellin.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą relację na żywo
– Kiedy wybuchł kryzys w Afganistanie, talibowie zdobyli tam z powrotem władzę, natychmiast był transport po polskich obywateli – kontynuował. – Kiedy w 2023 r. wybuchła wojna po ataku Hamasu na Izrael, natychmiast wysłaliśmy samoloty do tamtego rejonu, żeby ściągnąć stamtąd Polaków – wyliczał.
Rozbudowany wstęp posła PiS był tylko zapowiedzią politycznej ofensywy.
Wybiórcza wyliczanka posła PiS
Z dalszej części opowieści Jarosława Sellina wynika, że bezpośrednio po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran 28 lutego rząd nie podjął żadnych istotnych działań.
– Rząd obudził się w piąty dzień wojny – stwierdził poseł PiS.
– Środa to był piąty dzień wojny, kiedy rząd się w ogóle zebrał, żeby na ten temat porozmawiać i zaczął sprawdzać, gdzie, jak i na jakiej podstawie można te samoloty wysyłać – perorował. – A prośbę do Unii Europejskiej, żeby współfinansowała ten transport, sformułował w siódmym dniu wojny. Po wielu innych krajach europejskich, które to już dużo wcześniej zrobiły – krytykował Sellin.
Oficjalne komunikaty Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a także doniesienia mediów potwierdzają – słowa Jarosława Sellina to piętrowa manipulacja. Poseł PiS pomija aktywności rządu przed 4 marca, porównuje nieporównywalne i kreśli zniekształcony obraz sytuacji. Wyjaśniamy.
Co robił rząd po wybuchu wojny w Iranie
Spotkanie 4 marca, w piątym dniu wojny, w MSZ, o którym mówi Jarosław Sellin, to zebranie Zespołu Koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie z udziałem premiera Donalda Tuska. Podjęto na nim decyzję o uruchomieniu operacji rządowej i wysłaniu po Polaków wojskowych samolotów.
Było to pierwsze takie spotkanie prowadzone przez premiera. Sellin pomija jednak wcześniejsze aktywności rządu, jak również fakt, że początkowo nie rozważano akcji ewakuacyjnej ani z Iranu, ani z ościennych krajów. Rząd analizował możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń – przede wszystkim, czy konflikt może eskalować w regionie.
Sytuacji na Bliskim Wschodzie po 28 lutego nie sposób bowiem prosto przyrównać do realiów wspomnianych konfliktów w Afganistanie czy Izraelu.
MSZ: potwierdzone informacje o pięciorgu Polakach w Iranie
Już w dniach poprzedzających wybuch wojny MSZ regularnie publikowało komunikaty przypominające o rekomendacji powstrzymania się od podróży na Bliski Wschód i poprzez ten region. Pierwsze takie rekomendacje wydano w połowie stycznia.
Od 28 lutego ministerstwo wydało szereg ostrzeżeń dla Polaków przebywających w konkretnych krajach regionu: „Trwa operacja militarna na Bliskim Wschodzie. Przestrzeń powietrzna zamknięta. Odradzamy podróże do Bahrajnu. Zarejestruj się w systemie Odyseusz. Bądź na bieżąco”.
Jeśli chodzi o sam Iran, MSZ podkreślało, że potwierdzono informacje tylko o pięciorgu Polaków przebywających w tym kraju.
Od 1 marca MSZ apelowało o opuszczenie całego regionu inną drogą niż lotnicza. Resort informował o intensywnych pracach służb konsularnych – zarówno pomocy udzielanej Polakom, jak i współpracy z lokalnymi służbami i władzami. Przejawem tego było m.in. zapewnienie wyżywienia i noclegu rodakom, którzy utknęli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Od 28 lutego działały rządowe zespoły zarządzania kryzysowego
W rozmowie z Zero.pl rzecznik MSZ Maciej Wewiór podkreśla, że już od pierwszego dnia wojny działają rządowe zespoły, które w ramach swoich kompetencji zajmują się wyzwaniami, które stworzył konflikt na Bliskim Wschodzie. Od 3 marca, na polecenie premiera, działa ponadto zespół międzyresortowy z ministrem sportu i turystyki Jakubem Rutnickim na czele.
– Ministerstwo Sportu i Turystyki ma swój zespół odpowiedzialny przede wszystkim za część „turystyczną”, a w MSZ jest zespół odpowiedzialny za część, którą można nazwać międzynarodową, polityczną czy konsularną – wyjaśnia Wewiór.
– Zespół w MSZ działa od soboty 28 lutego. Od tego czasu codziennie były spotkania, debriefy z naszymi ambasadami i podejmowane kolejne decyzje. Pracownicy MSZ w regionie również działają od samego początku działań zbrojnych w regionie. Na przykład już od soboty nasi konsulowie z Egiptu byli na granicy i odbierali naszych obywateli przedostających się z Izraela i Jordanii – mówi rzecznik MSZ.
Szefem zespołu w MSZ pozostaje wiceminister. Jak tłumaczy Wewiór, minister Sikorski skupia się m.in. na działaniach politycznych, jak sobotnia wizyta w Polsce szefa dyplomacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
W sieci znajdujemy zresztą informacje o innych takich spotkaniach Sikorskiego. 1 marca wziął udział w posiedzeniu online Rady ds. Zagranicznych UE. W komunikacie MSZ na platformie X podkreślono, że podczas niego dyskutowano m.in. o bezpieczeństwie Polaków.
– We wtorek 3 marca, jeszcze przed posiedzeniem rządu w siedzibie Ministerstwa Sportu i Turystyki odbyło się spotkanie ministra z przedstawicielami branży turystycznej w Polsce – podkreśla w rozmowie z Zero.pl Aleksandra Chalimoniuk, rzeczniczka resortu.
Potwierdza, że wspomniane przez Macieja Wewióra robocze spotkanie zespołu koordynacyjnego w MSZ, poprowadzone przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego, odbyło się już 3 marca. Byli na nim obecni m.in. przedstawiciele resortów spraw zagranicznych, obrony, sportu i turystyki, a także branży turystycznej oraz linii lotniczych LOT. – Pracujemy od momentu wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie – zaznacza Chalimoniuk.
3 marca. Rząd rozważa akcję ewakuacyjną
Przed posiedzeniem rządu 3 marca premier Donald Tusk obszernie mówił o sytuacji Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie. Oświadczył, że „nie ma żadnych informacji ani danych, aby w jakikolwiek sposób ich bezpieczeństwo, życie, zdrowie było zagrożone w związku z konfliktem”. Według podanych przez niego informacji Izrael, Jordanię i Libię opuściło ok. 500 Polaków. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich przebywa ok. 14 tys. polskich obywateli.
Co istotne, tego dnia premier przekazał, że rząd „jest przygotowany” do akcji ewakuacyjnej. Stwierdził, że przygotowane są rządowe samoloty. Poinformował, że wydał decyzję, „aby powstrzymać się z jakimikolwiek lotami” z wykorzystaniem tych maszyn.
– Chcemy mieć do dyspozycji wszystkie samoloty, które są w naszej gestii, aby (polecieć – red.) w razie potrzeby i możliwości, bo tu przede wszystkim chodzi o możliwości, a więc musi taki samolot mieć, gdzie wylądować i musi być zidentyfikowana grupa osób, która znajdzie się w odpowiednim momencie na odpowiednim lotnisku – mówił.
Następnego dnia na wspomnianym przez Jarosława Sellina spotkaniu w MSZ podjęto decyzję o rozpoczęciu ewakuacji.
Spóźniony wniosek do UE? Rzecznik MSZ: Nic z tych rzeczy
Jarosław Sellin twierdził dalej, że rząd poprosił Unię Europejską o współfinansowanie transportu dopiero w siódmym dniu wojny – czyli 6 marca. Potwierdzają to materiały prasowe. Powołując się na unijne źródła, Polskie Radio przekazało tego dnia, że Polska stała się jednym z 18 państw UE, które aktywowały mechanizm ochrony ludności w celu zorganizowania wspólnych ewakuacji obywateli z Bliskiego Wschodu.
Taki przebieg wydarzeń potwierdził nam rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Jak przekonywał, sucha informacja o dacie złożenia wniosku to jednak tylko część całej historii. Unijny mechanizm wymaga bowiem zabierania na pokład 30–50 proc. obywateli innych krajów.
– W pierwszym momencie woleliśmy, żeby samoloty były zapełnione naszymi obywatelami. Rozumiemy aspekt finansowy, bo to się wiąże ze zwrotem kosztów, ale zajmuje więcej czasu i ogranicza miejsca dla naszych obywateli – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl. Wewiór podkreśla, że decyzję o skorzystaniu ze współpracy w ramach UE podjęto dopiero po stwierdzeniu, że możliwe jest rozszerzenie operacji na inne nacje.
– Zresztą, w praktyce wygląda to tak, że uruchomienie tego mechanizmu trwa kilka dni, więc w tym tygodniu nic by to nie zmieniło – przekonuje.
