Reklama
Reklama
Reklama

Tragedia na Trasie Łazienkowskiej. „Żak groził nam nożem”

– Łukasz Żak groził nam, że mamy się zamknąć, bo zaraz weźmie nóż – zeznała w środę Sara S. Dziewczyna feralnej nocy jechała w samochodzie Żaka. Mówiła, że tuż przed wypadkiem spojrzała na zegary w samochodzie, prędkościomierz wskazywał 171 km/h. Kobieta jest ostatnim świadkiem w procesie, na kolejnym posiedzeniu ws. tragedii na Trasie Łazienkowskiej ma się wypowiedzieć biegły.

Łukasz Żak
Warszawa, 21.11.2025. Oskarżony Łukasz Żak (C) na sali rozpraw Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, 21 bm. Trwa proces o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 r. Uczestniczyli w nim kierujący volkswagenem arteonem Łukasz Żak, a także jadąca fordem focusem czteroosobowa rodzina. W wyniku zderzenia zginął 37-letni pasażer forda Rafał P. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego auta. Tuż przed wypadkiem auto Łukasza Żaka jechało 226 km/h w terenie, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h. Według biegłych kierujący był pijany, a swoją jazdę nagrywał trzymanym w ręku telefonem komórkowym. W tej sprawie prokuratura postawiła też zarzuty nieudzielenia pomocy i poplecznictwa 5 innym mężczyznom, a jednemu – poplecznictwa. (mr) PAP/Radek Pietruszka (fot. Radek Pietruszka / PAP)
  • W środę odbyła się rozprawa w procesie Łukasza Żaka oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, w którym we wrześniu 2024 r. zginął 37-letni mężczyzna. Jego żona oraz dzieci cudem uszli z życiem.
  • Nie pojawił się biegły. W związku z tym sędzia wyznaczył kolejny termin rozprawy.
  • Przesłuchany został za to ostatni świadek – kobieta, która podróżowała z Żakiem autem. 

Proces w tej sprawie ruszył w czerwcu 2025 r. w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście. Łukasz Żak jest oskarżony o spowodowanie, w stanie nietrzeźwości, wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz ciężkimi obrażeniami u części pasażerów, połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia. Grozi mu do 30 lat więzienia. 

Oprócz Łukasza Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich – Kacpra D. – została wyłączona do odrębnego procesu.

Prokuratura zarzuciła im m.in. utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej Łukaszowi Żakowi, nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Reklama
Reklama

Tata z 9-latkiem zabici na chodniku. Zboralski: kontrola zdrowotna jest przypadkowa

W środę w warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa. Jak informował wcześniej sędzia Maciej Mitera, w jej trakcie miał zostać przesłuchany m.in. biegły, po czym zamknięty przewód sądowy oraz udzielone głosy stronom postępowania.

Biegły nie pojawił się jednak w sądzie, a kolejny termin rozprawy wyznaczono na 13 lipca. Wówczas po jego wysłuchaniu mogą zostać wygłoszone mowy końcowe.

Przesłuchano świadka 

W trakcie środowej rozprawy na pytania Żaka odpowiadał za to ostatni świadek – Sara S., która razem z Żakiem w momencie wypadku jechała Volkswagenem Arteonem.

Reklama
Reklama

Oprócz niej i Żaka w samochodzie byli jeszcze Adam K., Maciej O. i Paulina K., ówczesna partnerka Żaka, która także została poważnie ranna.

Na czas zeznań Sary S. Łukasz Żak i pozostali oskarżeni z uwagi na złożony przez kobietę wniosek musieli opuścić salę rozpraw. Kobieta już wcześniej zeznawała przed sądem i zmieniała zeznania, tłumacząc to obawą zemsty ze strony głównego oskarżonego.

Kobieta podkreśliła, że bardzo żałuje, że po wypadku nie poinformowała żadnych służb. – Powinnam zadzwonić na policję. (...) Byłam wtedy bardzo zestresowana – mówiła.

Reklama
Reklama

Wskazała m.in., że po wypadku Żak mówił, że jego dziewczyna, która również podróżowała z nim samochodem, nie żyje. Miał też rozmawiać o tym, że „odj..ł typa”.

Sara S. zeznała też, że po wypadku Łukasz Żak miał grozić jej i partnerowi. – Powiedział, że mamy się zamknąć, bo zaraz weźmie nóż – stwierdziła.

Odniosła się również do prędkości samochodu, który miał prowadzić Żak. – Ostatnia prędkość, jaką zauważyłam na liczniku, to 171 km/h, a 191 km/h po wypadku powiedział mi partner – zaznaczyła.

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej 

Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

Reklama
Reklama

Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Żaka zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

Ojciec i syn zginęli w wypadku w Bardzie. Do sieci trafiło nagranie

Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama