Reklama

USS Gerald R. Ford minął Kretę. USA ewakuują personel z Libanu

Reklama

Stany Zjednoczone zdecydowały ewakuować część personelu swojej ambasady w Bejrucie. Równocześnie do wschodniej części Morza Śródziemnego dotarł amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford, który ma wkrótce dołączyć do sił w pobliżu Iranu. Waszyngton podkreśla, że działania mają charakter ostrożnościowy, ale napięcie w regionie wyraźnie rośnie.

white-12
USA ewakuują ambasadę w Bejrucie. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Stany Zjednoczone wycofują część personelu ambasady w Bejrucie; decyzja ma charakter „ostrożnościowy” i tymczasowy.
  • Wschodnią część Morza Śródziemnego osiągnął lotniskowiec USS Gerald R. Ford, który ma dołączyć do sił w pobliżu Iranu.
  • Według amerykańskich mediów wojsko czeka na polityczną decyzję Białego Domu w sprawie ewentualnych działań ofensywnych.

Reklama

Decyzja o ograniczeniu obecności w libańskiej placówce została podjęta – jak przekazał anonimowo przedstawiciel administracji USA – „z ostrożności” i ma charakter tymczasowy. Z ambasady w Bejrucie wycofywany jest personel administracyjny oraz członkowie rodzin pracowników.

Amerykańskie władze zapewniają, że placówka bez części dyplomatycznej obsługi pozostaje operacyjna, a na miejscu pozostaje personel niezbędny do jej funkcjonowania oraz do udzielania pomocy obywatelom USA.

Według źródeł libańskich w poniedziałek z międzynarodowego lotniska w Bejrucie ewakuowano około 40 osób.


Reklama

Hezbollah grozi odwetem po izraelskim nalocie

Decyzja zapadła w kontekście rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie. Wspierany przez Iran Hezbollah wezwał do „oporu” po śmierci ośmiu swoich członków w izraelskim nalocie we wschodnim Libanie.


Reklama

Mimo zawieszenia broni zawartego w listopadzie 2024 r. zdarzają się izraelskie ataki na cele w Libanie.

USS Gerald R. Ford u wybrzeży Krety – pokaz siły USA

W tym samym czasie administracja prezydenta Donald Trump zwiększa obecność wojskową w regionie. U wybrzeży greckiej Krety zawinął w poniedziałek lotniskowiec USS Gerald R. Ford – najnowsza i największa jednostka tego typu amerykańskiej marynarki wojennej.

Okręt najprawdopodobniej uzupełnia zapasy przed dalszym rejsem.


Reklama

Na pokładzie znajduje się cztery eskadry myśliwców F/A-18E Super Hornet, a jednostce towarzyszy pięć niszczycieli rakietowych. W najbliższych dniach grupa uderzeniowa ma dołączyć do sił rozmieszczonych w pobliżu Iranu.


Reklama

Według amerykańskich mediów wojsko oczekuje już jedynie na polityczną decyzję Białego Domu, aby rozpocząć natarcie.

Obecna misja to kolejne przedłużenie i tak już wyjątkowo długiego rejsu lotniskowca. USS Gerald R. Ford opuścił swój port macierzysty w Norfolk w czerwcu 2025 r. W sierpniu przepłynął przez kanał La Manche, a następnie, decyzją prezydenta, został skierowany na Karaiby. Okręt ponownie przepłynął Atlantyk i w listopadzie dotarł w rejon Portoryko oraz Wenezueli. Teraz ponownie zmierza na Bliski Wschód, gdzie ma pozostać co najmniej kilka tygodni.

Najdłuższa misja w historii amerykańskiej marynarki?

Łączny czas przebywania na morzu sięga już ośmiu miesięcy, choć pierwotnie jednostka miała wrócić do kraju w marcu. W czasie pokoju standardowy rejs lotniskowca trwa około sześciu miesięcy. Obecna prolongata może oznaczać nawet 11-miesięczną misję. Najdłuższą w historii amerykańskiej marynarki.


Reklama

Amerykańskie media informują o spadku morale wśród załogi liczącej blisko 5 tysięcy marynarzy. Część z nich musiała odwołać urlopy bądź przełożyć ważne wydarzenia rodzinne. Dowództwo okrętu przyznaje, że sytuacja jest trudna, ale podkreśla gotowość do realizacji zadań.


Reklama

W liście do rodzin kapitan jednostki zaznaczył, że choć przedłużenie misji to „cios”, załoga zmuszona jest spełniać rozkazy dowództwa.

Dodatkowym problemem jest kwestia planowanych prac modernizacyjnych i napraw w stoczni w stanie Wirginia. Według doniesień prasowych kolejne opóźnienie może zagrozić harmonogramowi przeglądów technicznych, w tym poważnym naprawom infrastruktury pokładowej.

Równoczesna ewakuacja personelu dyplomatycznego z Libanu i koncentracja sił morskich w pobliżu Iranu wskazują, że Waszyngton przygotowuje się na możliwą eskalację w regionie. Choć amerykańskie władze podkreślają, że działania mają charakter prewencyjny, sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta, a decyzje polityczne w najbliższych dniach mogą okazać się kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń.


Reklama