Propozycja zmian w przepisach regulujących rynek apteczny wywołała polityczną burzę. W centrum sporu znalazł się poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz, którego projekt – wedle ustaleń dziennikarza Zero.pl Jakuba Styczyńskiego – miał powstać przy udziale organizacji reprezentujących interesy dużych przedsiębiorców, w tym zagranicznych sieci aptek.

- Projekt zmian wywołał ostrą reakcję branży i polityków.
- Pojawiły się zarzuty o wpływ lobbystów. CBA wszczęło śledztwo.
- Autor projektu przekonuje, że chodzi o realne problemy pacjentów.
Jak ustalił portal Zero.pl, zaprezentowane 26 marca podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. rynku aptecznego propozycje legislacyjne miały zostać przygotowane m.in. przez Związek Aptek Franczyzowych, Konfederację Lewiatan oraz Pracodawców RP.
Projekt mógłby doprowadzić do daleko idącej liberalizacji rynku, w tym znaczącego zwiększenia limitu aptek, jakie mógłby posiadać jeden właściciel. W praktyce oznaczałoby to możliwość koncentracji rynku w rękach dużych podmiotów.
Przeciwnicy zmian alarmują, że chodzi o sektor o strategicznym znaczeniu, szacowany na około 60 mld zł rocznie.
Czwarta klientka o 14:30. Tak wygląda śmierć polskiego bazaru
Reakcje branży, opozycji i Naczelnej Rady Aptekarskiej
– Wejście przepisów w życie oznaczałoby katastrofę dla sektora, w którym stawką jest bezpieczeństwo polskich pacjentów – komentował dla Zero.pl Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Z kolei politycy opozycji, w tym Janusz Cieszyński, zarzucili posłowi KO prezentowanie rozwiązań przygotowanych przez lobbystów.
Sprawa może mieć dalszy ciąg, bowiem postępowanie wszczęło Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Porodówka zamknięta, kobiety bez opieki. Trudna sytuacja w Lesku
Argumenty posła i problem dostępności aptek w Polsce
Sam Jerzy Meysztowicz odpiera zarzuty. W opublikowanym wpisie w mediach społecznościowych przekonuje, że jego działania wynikają z potrzeby rozwiązania realnych problemów pacjentów, a nie z nacisków lobbystycznych. Przywołuje dane pokazujące skalę trudności w dostępie do aptek – w setkach gmin w Polsce nie ma żadnej placówki lub działa tylko jedna.
Polityk zwraca uwagę, że obecne regulacje, wprowadzone w 2017 r. w ramach zasady „apteka dla aptekarza”, ograniczyły możliwość zakładania nowych punktów i przyczyniły się do likwidacji wielu placówek. Jego zdaniem skutkuje to m.in. wyższymi cenami leków w miejscach o ograniczonej konkurencji oraz pogłębianiem wykluczenia komunikacyjnego, szczególnie wśród osób starszych.
– Chcemy zamienić aptekę dla aptekarza, na aptekę dla pacjenta – podkreśla w swoim wpisie poseł, argumentując, że proponowane zmiany mają zwiększyć dostępność leków i pobudzić konkurencję na rynku.
Spór pokazuje głębokie różnice w podejściu do regulacji sektora farmaceutycznego. Z jednej strony pojawiają się obawy o dominację dużych graczy i bezpieczeństwo systemu, z drugiej – postulaty deregulacji i zwiększenia dostępności usług dla pacjentów.
Ostateczny kierunek zmian może mieć istotne znaczenie zarówno dla rynku, jak i milionów Polaków korzystających z aptek na co dzień.
