Bruksela szykuje pomoc dla rolników. Obiecuje dodatkowe wsparcie w obliczu rosnących cen nawozów i ich ograniczonej dostępności. Stawką jest nie tylko ochrona gospodarstw rolnych przed wydatkami. Droższe nawozy coraz mocniej wpływają na koszty produkcji żywności, a to możemy odczuć w portfelu wszyscy.

- Komisja Europejska zapowiedziała działania, które mają wspomóc rolników w obliczu szybujących kosztów nawozów. Sytuacja na rynku jest bardzo trudna z powodu kryzysu energetycznego wywołanego wojną na Bliskim Wschodzie.
- Rosnące ceny nawozów uderzają w koszty produkcji rolnej. Stąd już krótka droga do drożyzny w sklepach spożywczych.
- Szczegóły planu ratunkowego KE przedstawi bliżej wakacji. Na dziś wiadomo, że rolnicy mają dostać większe wsparcie finansowe. Celem jest też zwiększenie produkcji nawozów w Europie, by uniezależnić się od importu. Ale to nie takie proste – wiele firm „uciekło” z produkcją poza UE przez rosnące koszty energii.
Komisja Europejska przedstawiła we wtorek, 19 maja, Fertilizer Action Plan – Plan Działania ws. Nawozów, który ma wspomóc rolników na Starym Kontynencie w obliczu rosnących cen i ograniczonej dostępności środków do nawożenia upraw.
Hostel z karton-gipsu i apartamenty z długami. Kulisy najmu krótkoterminowego
Nawozy na wagę złota
Presja na rynek nawozów rośnie od czasu wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. W czasach pokoju przez Cieśninę Ormuz transportowano ok. 30 proc. światowych dostaw nawozów. Blokada tego korytarza morskiego siłą rzeczy spowodowała ograniczenie dostępności gotowych nawozów. Nie mniej ważne jest to, że przez cieśninę przepływała też ok. jedna piąta globalnego zapotrzebowania na gaz ziemny, który jest kluczowym składnikiem w procesie wytwarzania nawozów (to główny surowiec do produkcji wodoru, a wodór z kolei jest niezbędny do produkcji amoniaku – podstawy dla większości nawozów azotowych).
Śledź bieżące wydarzenia w kraju i na świecie w naszej relacji Dzień na Żywo
Według danych KE, średnia cena nawozów azotowych w Europie w kwietniu przekraczała 550 euro za tonę, podczas gdy jeszcze w lutym, przed wybuchem wojny USA i Izraela z Iranem, kształtowała się ona poniżej 420 euro za tonę. Z kolei w kwietniu 2025 r. było to mniej niż 380 euro za tonę.
Widmo wzrostów cen żywności
Wyższe koszty nawożenia upraw to w ostatecznym rozrachunku droższa produkcja surowców rolnych – i groźba wzrostu cen żywności na sklepowych półkach. Na łamach Zero.pl pisaliśmy już o rosnących notowaniach pszenicy, które mogą przełożyć się na ceny pieczywa.
Drożyzna puka do piekarni? Cena chleba pójdzie w górę
Indeks światowych cen żywności FAO osiągnął w kwietniu poziom 130,7 pkt. To najwyższy wynik od lutego 2023 r. W ujęciu miesięcznym indeks wzrósł o ok. 2 proc., podczas gdy jeszcze w marcu dynamika wzrostu lekko tylko przekraczała 1 proc. Brak pokojowych rozstrzygnięć na Bliskim Wschodzie stawia pod znakiem zapytania ceny produktów spożywczych w kolejnych miesiącach – zwracają uwagę ekonomiści Erste Banku Polska.
Dynamika światowych cen żywności wciąż pozostaje relatywnie niska, lecz jej ewentualny dalszy wzrost (do którego może przyczynić się wzrost cen energii i nawozów wywołany blokadą Cieśniny Ormuz) oznaczałby zwiększoną presję na dynamikę cen żywności w Polsce i innych krajach.
Ekonomiści Erste Banku Polska
Według wyliczeń ekonomistów Banku Pekao, efekty szoku energetycznego wywołanego wojną na Bliskim Wschodzie możemy zobaczyć w cenach żywności za 4-7 miesięcy.
„W przypadku żywności głównym kanałem potencjalnego wpływu pozostają ceny nawozów, które – poprzez silną zależność od cen gazu i ropy – mogą z opóźnieniem podnosić koszty produkcji rolnej” – piszą w raporcie.
W Brukseli mówią, że są świadomi problemów rolników
To dlatego ceny nawozów są obecnie w centrum uwagi KE. – Jesteśmy świadomi gwałtownego wzrostu cen nawozów. Sektor rolny jest pod presją. Uważnie monitorujemy sytuację. Gwałtowny wzrost cen nie wpływa na pojedyncze gospodarstwo rolne, ale na cały łańcuch dostaw żywności – mówił we wtorek w Strasburgu wiceprzewodniczący wykonawczy KE ds. spójności i reform, Raffaele Fitto.
Wtórował mu komisarz ds. rolnictwa, Christophe Hansen. – W ramach Planu Działania ws. Nawozów chcemy zająć się pilnymi, krótkoterminowymi potrzebami rolników, aby zapewnić im ulgę i pewność w nadchodzącym sezonie siewu – podkreślił, zapowiadając pakiet ratunkowy, którego szczegóły mamy poznać przed wakacjami.
