Reklama
Reklama
Reklama

Nielegalni imigranci i pranie brudnych pieniędzy. Były dyrektor Collegium Humanum z zarzutami

Collegium Humanum
Collegium Humanum. (fot. Filip Naumienko/REPORTER / East News / Reporter)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Michaił P., były dyrektor oddziału Collegium Humanum i kanclerz uczelni niepublicznych, sprowadzał do Polski cudzoziemców, których pobyt legalizował dzięki fałszywym dyplomom – poinformowała „Rzeczpospolita”. Jak podał dziennik, służby nie wiedzą, gdzie dziś są obcokrajowcy.

  • Michaił P., do niedawna dyrektor filii Collegium Humanum w Uzbekistanie, a następnie kanclerz warszawskiego Pedagogium, za pakiet usług legalizacji pobytu w Polsce pobierał od cudzoziemców 9,5 tys. euro – ustaliła „Rzeczpospolita”.
  • Grupa Rosjanina działała od 2017 roku do końca września tego roku, gdy została rozbita przez funkcjonariuszy CBA i Straży Granicznej na polecenie prokuratora ze Śląskiego Wydziału Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.
  • Grupa sprowadzała do Polski klientów z Rosji, Białorusi, Ukrainy, ale też Gruzji, Indii i Chin.

Mechanizm, który opisała „Rz” i OKO.press, opierał się na fikcyjnym przyjmowaniu imigrantów na uczelnie. Michaił P., były dyrektor oddziału Collegium Humanum w Uzbekistanie, miał klientów z Rosji, Białorusi i Ukrainy, ale też z Gruzji, Indii i Chin. W Polsce formalnie zostawali oni studentami lub pracownikami. Zezwolenia na pracę wystawiały spółki-słupy. Prokuratura zakłada, że sfałszowano co najmniej 1,5 tys. dyplomów, a korzyści z samych fikcyjnych dokumentów ukończenia studiów przekroczyły 850 tys. zł.

Proceder trwał nawet po głośnej aferze wokół Collegium Humanum.  Gdy w lutym 2024 roku aresztowano rektora tej uczelni, Michaił P. w ciągu dwóch tygodni objął stanowisko kanclerza Pedagogium, czyli Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie i kontynuował działalność na tych samych zasadach.

Według OKO.press Pedagogium zmieniło wcześniej właściciela. Kupiła je spółka, której udziałowcami jest rodzeństwo z Moskwy. Podobne praktyki prowadziły też uczelnie skupione wokół Radosława Z. w ramach Federacji Uczelni Aglomeracji Warszawskich. Jego także zatrzymało CBA.

Reklama
Reklama

Grupa wystawiała dokumenty o ukończeniu polskich studiów, które liczą się przy legalizacji pobytu, a także przy staraniach o obywatelstwo. Łącznie, P. i jego współpracownicy mieli w ten sposób zarobić co najmniej 22,5 mln zł.

„Komu opłacało się opłacać ich latami?”

Rozmówca „Rzeczpospolitej” przyznaje, że nie wiadomo, gdzie są sprowadzone w ten sposób osoby. Na papierze pracowali w martwych firmach, a za część z nich opłacano składki do ZUS i NFZ, by podtrzymać pozory legalności.

– Ich praca, aby sprawiać pozory legalności, była cały czas opłacana. Uiszczano za nich składki do ZUS, NFZ. Komu się opłaca to finansować latami? – pyta rozmówca ze służb, z którym rozmawiała „Rzeczpospolita”.

Reklama
Reklama

Wśród osób, które wjechały do Polski na fałszywych dokumentach pracowniczych, miał być były funkcjonariusz rosyjskiej FSB, ścigany w ojczyźnie za malwersacje. Jego obecne miejsce pobytu jest nieznane. Część fikcyjnych spółek zarejestrowano w warszawskim mieszkaniu małżeństwa P., położonym niedaleko hali przy Marywilskiej 44, podpalonej na zlecenie rosyjskich służb. 

Kapitan Lisowski: Jeśli zajmą skrawek Polski, natychmiast powstanie marionetkowy rząd

Klienci nie płacili przelewami, bo te podlegają kontroli Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Przepisy AML nakazują zgłaszać transakcje powyżej 10 tys. euro. Zamiast tego pośrednicy odbierali gotówkę na miejscu, a Michaił P. miał ją wozić do Polski osobiście, w torbach, w kwotach mieszczących się poniżej limitu 10 tys. euro, który obowiązuje przy przekraczaniu granicy bez zgłoszenia. Takich kursów miały być setki.

Następnie pieniądze trafiały do obrotu. GIIF wykrył, że spółki-słupy pod pozorem fikcyjnych pożyczek przepuszczały środki z przestępstwa, aby utrudnić ustalenie ich pochodzenia i zablokować przepadek. Inspektor bada obecnie kilkaset mieszkań w Warszawie kupionych na osoby i podmioty powiązane z grupą.

Zatrzymano 11 osób, wśród nich żonę Michaiła P., Gulnarę P. Sześciu podejrzanych trafiło do aresztu tymczasowego. Michaił P. i Radosław Z. usłyszeli zarzuty założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, pozostali odpowiadają za udział w niej. 

Reklama
Reklama

Może też Cię zainteresować:

Reklama
Reklama