Reklama
Reklama
Reklama

Pułapka na jachcie. Jak białoruskie służby wywiozły opozycjonistę z Polski

Białoruskie służby specjalne przeprowadziły na terytorium Polski operację zakończoną porwaniem jednego z przeciwników reżimu Alaksandra Łukaszenki. Tak wynika z rocznego śledztwa Białoruskiego Centrum Śledczego dotyczącego zaginięcia Anatola Kotaua, byłego urzędnika białoruskiego, który po ucieczce do Polski otrzymał ochronę międzynarodową. Arleta Bojke z Kanału Zero jako pierwsza publikuje konkluzje tego raportu.

arletka-listing
(fot. Kanał Zero)
  • Tajemnicze zniknięcie białoruskiego opozycjonisty z Polski. Anatol Kotau posiadał u nas ochronę międzynarodową, jednak zniknął w sierpniu zeszłego roku.
  • Białoruskie służby wykorzystały kobietę, aby rozkochała w sobie mężczyznę i wywabiła go z kraju.
  • Opozycjonista poleciał do Turcji, skąd wsiadł na luksusowy statek wynajęty przez rosyjskie służby. Mężczyznę przekazano wbrew jego woli na rosyjski okręt wojskowy. Obecnie jego los pozostaje nieznany.
  • Historia Anatola Kotaua każe zadać pytanie jak swobodnie białoruskie służby są dziś w stanie działać na terytorium Polski. 

„Mój grzech? Byłem zbyt Polski”. Poczobut obnażył białoruski absurd

– To naprawdę historia jak z filmu – z handlarzami bronią, wynajętym przez służby luksusowym jachtem i – jakby to delikatnie powiedzieć – niejasną damsko-męską zażyłością – mówi Arleta Bojke w materiale na Kanale Zero. Jako pierwsza w Polsce dziennikarka opisuje ustalenia Białoruskiego Centrum Śledczego dotyczące uprowadzenia Anatola Kotara.  

Od ochrony międzynarodowej w Polsce do porwania

Anatol Kotau, był urzędnikiem systemu władzy Alaksandra Łukaszenki. W 2015 roku objął on stanowisko Sekretarza Generalnego Narodowego Komitetu Olimpijskiego, ale w 2020 r., w trakcie masowych protestów, podał się do dymisji i wyjechał do Polski.

Reklama
Reklama

Kotau dostał u nas ochronę międzynarodową. W sierpniu zeszłego roku jednak zniknął. Co się z nim stało? Jak wynika z śledztwa Białoruskiego Centrum Śledczego, opozycjonistę wywabiły z Polski białoruskie służby. Wysłano do niego kobietę, obywatelkę Jordanii, by go w sobie rozkochała i nakłoniła do wyjazdu.

– Pierwszy ich kontakt odbył się w 2023 r. i jak ona sama mówi, mieli stosunki romantyczne, mamy zdjęcie, gdzie oni stoją razem naprawdę bardzo blisko – mówi Kanałowi Zero dziennikarz Centrum Igor Kuley.

Białoruski trop, indyjska firma i polskie wizy. Sprawdzamy, co zostało z afery po dwóch latach

 Co dokładnie stało się z Białorusinem? 

Jak wynika ze śledztwa, Kotau poleciał do Turcji, do pani Kachiry Ejnałowej. Rodzinie powiedział, że leci w sprawach zawodowych, a w pracy powiedział, że ma do załatwienia sprawy osobiste. Wsiadł z Ejnałową na jacht – jak się potem okazało – wynajęty przez rosyjskie służby.

Reklama
Reklama

– Wiemy dokładnie, że przeciwko swojej woli został przekazany na rosyjski statek wojskowy w wodach Morza Czarnego przy granicy Abchazji. I co dalej z nim się działo, pojęcia nie mamy żadnego – opowiada Kuley.

Jak zaznacza w programie Kanału Zero Arleta Bojke, w przypadku Antola Kotaua nie jest prowadzone śledztwo.

Białoruski wywiad w Polsce

W kontekście działań białoruskich służb na terytorium Polski dziennikarka przypomina także historię mającej polskie obywatelstwo Anżeliki Mielnikawej, która również zniknęła z Polski w zeszłym roku w niejasnych okolicznościach.

W jej przypadku śledztwo wszczęto po publikacjach dziennikarzy. Wiadomo też, co obecnie dzieje się z kobietą. Jest z córkami na Białorusi.

Reklama
Reklama

Jak zaznacza Bojke, to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o działania białoruskich służb. A Kuley opowiada niedawną historię jednej z doradczyń biura Światłany Cichanowskiej, czyli liderki białoruskiej opozycji. Okazało się, że kobieta została zwerbowana przez służby białoruskie, ale sama była przekonana, że działa z ukraińskim wywiadem.

– Na całe szczęście chyba nie doszło do przekazania jakichś wrażliwych informacji, bo białoruska propaganda pokazała film o tym, jak ją zwerbowali i nic tam nie było, jakby mieli jakąś informację to pewnie by to pokazali – opowiada Kuley.

Dziennikarz zaznacza też, że służby białoruskie mogą być wykorzystywane przez Rosję do prowadzenia operacji na naszym terytorium.

Reklama
Reklama

– Czy można powiedzieć, że białoruskie służby specjalne się w Polsce specjalizują? Jeżeli mówimy o Rosji, to podejrzewam, że białoruskie służby mogą być lepsze w rozumieniu Polski i w tym, żeby tu zorganizować jakieś zaplecze na przykład dla jakiejś operacji niż sami Rosjanie – ocenia Kuley.

Źródła: Kanał Zero , Zero.pl
Arleta Bojke
Arleta BojkeUżytkownik
Agnieszka Waś-Turecka
Agnieszka Waś-TureckaDziennikarka
Reklama
Reklama