Nie pomogła historyczna decyzja o uwolnieniu przez Międzynarodową Agencję Energetyczną 400 mln baryłek ropy. W czwartek rano notowania ropy Brent znów rosną, przekraczając 100 dol. za baryłkę. Czego teraz obawiają się inwestorzy?

- W czwartek ropa znów drożeje. Po środowych zniżkach nie ma już śladu.
- Rynków nie uspokoiły informacje o uwolnieniu historycznych rezerw ropy naftowej przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. Inwestorzy odebrali decyzję MAE jako sygnał, że obecny kryzys jest poważniejszy niż się wydaje.
- Pojawiły się obawy, że nawet po zakończeniu wojny na Bliskim Wschodzie ceny ropy mogą pozostać podwyższone. Z jakiego powodu?
W czwartek po godz. 6 rano ropa Brent, będąca globalnym punktem odniesienia, drożeje o ponad 7 proc. do 100,44 dol. za baryłkę. Jeszcze w środę notowania surowca poruszały się w przedziale od ok. 88 dol. do ok. 93 dol. za baryłkę.
Drożeje też amerykańska ropa WTI - tu ceny idą w górę o ponad 6 proc., do 92,5 dol. za baryłkę.
Inwestorów najwyraźniej nie uspokoiła historyczna decyzja Międzynarodowej Agencji Energetycznej. W środę gremium to postanowiło, że jego 32 kraje członkowskie uwolnią 400 mln baryłek ropy ze swoich rezerw. To największa tego typu skoordynowana interwencja od czasu utworzenia MAE w następstwie kryzysu naftowego 1973 r.
Także Stany Zjednoczone podjęły decyzję o skierowaniu na rynek 172 mln baryłek ropy ze swoich strategicznych rezerw, o czym poinformował sekretarz energii w administracji Donalda Trumpa, Chris Wright.
Mistrzowie kopiarki. Dlaczego Polska jest innowacyjna bez innowacji? [Wywiad Sroczyńskiego]
Decyzja MAE przyjęta chłodno przez rynki
Jednak – jak zauważa CNBC – rynki zareagowały na te doniesienia „wzruszeniem ramion”. Może się to wydawać o tyle dziwne, że jeszcze w środę zniżki cen ropy napędzało właśnie wyczekiwanie na decyzje o uwolnieniu rezerw „czarnego złota”.
Saul Kavonic, szef działu badań i analiz w MST, powiedział CNBC, że ruch Międzynarodowej Agencji Energetycznej i zapowiedziana skala interwencji utwierdziły rynki w przekonaniu, że sytuacja jest poważna. – Decyzja ta sygnalizuje też, jak dotkliwe jest ryzyko niedoboru ropy; sugeruje, że MAE nie sądzi, iż wojna skończy się szybko – stwierdził ekspert.
Rozmówca CNBC przyznaje, że rezerwy uwolnione przez MAE załatają częściowo braki w globalnej podaży ropy. Jednocześnie ocenia, że wypełnią one co najwyżej w jednej czwartej lukę, jaką wytworzyła na rynku blokada Cieśniny Ormuz (przez tę kontrolowaną przez Iran arterię przepływało przed wojną ok. 20 mln baryłek ropy dziennie – red.).
Notowania „w trybie paniki”
Analitycy wskazują, że czynnikiem niepewności pozostaje też kwestia tempa, w jakim poszczególne kraje członkowskie MAE będą uwalniać swoje zapasy. Niewiadomą jest zatem czas, w jakim trafią one do rafinerii.
Czy koncerny paliwowe zarabiają na kryzysie? Bierzemy pod lupę ceny na stacjach
Saul Kavonic zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: Zapasy, których MAE pozbywa się teraz, będą musiały być później uzupełnione, co zwiastuje wyższe ceny ropy nawet po zakończeniu wojny.
„Notowania obecnie pozostają w trybie paniki. W cenach wciąż widzimy wiele emocji, strachu i niepewności” – podsumowuje Pavel Molchanov, starszy strateg w amerykańskim banku inwestycyjnym Raymond James.