
Jak donosi RMF FM, postępowanie ws. Jarosława Szymczyka zostało wznowione po tym, jak Prokuratura Regionalna w Warszawie otrzymała dokumenty z Ukrainy. Śledztwo związane jest z wybuchem granatnika w Komendzie Głównej Policji, do którego doszło cztery lata temu.
- Wznowiono śledztwo ws. byłego komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka. Dotyczy on wybuchu granatnika w Komendzie Głównej Policji z 2022 r.
- Prokuratura Regionalna w Warszawie potwierdziła, że otrzymała dokumenty z Ukrainy, na które czekała od dłuższego czasu.
- Jak na razie nie wiadomo, o jakie dokładnie materiały chodzi.
– Wniosek o pomoc prawną nie został w pełni zrealizowany, jednak materiały, które nadeszły, pozwoliły podjąć decyzję o wznowieniu śledztwa i złożenie wniosku o przedłużenie go na kolejne miesiące – poinformował jeden z prokuratorów w rozmowie z RM FM.
Śledczy nie ujawnili, jakie dokładnie materiały zostały przekazane przez Ukrainę. Prokuratura występowała m.in. o przesłuchanie osób, które mogą mieć wiedzę na temat okoliczności wręczenia policyjnej delegacji prezentów w postaci przerobionych granatników.
Współpraca ze stroną ukraińską była jednym z kluczowych elementów. Problemem jednak było to, że ze względu na trwającą wojnę Ukraińcy długo nie byli w stanie zrealizować polskich wniosków o pomoc prawną.
Prokuratura w sprawie Jarosława Szymczyka rozważa dwa scenariusze: pomyłka, a także dywersja. W przypadku drugiej opcji chodzi o podmianę granatników, ale należałoby ustalić, kto i w jakim celu miałby to zrobić.
Może cię także zainteresować:
Wybuch w gabinecie komendanta
Przypomnijmy, że sprawa dotyczy wydarzeń z 14 grudnia 2022 r. Kilka dni wcześniej były komendant główny policji Jarosław Szymczyk przebywał w Ukrainie, gdzie spotykał się z przedstawicielami tamtejszych służb. Po powrocie do Polski przywiózł otrzymane tam granatniki.
Czytaj także: Nadchodzi „broń po wojnie”? Służby szykują się na czarny scenariusz
Szymczyk tłumaczył później publicznie, że broń miała być zużyta. Jeden z granatników znalazł się jednak na zapleczu jego gabinetu w Komendzie Głównej Policji. Doszło do eksplozji, w wyniku której uszkodzona została konstrukcja pomieszczeń KGP. Sam Szymczyk odniósł niegroźne obrażenia ucha.
Prokuratura postawiła dwa zarzuty
W sprawie byłego komendanta głównego policji prokuratura zarzuciła mu dwa czyny. Chodzi o posiadanie broni palnej bez wymaganego zezwolenia oraz nieumyślne sprowadzenie zdarzenia, które mogło stworzyć zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia.
Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa pod koniec stycznia. Według prokuratury Szymczyk miał posiadać granatnik RGW-90 w okresie od 12 do 14 grudnia 2022 r. bez wymaganej koncesji.
Czytaj także: Zbroimy się z głową czy wydajemy bez zastanowienia? Były szef BBN zabrał głos
Śledczy zarzucają mu również przewiezienie broni z Ukrainy do Polski bez zgłoszenia jej funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej podczas kontroli na przejściu granicznym w Dorohusku.
Drugi zarzut dotyczy już samego zdarzenia w siedzibie policji. Prokuratura twierdzi, że Szymczyk „nieumyślnie sprowadził zdarzenie zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób przebywających na terenie KGP i mieniu w wielkich rozmiarach w postaci budynku KGP”.