Reklama
Reklama
Reklama

Kolejne miasto chce referendum. Zaczęli zbierać podpisy

W Częstochowie oficjalnie zarejestrowano inicjatywę referendalną, której celem jest odwołanie prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka oraz Rady Miasta. Powodem są ciążące na włodarzu zarzuty korupcyjne i sądowy zakaz pełnienia funkcji. Organizatorzy rozpoczęli już kluczową zbiórkę podpisów mieszkańców.

Częstochowa
Komitet referendalny w Częstochowie rozpoczął zbieranie podpisów ws. odwołania prezydenta i rady (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Paraliż władzy w Częstochowie. Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk ma prokuratorski zakaz wchodzenia do urzędu z powodu zarzutów korupcyjnych. Obecnie obowiązki włodarza pełni jego zastępca, Zdzisław Wolski.
  • Inicjatywa odwołania samorządu. Bezpartyjny komitet referendalny chce odwołania prezydenta oraz rady miasta. Impulsem do działania było m.in. nieprzegłosowanie przez radnych uchwały o referendum.
  • Zarzuty w radzie miasta. Dwie osoby z rady miasta również usłyszały zarzuty prokuratorskie. Jeden z samorządowców należy do klubu Lewicy, a drugi do Koalicji Obywatelskiej.

Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów. Tak polityków KO przyjmował SOR Dawida Kacprzyka

Specyfika Częstochowy jest odmienna niż innych miast, w których pojawiły się inicjatywy referendalne – powiedział w środę, otwierając konferencję prasową inicjatorów referendum, ich rzecznik Leszek Kulawik.

Prezydent z zarzutami korupcyjnymi nie pełni swej funkcji, ma prokuratorski zakaz wchodzenia do urzędu, a nawet kontaktów telefonicznych z pracownikami. Zastępuje go wiceprezydent Zdzisław Wolski, ale jest on – tak jak zastępca adwokata w sądzie – substytucją. Nie możemy tolerować, że przez trzy lata, jakie zostały do końca kadencji, miastem rządzić będzie substytut prezydenta, ktoś, kto nie pochodzi z wyboru mieszkańców – dodał Kulawik.

Reklama
Reklama

Dodał, że referendum ma być „zabiegiem sanitarnym”, skoro prezydent Krzysztof Matyjaszczyk (zgodził się na podawanie nazwiska – przyp. red.) sam nie podał się do dymisji.

Nie wnikamy, czy zarzuty wobec niego są zasadne czy nie. Ale powinien poważnie podchodzić do swojej pracy. Jak piłkarz, który złamał nogę: nie ma znaczenia, czy sam się przewrócił, czy ktoś go sfaulował – nie jest w stanie grać, więc prosi o zniesienie z boiska – stwierdził Kulawik.

Nie tylko prezydent. Chcą odwołania także rady miasta

Inicjatorzy referendum chcą też odwołania rady miasta – m.in. dlatego, że nie przegłosowała uchwały o referendum prezydenckim, a w takim scenariuszu nie byłoby potrzeby zbierania podpisów.

Projekt uchwały złożył opozycyjny klub PiS, licząc na poparcie KO, będącej w Częstochowie w koalicji z ugrupowaniem prezydenckim, tj. Lewicą. KO chciała przerwy w obradach rady miasta do czasu, aż sąd rozpatrzy zażalenie obrońców Matyjaszczyka na prokuratorski zakaz pełnienia funkcji. Ostatecznie doszło od razu do głosowania, radni KO wstrzymali się od głosu, wniosek procedowany 23 kwietnia przepadł. Kilka dni później sąd utrzymał sankcje wobec prezydenta.

Reklama
Reklama

– Poza tym dwie osoby z rady miasta mają zarzuty prokuratorskie, z tego jedna nie może wchodzić do urzędu – powiedział pełnomocnik komitetu referendalnego Marcin Nocoń. Jeden z tych radnych należy do klubu Lewicy, drugi do klubu KO.

Inicjatorzy referendum zapowiedzieli, że przyjdą w czwartek na sesję rady miasta, gdzie będzie głosowane absolutorium oraz wotum zaufania dla prezydenta. 

Komitet referendalny przedstawia się jako bezpartyjny, jego członkowie zapewnili, że nie należą do żadnej partii. Jednak trzy z dziewięciu osób – w tym pełnomocnik – w ostatnich wyborach samorządowych startowało, bezskutecznie, do rady miasta z listy Trzeciej Drogi. Nie ma ona w częstochowskim samorządzie swojej reprezentacji.

Reklama
Reklama

Do referendum potrzebne podpisy

Członkowie komitetu i wolontariusze zaczęli w środę zbierać podpisy. Referendum przeprowadza się, gdy jego inicjator przedstawi ich przynajmniej 10 proc. spośród uprawnionych do głosowania w gminie. W przypadku Częstochowy jest to 15900 podpisów, a inicjatorzy mają 60 dni na ich zebranie, tj. do 17 sierpnia.

Listy trafią następnie do komisarza wyborczego, który ma 30 dni na sprawdzenie poprawności formalnej złożonych dokumentów. Jeśli wszystko pójdzie po myśli inicjatorów, wybory przedterminowe odbyłyby się w ciągu kolejnych 50 dni.

Żeby ewentualne referendum było ważne – jak podali inicjatorzy – w przypadku pytania o odwołanie prezydenta, do głosowania musiałoby pójść ponad 46 tys. osób, a gdy chodzi o radę miasta – ponad 48 tys. Liczby się różnią, bo potrzeba udziału minimum 3/5 liczby osób głosujących w wyborach danego organu.

Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. Na początku czerwca ujawnił na Facebooku treść uzasadnienia Sądu Okręgowego w Katowicach odmowy jego tymczasowego aresztowania, o co wnosiła prokuratura. Z dokumentu wynika, że zarzuty przyjmowania łapówek mogą być oparte na pomówieniu.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama