„Projekt nie był przedmiotem konsultacji ani prac w ramach klubu, w związku z czym nie odzwierciedla jego stanowiska. Klub nie uczestniczył w jego przygotowaniu i odcina się od tej propozycji” – poinformowała Koalicja Obywatelska w najnowszym stanowisku dotyczącym projektu zmian na rynku aptecznym. To reakcja na tekst dziennikarza Zero.pl Jakuba Styczyńskiego, który ujawnił, że za forsowaną przez Jerzego Meysztowicza zmianą stali lobbyści.

- Zero.pl ujawniło, że polityk Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz zaproponował w Sejmie przepisy napisane przez zagraniczne korporacje.
- Sprawa wywołała polityczne oburzenie, a sam zainteresowany odpierał zarzuty i zapowiadał złożenie prośby do CBA o sprawdzenie, czy mogło dojść do korupcji.
- Po kilkudziesięciu godzinach klub parlamentarny KO wydał oświadczenie, w który odciął się od propozycji suflowanej przez Meysztowicza.
„Propozycja projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw, o której mowa w przestrzeni publicznej, jest indywidualną inicjatywą jednego z parlamentarzystów i nie stanowi inicjatywy Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska” – czytamy w stanowisku.
„Projekt nie był przedmiotem konsultacji ani prac w ramach klubu, w związku z czym nie odzwierciedla jego stanowiska. Klub nie uczestniczył w jego przygotowaniu i odcina się od tej propozycji. Inicjatywy legislacyjne Klubu są wypracowywane wspólnie i wynikają z uzgodnionych decyzji jego członków” – dodano.
„W tym przypadku mamy do czynienia z działaniem indywidualnym, za które klub nie ponosi odpowiedzialności” – spointowano.
Jak ujawnił portal Zero.pl, Jerzy Meysztowicz podsunął posłom propozycję przepisów, które rynek apteczny warty 60 mld zł wywróciłyby do góry nogami. Rozwiązania stworzyły organizacje reprezentujące interesy zagranicznych przedsiębiorców.
Poseł KO, w rozmowie z dziennikarzem Zero.pl Jakubem Styczyńskim przyznał, że nie ma sobie nic do zarzucenia i zaproponował, aby przepisy uznać za roboczą wersję i po prostu dalej nad nimi pracować.
KO odcina się od Meysztowicza. Pierwsze komentarze
„Jureczku Meysztowiczu, chyba nie musisz już się pocić nad pismem do CBA. Twój własny klub parlamentarny się odciął od projektu, który dostałeś od lobbystów” – napisał w sieci Janusz Cieszyński z PiS, który udostępnił treść korespondencji klubu KO.
Wątpliwości wobec forsowanego przez Meysztowicza projektu na łamach Zero.pl wyrażali także eksperci.
– Prokuratura powinna z urzędu sprawdzić okoliczności działalności posła. W szczególności w kontekście art. 228 kodeksu karnego (łapownictwo – red.), czy w związku z pełnieniem swojej funkcji nie przyjął korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy – przekonywał w Zero.pl prof. Jacek Zaleśny.
Konieczny o Meysztowiczu: występował w roli akwizytora
Wyjaśnień od premiera z trybuny sejmowej domagał się poseł Maciej Konieczny.
– Była to ustawa napisana przez zagraniczne firmy aptekarskie, przez obce korporacje, miała na celu wycięcie z rynku wszystkich polskich małych aptekarzy. Ustawa, która miała stworzyć warunki do możliwej zmowy cenowej, która doprowadziłaby do zwiększenia cen leków dla wszystkich polskich pacjentów. Poseł występował tu jedynie w roli akwizytora – grzmiał polityk partii Razem.
Po publikacji materiału oraz serii komentarzy do działalności poselskiej polityka Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz odparł zarzuty w sieci. We wpisie w mediach społecznościowych przekonywał, że jego działania wynikają z potrzeby rozwiązania realnych problemów pacjentów, a nie z nacisków lobbystycznych.
W późniejszym nagraniu Meysztowicz zapowiedział złożenie prośby do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o „sprawdzenie, czy podczas pracy parlamentarnego zespołu do praw rynku aptecznego doszło do jakichś działań o charakterze korupcyjnym”.
– Jestem przekonany, że to ja jutro będę spał spokojnie – spointował swoje niedzielne wystąpienie Meysztowicz.
