– Premier nie cieszy się już zaufaniem ani poparciem opinii publicznej – mówi jeden z członków Partii Pracy, Joe Morris. 72 członków tego ugrupowania zaapelowało o dymisję Keira Starmera. We wtorek posiedzenie brytyjskiego rządu.

- Partia Pracy poniosła porażkę w ubiegłotygodniowych wyborach lokalnych.
- Ugrupowanie utraciło prawie 1,5 tys. mandatów radnych oraz tradycyjne bastiony wyborcze.
- Część członków partii wzywa do dymisji jej lidera, premiera Keira Starmera.
72 parlamentarzystów brytyjskiej Partii Pracy zaapelowało o dymisję wywodzącego się z tego ugrupowania premiera Keira Starmera, bądź ustalenie harmonogramu jego odejścia z urzędu – informuje BBC. W tym gronie znalazła się ministra spraw wewnętrznych w jego rządzie – Shabana Mahmood.
W Partii Pracy nastąpił w tej sprawie rozłam. W ostatnich dniach Starmer spotkał się z wieloma członkami ugrupowania. Część z nich zapewniała go o swoim wsparciu, pozostali namawiali go do oddania przywództwa w partii.
Donald Trump chce aneksji Wenezueli. Wenezuela nie
Na wtorkowy poranek zaplanowano posiedzenie brytyjskiego gabinetu. Jak informuje BBC, większość ministrów nadal popiera premiera. Do dymisji podają się natomiast rządowi urzędnicy niższego szczebla.
Wśród nich jest Joe Morris, współpracownik sekretarza zdrowia Wesa Streetinga, który znajduje się na liście osób mogących starać się o objęcie przewodnictwa w partii po Starmerze. – Premier nie cieszy się już zaufaniem ani poparciem opinii publicznej – mówił Morris.
Według niego lokalni działacze partii, którzy utracili mandaty radnych w ostatnich wyborach, „wzięli na siebie winę za decyzje, które nie były ich”.
Premier przekonuje z kolei, że udowodni „sceptykom”, że się mylą i zapowiada, że nie zamierza się poddać. Przyznał, że jego rząd popełnił błędy, ale „podejmował najważniejsze decyzje polityczne właściwie”.
Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii
Niecałe dwa lata po zdecydowanym wygraniu ogólnokrajowych wyborów przez Partię Pracy wyborcy pokazali rządowi laburzystów czerwoną kartkę. Po wyborach samorządowych, w których to ugrupowanie utraciło niemal 1,5 tys. miejsc w lokalnych radach, partia Starmera straciła dominującą pozycję w niektórych ze swoich tradycyjnych bastionów.
Laburzyści utracili także dominację w Walii oraz zdobyli najmniejszą w historii liczbę miejsc w szkockim parlamencie.
Polityczne trzęsienie ziemi w Wielkiej Brytanii. Wyniki wyborów
Jak podkreślają komentatorzy, wyniki potwierdzają rozpad tradycyjnego brytyjskiego systemu dwupartyjnego w demokrację wielopartyjną. Według analityków to jedna z największych transformacji w angielskiej polityce w ostatnim stuleciu.
Niegdyś dominujące partie Pracy i Konserwatywna straciły głosy na rzecz prawicowo-populistycznej Reform UK i lewicowej Partii Zielonych.
Komentując częściowe wyniki wyborów, premier Starmer zadeklarował: – Nie zamierzam odejść.
Jego zdaniem porażka Partii Pracy to nie wynik jego przywództwa, ale zbyt wolnego tempa zmian, które przed dwoma laty obiecywała jego partia.