27 mln zł miała zapłacić Poczta Polska w związku z przygotowaniami do wyborów kopertowych w 2020 r. Taką karę nałożył na spółkę prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W czwartek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie tę decyzję uchylił. – Jestem rozczarowany – przyznaje w rozmowie z Zero.pl prezes UODO Mirosław Wróblewski.

- – Sąd uważa, że jeżeli otrzymujesz decyzję administracyjną musisz wyłączyć myślenie – mówi w rozmowie z Zero.pl Mirosław Wróblewski.
- Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych tak komentuje wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
- W czwartek uchylił on karę, którą UODO nałożył na Pocztę Polską. Według sądu spółka nie powinna ponosić odpowiedzialności za swoje działania wokół wyborów kopertowych w 2020 roku. Chodzi o rekordową w historii Polski karę – 27 mln zł.
O co chodziło z wyborami kopertowymi?
Sprawa dotyczy przygotowań do tzw. wyborów kopertowych w 2020 r., które miały odbyć się w czasie pandemii COVID-19. Plan rządu Mateusza Morawieckiego zakładał przeprowadzenie wyborów prezydenckich wyłącznie korespondencyjnie. Pakiety wyborcze miała dostarczyć Poczta Polska, a wyborcy oddawaliby głosy bez wychodzenia z domu.
Problem polegał na tym, że przygotowania do wyborów rozpoczęto jeszcze zanim weszła w życie ustawa, która pozwalałaby na przekazanie danych. Mimo to w kwietniu 2020 r. premier Mateusz Morawiecki wydał decyzję administracyjną, w której polecił Poczcie Polskiej rozpoczęcie organizacji głosowania. Później warszawski WSA uznał, że było to “rażące naruszenie prawa”, a tę opinię podtrzymał Naczelny Sąd Administracyjny.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą relację na żywo
Mimo braku podstawy prawnej, spółka wystąpiła o dostęp do danych wszystkich dorosłych obywateli z bazy PESEL. Ministerstwo Cyfryzacji przekazało te dane, obejmujące około 30 mln osób.
Ostatecznie wybory w tej formie się nie odbyły. Dane zostały zniszczone dopiero, gdy było już jasne, że głosowanie planowane na 10 maja nie dojdzie do skutku.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych uznał później, że Poczta Polska przetwarzała dane bez podstawy prawnej i nałożył na spółkę 27 mln zł kary.
Sąd: była decyzja premiera, nie może być kary dla spółki
Poczta Polska odwołała się od kary w wysokości ponad 27 mln zł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W czwartek sąd przyznał rację spółce i uchylił decyzję o nałożeniu sankcji.
Jak wynika z relacji serwisu Prawo.pl, sędzia sprawozdawca Ewa Radziszewska-Krupa wyjaśniła, że Poczta przetwarzała dane na podstawie przepisów RODO, które pozwalają to robić, gdy wynika to z obowiązku prawnego. W tym przypadku spółka realizowała polecenie premiera wydane w czasie pandemii na podstawie tzw. ustawy covidowej. Jak zaznaczył sąd, Poczta była adresatem tej decyzji i nie mogła odmówić jej wykonania. Jednocześnie sędzia zwróciła uwagę, że samo polecenie nie było bardzo szczegółowe i nie precyzowało dokładnie wszystkich działań związanych z organizacją wyborów korespondencyjnych.
„Wyrok w pełni uwzględnia najważniejsze zarzuty podniesione w skardze. Nie może podlegać odpowiedzialności karnoadministracyjnej administrator wykonujący wiążącą go decyzję administracyjną, a oceny legalności należy dokonywać w stanie prawnym obowiązującym w czasie przetwarzania danych osobowych” – komentował cytowany przez serwis Prawo.pl prof. Grzegorz Sibiga, który w sprawie reprezentował Pocztę Polską.
Prezes UODO komentuje „można wyłączyć myślenie”
– Jestem rozczarowany – przyznaje w rozmowie z Zero.pl prezes UODO. Mirosław Wróblewski osobiście stawił się w czwartek na rozprawie, by wysłuchać ustnego uzasadnienia sądu (pisemne sąd przekazuje później).
– Według sądu, jeżeli podmiot otrzymuje decyzję administracyjną, musi wyłączyć myślenie. Tymczasem zgodnie z prawem jest dokładnie odwrotnie: jeżeli dostaje polecenie sprzeczne z prawem, może odmówić jego wykonania. Nawet jeśli to żołnierz, który otrzyma rozkaz – mówi Wróblewski. – Czy jeśli premier kazałby wysłać dane obywateli na Księżyc, to polecenie też by wykonano? – ironizuje.
– Zgodnie z RODO podmiot, który przetwarza dane na zlecenie administratora ma wyraźny obowiązek analizować, czy przetwarzanie jest zgodne z prawem. Tym bardziej taki obowiązek ma administrator. W tym przypadku tak nie było, co potwierdziły nawet opinie prawne zamówione przez samą spółkę – mówi nam Wróblewski.
Przerażający wyrok
– W pewnym sensie wyrok jest przerażający, bo daje patent na bezkarność. Od tej pory politycy będą mogli wydawać decyzję administracyjne, a prezesi spółek będą je wykonywać, bo wiedzą, że nie spotka ich kara – podsumowuje prezes UODO.
Trump pochylił głowę i zamknął oczy. Film z Gabinetu Owalnego obiegł świat
Prezes zapowiada, że po tym jak sąd opublikuje pisemne uzasadnienie wyroku, będzie analizował możliwość złożenia kasacji.
Obejrzyj też materiał o karze UODO dla komitetu wyborczego Karola Nawrockiego:
