
Waldemar Żurek zapowiedział reakcję na działanie prokuratury, która bada sprawę operacji syna Tomasza Lenza w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Jak podała Wirtualna Polska, śledczy zażądali telefonu od dyrektora tej placówki, bo z bilingów wynikało, że kontaktował się on z reporterem WP. – To próba obejścia tajemnicy dziennikarskiej i łamanie wolności prasy – twierdzą dziennikarze.
- – Dowiedziałem się o tym z mediów. Będę badał, jakie środki zastosowano – mówił Waldemar Żurek, zapytany przez dziennikarzy o zachowanie prokuratury w sprawie Tomasza Lenza.
- Afera wokół Tomasza Lenza, byłego posła, a obecnie senatora wybranego z list Koalicji Obywatelskiej, wybuchła wiosną tego roku. Wirtualna Polska poinformowała, że w publicznym szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim syn polityka przeszedł zabieg usunięcia wrastającego paznokcia z pominięciem standardowych procedur i ominięciem kolejki.
- Jak podaje Wirtualna Polska, prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim Mariusza Trojanowskiego, bo z bilingów wynikało, że kontaktował się on z reporterem Wirtualnej Polski Michałem Janczurą.
Śledztwo w sprawie szpitala w Aleksandrowie Kujawskim dotyczy ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza w publicznym szpitalu. Jak podała Wirtualna Polska, celem dochodzenia jest ustalenie, kto przekazał wiadomości o zabiegu dziennikarzowi WP. Już w czerwcu bydgoska policja, działając na zlecenie prokuratury, zapytała redakcję o źródło, a ta odmówiła, powołując się na prawo prasowe.
W ubiegłym miesiącu dyrektor szpitala został wezwany na świadka, a po przesłuchaniu prokurator przedstawił mu postanowienie o wydaniu telefonu. Według WP miał go oddać, bo inaczej nie mógłby opuścić prokuratury, a policjanci mieli zagrozić przeszukaniem i odebraniem urządzenia siłą.
Według WP równolegle toczą się dwa postępowania. Pierwsze, dotyczące nieprawidłowości przy samym zabiegu. Drugie, wszczęte z zawiadomienia Lenza i dotyczące udzielenia reporterowi portalu informacji o zabiegu.
Prokuratura bada sprawę Tomasza Lenza. Dziennikarze WP: łamanie tajemnicy dziennikarskiej
„Już w czerwcu odmówiliśmy organom ścigania podania naszych źródeł. Śledczy zaczęli więc działać od innej strony. Na podstawie bilingów prokurator postanowił zażądać wydania telefonu od dyrektora szpitala. Prawdopodobnie chodziło o dotarcie do treści wiadomości, które wysyłał on do Michała Janczury” – poinformowała Wirtualna Polska.
Dziennikarze portalu określili to działanie prokuratury jako próbę łamania zasady tajemnicy dziennikarskiej i wpływanie na wolność prasy.
Afera wokół Tomasza Lenza wybuchła w marcu 2026 r. To były poseł, a obecnie senator wybrany do parlamentu z list Koalicji Obywatelskiej. Wirtualna Polska poinformowała, że w publicznym szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim syn polityka przeszedł zabieg usunięcia wrastającego paznokcia z pominięciem standardowych procedur i ominięciem kolejki.
Portal podał też, że w trakcie tego zdarzenia pacjenci innych oddziałów zostali pozbawieni opieki lekarskiej.
Pucz w regionalnych strukturach KO. Lenz przepchnął swojego kandydata
Afera Tomasza Lenza. Polityk wyrzucony z Koalicji Obywatelskiej
W wyniku kontroli Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na placówkę karę finansową w wysokości 134 tysięcy zł. Mimo złożonego odwołania, NFZ utrzymał nałożoną sankcję w mocy, co wymusiło na lecznicy zapłatę tej kwoty. Sam Lenz konsekwentnie odpierał zarzuty w mediach, twierdząc, że zabieg jego krewnego odbył się całkowicie zgodnie z zasadami. Polityk oskarżał przy tym dyrektora szpitala o ukrywanie dokumentacji medycznej i celowe oczernianie go z pobudek osobistych.
W konsekwencji tej afery 11 maja 2026 r. na wniosek Donalda Tuska senator Lenz został wykluczony z partii oraz usunięty z klubu parlamentarnego KO.
Może też Cię zainteresować: