
Przez dekady uważano to jedynie za prawdopodobną hipotezę, ale najnowsze badania przyniosły twarde dowody. Analiza szczątków odkrytych w egipskim Abydos potwierdza: starożytni władcy wyprawiali się w zaświaty w towarzystwie służących, których zabijano tuż po śmierci monarchy. Odkrycie rzuca nowe światło na brutalne metody sprawowania władzy u zarania egipskiej cywilizacji.
- Nowoczesna analiza czaszek z Abydos ujawniła śmiertelne urazy zadane ciężką, płaską bronią.
- Uśmiercanie poddanych miało najprawdopodobniej zagwarantować władcy służbę w życiu pozagrobowym oraz demonstrować jego absolutną władzę.
- Badania dr Roselyn A. Campbell dają pierwsze twarde dowody na tezę postawioną w latach 20. XX wieku przez Flindersa Petriego.
Potężne zagrożenie pod lądolodem Antarktydy. Może zmienić mapy świata
Pochodzące z około 3000 r. p.n.e. znaleziska wokół kompleksów grobowych pierwszych egipskich królów od dawna budziły skrajne emocje. Podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w latach 20. XX wieku w Abydos na wschodzie Egiptu, brytyjski archeolog Flinders Petrie natrafił na setki pobocznych pochówków.
Dowody na hipotezę sprzed około 100 lat
Liczba grobów otaczających miejsca spoczynku władców skłoniła go do postawienia odważnej tezy: leżący tam ludzie zostali uśmierceni, aby służyć swojemu władcy w życiu pozagrobowym.
Przez ponad wiek brakowało jednak bezpośrednich dowodów medycznych, które mogłyby jednoznacznie poprzeć tę teorię. Ostatnie ekspertyzy kryminalistyczne zmieniają jednak dotychczasowy stan wiedzy.
Niesamowite odkrycie naukowców na Śląsku. „Unikat w skali świata”
Odrzucenie hipotez i przejście do faktów stało się możliwe dzięki dr Roselyn A. Campbell, badaczce z Purdue University w amerykańskim stanie Indiana. Przeanalizowała ona zachowane czaszki z oryginalnych wykopalisk Petriego, wykorzystując nowoczesne metody medycyny sądowej i aktualną wiedzę na temat reakcji ludzkiego ciała na urazy oraz procesy gnilne.
Efekty prac okazały się jednoznaczne. W 18 z 46 zbadanych czaszek – co stanowi aż 39 proc. analizowanej próby – odkryto ślady potencjalnie śmiertelnych urazów.
– Na zachowanych czaszkach zidentyfikowałam głębokie pęknięcia liniowe. Tego typu obrażenia najczęściej prowadzą do błyskawicznej utraty przytomności, gwałtownego krwotoku wewnętrznego i zgonu. Są one charakterystyczne dla uderzeń zadanych płaską, szeroką bronią – wyjaśnia Campbell.
Ślady te, w połączeniu z kontekstem archeologicznym miejsca pochówku, stanowią pierwszy twardy dowód na to, że przynajmniej część służących została zamordowana i złożona w grobach wokół swoich władców.
Kamień milowy w egipskiej archeologii
Praktyka poświęcania służących występowała w wielu starożytnych kulturach. Jej korzenie leżały nie tylko w doktrynie religijnej, ale również w twardej polityce.
Z jednej strony wierzono, że uśmierceni ludzie będą kontynuować swoją służbę u boku monarchy w życiu pozagrobowym. Z drugiej natomiast składanie ludzkich ofiar stanowiło najbardziej drastyczny i widowiskowy pokaz nieograniczonej władzy panującego.
Jak podkreślają badacze, motywacje samych ofiar mogły być bardzo zróżnicowane: od dobrowolnego poświęcenia aż po przymus.
Dr Katherine Slinger z University of Manchester na łamach CNN wskazuje, że praca dr Campbell to kamień milowy w egipskiej archeologii. – To pierwszy raz, kiedy dowody kryminalistyczne poparły teorię ludzkich ofiar i udowodniły sposób, w jaki co najmniej niektóre z tych osób zostały zabite – mówi Slinger.
Ostrożność w interpretacji wyników
Mimo przełomowego charakteru odkrycia, niektórzy badacze zalecają ostrożność w wyciąganiu zbyt dalekosiężnych wniosków na temat wszystkich pochówków z tego okresu.
Sama dr Campbell podkreśla, że na podstawie tak małego i niepełnego materiału badawczego – przy uwzględnieniu upływu pięciu tys. lat – nie można jednoznacznie stwierdzić, czy wszyscy pochowani tam ludzie padli ofiarą rytualnego mordu. Część służących mogła umrzeć z przyczyn naturalnych, a inni mogli zostać uśmierceni w sposób niepozostawiający śladów na kościach.
Z kolei Karl Harrison, archeolog sądowy z University of Exeter, uważa wyniki za niezwykle interesujące, lecz ostrzega przed zbyt łatwym przypisywaniem intencji starożytnym Egipcjanom.
– Choć kryminalistyka pomaga nam zrozumieć wzorce urazów, musimy zachować wyjątkową ostrożność przy próbach odtworzenia motywacji. Epizodyczne zachowania dawnych kultur – zwłaszcza tych, które nie pozostawiły źródeł pisanych – niosą ze sobą poziom złożoności społecznej, którego nie jesteśmy w stanie w pełni zrekonstruować – zaznacza Harrison.
Artykuł na temat najnowszego odkrycia opublikowano w czasopiśmie naukowym Frontiers.
Może zainteresuje Cię także: