Reklama
Reklama

Selektywna aborcja bliźniacza i powrót logiki eugenicznej

TYLKO NA

Aborcyjny Dream Team poinformował o udzieleniu wsparcia w dostępie do selektywnej aborcji bliźniaczej. Procedura polega na usunięciu jednego z płodów przy jednoczesnym pozostawieniu drugiego. Według przekazanych informacji, zabieg miał zostać przeprowadzony bez wskazań medycznych. Sprawa wywołała silne reakcje i kontrowersje zarówno w środowiskach pro-life, jak i wśród klinik wykonujących aborcje.

Pregnancy,Ultrasonography,(usg),In,The,Late,Trimester
Aborcyjny Dream Team poinformował o udzieleniu wsparcia w dostępie do selektywnej aborcji bliźniaczej. (fot. Shutterstock)

Największy filozoficzny parias XX wieku Emil Cioran kilkukrotnie opisywał tę samą anegdotę ze swojego dzieciństwa. Był to czas trudny. Jak każdy młodzieniec borykał się z fundamentalnym załamaniem, zarówno na płaszczyźnie mentalnym, jak i, delikatnie rzecz ujmując, światopoglądowym.

Najważniejsze informacje dnia: Przedstawiciel prezydenta na pożegnaniu znanej aktorki

Mówiąc bez ogródek – młody Cioran nie widział sensu dalej żyć. Nie znajdywał już powodów, aby podejmować bezsensowne działania, „realizować wszystkie te nasze plany, które do niczego nie prowadzą, wszystkie te inicjatywy, które mają nas wyrwać z przygnębiającej konieczności, wszystkie te skazane na niepowodzenie próby, wszystko to, co i tak może przekonać o tym, że losu nie da się pokonać, że i tak trzeba upaść na samo dno, każdego wieczoru myśląc z lękiem o kolejnym, jeszcze bardziej niepewnym i odrażającym dniu”. 

Cioran i „niedogodność narodzin”

Załamany Cioran wił się na swoim łóżku i wył jak zranione zwierzę. Wtedy do pokoju weszła jego surowa matka, żona rumuńskiego popa. Z pogardą popatrzyła na własną latorośl pogrążoną w egzystencjalnych konwulsjach. Miała wówczas powiedzieć do Emila, że gdyby wiedziała, że tak będzie nigdy by go nie urodziła.

Reklama
Reklama

Co ciekawe, matczyne dictum chłopaka nie załamało. Wprost przeciwnie, Cioran zrozumiał, że znalazł się na świecie przypadkiem, a wszystko, co go spotyka okazało się wynikiem kosmicznego żartu. „Żyjemy na dnie piekła, w którym każda chwila jest cudem” – napisał wiele lat później, zapłodniony, jak się okazało, czarną rozpaczą.

Stał się piewcą radosnego załamania, pielęgnowania paradoksów życia i filozofem „niedogodności urodzin”.

Bycie w świecie jest obarczone natychmiastowym brzemieniem. Istnienie zaś nierozerwalnie związane jest z cierpieniem. Znów mówiąc językiem Ciorana, nie biegniemy ku śmierci, lecz „uciekamy przed katastrofą urodzin”. To brzemię ciężkie niczym młyński kamień warto jednak podnosić.

Do sprawy narodzin można podchodzić z odpowiednią powagą albo, tak jak w przypadku Ciorana, z filozoficznym przesłaniem. Warto zostać wchłoniętym przez świat absurdów, przez świat immanentnego nieporządku, gdzie w tabeli życia ilość rozczarowań równa się ilościom powtórnych narodzin. Zawsze w procesie, który, nomen omen, rodzi coraz większe wątpliwości, ból i rozdarcie.  

Reklama
Reklama

Inaczej do sprawy podchodzą członkowie kolektywu Aborcyjnego Dream Teamu. Ci, dylematów nie mają. Ci, w progresywnym i hultajskim bigosie, marzą o przełamywaniu kolejnego tabu. A pomoc rodzicom, którym nie po drodze z dwójką dzieci, uważają za objaw humanitarnego współczucia oraz postępowy sukces.

Chodzi przecież również o wygodę, a współczesny gmach zachodniej cywilizacji, coraz bardziej ufundowany jest na szukaniu najbardziej „optymalnych” i „racjonalnych” rozwiązań, aby żyć gładko i przyjemnie.

Według współczesnych socjologów, opisujących manifestacje „kultury indywidualizmu”, nasze wybory coraz częściej opierają się na hipermarketowej logice. Chcemy religijności? Nie ma sprawy, na rynku są dziesiątki „ofert”.

Możemy się wybrać do religijnego marketu i dokonać najbardziej konweniującego naszym aspiracjom wyboru. W ostatnim czasie jest moda na buddyzm w wersji „light”. Nie wymaga pielęgnacji codziennych strapień, jak u protestantów, nawołuje do rezygnacji, wyjścia z siebie i świata. Taka „wyobrażona” religia wydaje się bardziej dostosowana do naszej wygody, bez przykrości, bez regularności, itd.

Reklama
Reklama

Referendum zablokowane przez Senat. Ludzie prezydenta reagują

Eugenika w USA i inspiracje dla III Rzeszy

Logika „optymalnego” wyboru niepokojąco przypomina najciemniejsze karty zachodniej historii. Nie podejrzewam jednak, aby Aborcyjny Dream Team zdawał sobie z tego sprawę. Ale wybór „tego” lub „tej” to w czystej postaci działanie eugeniczne.

Samo słowo „eugenika” pochodzi z języka greckiego i oznacza „dobrze urodzony”. Już etymologia kieruje uwagę ku idei elitarności, przekonaniu o istnieniu ludzi „lepszych”, bardziej wartościowych. Nieprzypadkowo początki nowoczesnego ruchu eugenicznego związane były ze środowiskami amerykańskich intelektualistów i przedstawicieli elit społecznych.

W realiach nowoczesnych demokracji stanowili oni swoistą arystokrację – grupę przekonaną o własnej odpowiedzialności za kształt społeczeństwa. Celem eugeników było stworzenie populacji ludzi „lepiej urodzonych”, zdrowszych i bardziej użytecznych społecznie.

Reklama
Reklama

W tej wizji pobrzmiewają echa filozofii Fryderyka Nietzschego i jego idei przekraczania człowieka, choć sama eugenika wyrastała przede wszystkim z klimatu intelektualnego drugiej połowy XIX wieku: wiary w naukę, postęp i możliwość racjonalnego urządzania społeczeństwa.  

Skala i konsekwencje idei eugenicznych sprawiają, że nie może dziwić fakt, iż Adolf Hitler jeszcze podczas pobytu w więzieniu w 1924 r. z zainteresowaniem studiował tłumaczone na język niemiecki prace amerykańskich eugeników.

Po przejęciu władzy przez NSDAP kontakty te nie tylko utrzymano, lecz także rozwijano. Niemieccy badacze związani z ruchem eugenicznym współpracowali z uczonymi ze Stanów Zjednoczonych, a część zagranicznych propagatorów eugeniki była zapraszana na niemieckie uczelnie, sympozja i oficjalnie honorowana przez nazistowski reżim. Z czasem jednak to właśnie niemieccy eugenicy zaczęli wyznaczać najbardziej radykalny kierunek rozwoju tej ideologii.

Już w 1933 r., zaledwie kilka miesięcy po dojściu Hitlera do władzy, w III Rzeszy wprowadzono możliwość przeprowadzania aborcji z powodów eugenicznych. Warto zauważyć, że wcześniej podobny przełom prawny nastąpił w porewolucyjnej Rosji, w 1920 r. władze bolszewickie pod przywództwem Włodzimierza Lenina jako pierwsze na świecie zalegalizowały aborcję. Zarówno w Związku Radzieckim, jak i w nazistowskich Niemczech działania te przedstawiano jako element modernizacji społeczeństwa i budowy nowego porządku społecznego.

Reklama
Reklama

W III Rzeszy eugenika stała się integralnym elementem polityki państwowej i propagandy. Aby utrwalić społeczną akceptację dla tzw. eugeniki negatywnej, czyli eliminowania osób uznawanych za „niepełnowartościowe”, wykorzystywano kino i środki masowego przekazu. Przed seansami filmowymi emitowano materiały propagandowe przedstawiające osoby ciężko chore lub głęboko upośledzone jako obciążenie dla społeczeństwa i państwa, sugerując konieczność ich fizycznej eliminacji.

Proces instytucjonalizacji tych działań przyspieszył wraz z wejściem w życie ustawy sterylizacyjnej w 1934 r., która umożliwiła przymusową sterylizację setek tysięcy ludzi uznanych za „dziedzicznie obciążonych”.

Ciag dalszy afery w Kłodzku. Nowy ruch śledczych

Reklama
Reklama

Dramat dziecka, które przeżyje

Możemy mówić o tragedii dziecka, które zostało uśmiercone w łonie matki. Możemy uronić łzę nad istnieniem, któremu nie daliśmy możliwości zaznania cudu życia dnie Cioranowskiego piekła, możemy również tylko się domyślać, że dziecko to, mogło zmienić naszą wspólną rzeczywistość, np. wynaleźć lek na raka…

Byłyby to jednak rozważania jałowe – nie tylko dla Aborcyjnego Dream Teamu. Albowiem prawdziwą „niedogodność narodzin” zazna bliźniak, który przyjdzie w końcu na świat.

Ktoś mu kiedyś opowie historię o tym, że mógłby mieć brata... 

Źródło: Zero.pl
Marcin Darmas
Marcin DarmasDziennikarz
Tagi: szpitale
Reklama
Reklama