Jak KE chce pomóc rolnikom? Zapowiedziane rozwiązania obejmują m.in.:
- dodatkowe wsparcie finansowe, które ma zostać wypłacone jeszcze przed latem właścicielom najbardziej poszkodowanych gospodarstw;
- bardziej elastyczne podejście do wypłat zaliczek ze Wspólnej Polityki Rolnej;
- dopłaty i zachęty do efektywniejszego nawożenia upraw;
- wspieranie inwestycji mających na celu zmniejszenie zużycia nawozów;
- powołanie partnerstwa skupiającego producentów nawozów, rolników i państwa członkowskie.
Branża nawozowa liczy na dobre zmiany
To inicjatywy adresowane bezpośrednio do rolników, ale KE na tym nie poprzestaje. Bruksela zapowiedziała także, że będzie podejmować działania w kierunku zwiększenia produkcji nawozów w Europie. Chodzi o zmniejszenie zależności od importu.
Jak przekazał Zero.pl Jakub Szkopek, analityk Erste Securities zajmujący się m.in. rynkiem chemicznym, między grudniem 2024 r. a grudniem 2025 r. import nawozów azotowych do Europy wzrósł o 140 proc. W samym grudniu 2025 r. UE sprowadziła około 2,37 mln ton nawozów azotowych — blisko 28 proc. rocznego zużycia. Ta kumulacja zakupów w grudniu miała pozwolić na sprowadzenie nawozów przed wejściem w życie unijnego podatku CBAM (graniczny podatek węglowy) – opłaty nakładanej na towary sprowadzane do krajów Wspólnoty, których produkcja powoduje dużą emisję dwutlenku węgla.
– W propozycjach przedstawionych przez KE uwagę zwraca chęć odciążenia europejskiego przemysłu nawozowego, redukcja kosztów związanych z emisją CO2 przez tę branżę – mówi Jakub Szopek. – Jest to na pewno bardzo dobre dla spółek nawozowych, tym bardziej, że unijne cła klimatyczne (CBAM) mają pozostać w mocy.
Jeszcze pod koniec marca UE rozważała zawieszenie podatku na nawozy spoza Unii, ale napotkała sprzeciw ze strony państw członkowskich, w tym Polski. – Mamy nasze produkty, polskie nawozy i musimy im pomóc – mówił wówczas w Brukseli minister rolnictwa, Stefan Krajewski.
Plan Działania ws. Nawozów chwali Marcin Celejewski, prezes Grupy Azoty, największego w Polsce producenta nawozów azotowych i drugiego największego producenta w UE. „Z perspektywy Grupy Azoty szczególnie istotne jest dostrzeżenie problemu rosnącej luki konkurencyjnej pomiędzy Europą a innymi regionami świata — przede wszystkim w obszarze kosztów energii i gazu” – napisał w komentarzu opublikowanym przez PAP Biznes. „Dziś europejscy producenci nawozów funkcjonują w warunkach znacznie wyższych kosztów niż konkurenci spoza UE, przy jednoczesnym bardzo wysokim poziomie obciążeń regulacyjnych związanych m.in. z systemem ETS”.
– Generalnie europejskim producentom jest teraz lżej – potwierdza Jakub Szkopek z Erste. – Chemia, łącznie z nawozami, przeżywa dobry okres, bo blokada Cieśniny Ormuz spowodowała, że do UE nie płyną w takim stopniu jak wcześniej nawozy z Bliskiego Wschodu – ale z Dalekiego Wschodu także, bo chiński sektor chemiczny ma obecnie problem z dostawami nafty i gazu. Nie ma więc konkurencji, obłożenie wzrosło, popyt pozostaje stabilny i w tym roku wyniki europejskich spółek chemicznych maja szansę na poprawę.
Europejski przemysł nawozowy nie odzyska jednak dawnej pozycji z dnia na dzień.
– Wiele mocy produkcyjnych w nawozach i szerzej, w chemii, uciekło z UE w ostatnich latach – przyznaje Jakub Szkopek. – Nasiliło się to zwłaszcza po kryzysie 2022 r. Z masowej produkcji amoniaku na rynku europejskim wycofał się chociażby niemiecki koncern BASF czy CF Industries. Powodem były wysokie ceny gazu i rosnące koszty produkcji.
Prezes Grupy Azoty jest zadowolony, że Bruksela dostrzegła konieczność dbania o kondycję europejskich producentów nawozów. „Ostatnie lata — od pandemii COVID-19, przez kryzys energetyczny, po napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie — bardzo wyraźnie pokazały, że nadmierne uzależnienie od importu surowców i nawozów może stanowić realne ryzyko dla bezpieczeństwa żywnościowego Europy” – powiedział.
Telewizja ZERO wystartowała. Stanowski zaprasza na hitowe pasmo wieczorne
KE na swojej stronie zapowiada na razie dość ogólnikowo „przyjrzenie się zachętom dla przemysłu nawozowego, które zachęcają do dekarbonizacji produkcji przy jednoczesnym zwiększeniu produkcji zrównoważonych nawozów w UE, w kontekście zbliżającego się przeglądu systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS)”.
Czas na podjęcie działań jest już najwyższy z uwagi na społeczne emocje. W środę 20 maja w Warszawie, w ramach wielkiej manifestacji „Solidarności”, protestują rolnicy. Przedstawiciele organizacji rolniczych podkreślają, że koszty produkcji rosną obecnie o wiele szybciej niż przychody z upraw czy hodowli zwierząt.
