Reklama

„Król dopalaczy” z wyrokiem i listem gończym. Od trzech lat nie trafił do więzienia

Reklama

Od momentu uprawomocnienia się wyroku dla Dawida Bratki, znanego szerzej jako „Król dopalaczy”, minęły ponad trzy lata. Jak się jednak okazuje, mężczyzna nigdy nie trafił do więzienia.

projekt-bez-nazwy-2
Skazany „król dopalaczy” nie odbywa kary. Od wyroku minęły trzy lata (fot. Policja / Wikipedia / Rakoon)
  • Od 20 marca 2023 r. obowiązuje prawomocny wyrok dla Dawida Bratki. Skazano go na 4 lata i 10 miesięcy więzienia, ale nie trafił za kratki.
  • Za „Królem dopalaczy” wystawiono list gończy. Mimo upływu ponad trzech lat od wyroku, mężczyzna wciąż pozostaje na wolności.
  • Biznes Bratki osiągnął skalę 127 sklepów w Polsce. Wykorzystywał luki prawne, sprzedając dopalacze jako „produkty kolekcjonerskie”.

Reklama

Prawomocny wyrok skazujący Dawida Bratkę na cztery lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności zapadł 20 marca 2023 r. „Król dopalaczy” jednak nigdy do więzienia nie trafił – informuje łódzki „Super Express”. Za mężczyzną wystawiono list gończy.

Jak fundusze ograły państwo. Wielkie przejęcie na rynku aptek.

127 sklepów z dopalaczami w całym kraju

Bratko rozpoczął działalność w wieku 23 lat. Pierwszy punkt sprzedaży dopalaczy otworzył w 2010 r. w rodzinnej Łodzi przy ul. Piotrkowskiej. Wykorzystując lukę w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, w szczytowym momencie posiadał 127 sklepów w całym kraju.


Reklama

Jego model biznesowy opierał się na sprzedaży substancji chemicznych jako „produktów kolekcjonerskich”. Pozwalało to na omijanie list substancji zakazanych, mimo że faktycznym celem produktów było wywołanie efektu odurzającego u nabywców.


Reklama

Jak informowali śledczy, produkcja dopalaczy odbywała się w prymitywnych warunkach. Dwaj współpracujący z Bratką „chemicy” – Ireneusz C. oraz Piotr P. – mieszali substancje z przypadkowymi ziołami, lekami uspokajającymi czy aromatami przy użyciu zwykłych mikserów kuchennych.

Wojna Tuska z dopalaczami

Walka państwa z biznesami Bratki i jego naśladowców rozpoczęła się w październiku 2010 r., gdy ówczesny premier Donald Tusk zapowiedział „wojnę z dopalaczami”. Po fali zatruć i zgonów w całym kraju, służby sanitarne w asyście policji zamknęły ponad 1,1 tys. punktów handlowych, w tym sieć należącą do „króla”. – Będzie siedział – mówił o Bratce szef rządu.


Reklama

Mimo zakazów, mężczyzna próbował kontynuować handel, publicznie zrywając plomby sanitarne w jednym ze swoich lokali. Został wówczas aresztowany pod zarzutem łamania przepisów sanitarnych i prowokowania innych sprzedawców do łamania prawa.


Reklama

Apel ojca Wiśniewskiego. Duchowny żąda reakcji po słowach Macierewicza.

W toku wieloletniego procesu, biegli toksykolodzy potwierdzili, że sprzedawane środki powodowały u zażywających m.in. ataki padaczki, halucynacje, stany depresyjne oraz zatrzymanie akcji serca. Prokuratura oskarżyła Bratkę o świadome narażanie życia klientów.

Sąd wydłużył wyrok

Oprócz zarzutów dotyczących dopalaczy, Bratko odpowiadał także za zlecenie porwania kontrahenta w 2014 r. Mężczyzna miał zostać pozbawiony wolności w odwecie za niedostarczenie surowców do produkcji chemikaliów.

31 stycznia 2019 r. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Bratkę na 3 i pół roku więzienia oraz 30 tys. zł grzywny. Sąd uznał go za winnego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia oraz przestępstw kryminalnych przeciwko wolności. Już na tamtej rozprawie mężczyzna był nieobecny. Po apelacji wyrok został w 2023 r. wydłużony do czterech lat i 10 miesięcy.


Reklama

Źródło: „Super Express”
Tagi: Łódź

Reklama