Od momentu uprawomocnienia się wyroku dla Dawida Bratki, znanego szerzej jako „Król dopalaczy”, minęły ponad trzy lata. Jak się jednak okazuje, mężczyzna nigdy nie trafił do więzienia.

- Od 20 marca 2023 r. obowiązuje prawomocny wyrok dla Dawida Bratki. Skazano go na 4 lata i 10 miesięcy więzienia, ale nie trafił za kratki.
- Za „Królem dopalaczy” wystawiono list gończy. Mimo upływu ponad trzech lat od wyroku, mężczyzna wciąż pozostaje na wolności.
- Biznes Bratki osiągnął skalę 127 sklepów w Polsce. Wykorzystywał luki prawne, sprzedając dopalacze jako „produkty kolekcjonerskie”.
Prawomocny wyrok skazujący Dawida Bratkę na cztery lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności zapadł 20 marca 2023 r. „Król dopalaczy” jednak nigdy do więzienia nie trafił – informuje łódzki „Super Express”. Za mężczyzną wystawiono list gończy.
Jak fundusze ograły państwo. Wielkie przejęcie na rynku aptek.
127 sklepów z dopalaczami w całym kraju
Bratko rozpoczął działalność w wieku 23 lat. Pierwszy punkt sprzedaży dopalaczy otworzył w 2010 r. w rodzinnej Łodzi przy ul. Piotrkowskiej. Wykorzystując lukę w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, w szczytowym momencie posiadał 127 sklepów w całym kraju.
Jego model biznesowy opierał się na sprzedaży substancji chemicznych jako „produktów kolekcjonerskich”. Pozwalało to na omijanie list substancji zakazanych, mimo że faktycznym celem produktów było wywołanie efektu odurzającego u nabywców.
Jak informowali śledczy, produkcja dopalaczy odbywała się w prymitywnych warunkach. Dwaj współpracujący z Bratką „chemicy” – Ireneusz C. oraz Piotr P. – mieszali substancje z przypadkowymi ziołami, lekami uspokajającymi czy aromatami przy użyciu zwykłych mikserów kuchennych.
Wojna Tuska z dopalaczami
Walka państwa z biznesami Bratki i jego naśladowców rozpoczęła się w październiku 2010 r., gdy ówczesny premier Donald Tusk zapowiedział „wojnę z dopalaczami”. Po fali zatruć i zgonów w całym kraju, służby sanitarne w asyście policji zamknęły ponad 1,1 tys. punktów handlowych, w tym sieć należącą do „króla”. – Będzie siedział – mówił o Bratce szef rządu.
Mimo zakazów, mężczyzna próbował kontynuować handel, publicznie zrywając plomby sanitarne w jednym ze swoich lokali. Został wówczas aresztowany pod zarzutem łamania przepisów sanitarnych i prowokowania innych sprzedawców do łamania prawa.
Apel ojca Wiśniewskiego. Duchowny żąda reakcji po słowach Macierewicza.
W toku wieloletniego procesu, biegli toksykolodzy potwierdzili, że sprzedawane środki powodowały u zażywających m.in. ataki padaczki, halucynacje, stany depresyjne oraz zatrzymanie akcji serca. Prokuratura oskarżyła Bratkę o świadome narażanie życia klientów.
Sąd wydłużył wyrok
Oprócz zarzutów dotyczących dopalaczy, Bratko odpowiadał także za zlecenie porwania kontrahenta w 2014 r. Mężczyzna miał zostać pozbawiony wolności w odwecie za niedostarczenie surowców do produkcji chemikaliów.
31 stycznia 2019 r. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Bratkę na 3 i pół roku więzienia oraz 30 tys. zł grzywny. Sąd uznał go za winnego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia oraz przestępstw kryminalnych przeciwko wolności. Już na tamtej rozprawie mężczyzna był nieobecny. Po apelacji wyrok został w 2023 r. wydłużony do czterech lat i 10 miesięcy.