Reklama

Donald Trump o Iranie: Czasami trzeba użyć siły

Reklama

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że jest rozczarowany przebiegiem negocjacji z Iranem w sprawie programu nuklearnego, ostrzegając, że „czasami trzeba użyć siły”. Według mediów rozmowy w Genewie zakończyły się bez przełomu, choć mediator z Omanu wciąż widzi możliwość porozumienia. Waszyngton zwiększa presję dyplomatyczną i militarną, podkreślając, że Teheran nie może posiadać broni jądrowej.

Prezydent USA Donald Trump
Prezydent USA Donald Trump przemawiający w Kongresie. (fot. KENNY HOLSTON / POOL / PAP)
  • Donald Trump wyraził rozczarowanie negocjacjami z Iranem i nie wykluczył użycia siły, podkreślając, że Teheran nie może posiadać broni jądrowej.
  • Rozmowy w Genewie zakończyły się bez porozumienia; Iran odrzucił kluczowe postulaty USA dotyczące programu nuklearnego.
  • Mimo braku przełomu mediator z Omanu uważa, że umowa jest możliwa, podczas gdy USA wzmacniają presję dyplomatyczną i militarną w regionie.

Reklama

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wyraził w piątek swoje niezadowolenie z przebiegu negocjacji z Iranem, które dotyczyły programu nuklearnego. Amerykański przywódca ponownie podkreślił, że Teheran nie może wejść w posiadanie broni jądrowej. Zaznaczył, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do dalszych działań, nie wykluczył jednak użycia siły.

– Nie podoba mi się to, że nie chcą powiedzieć kluczowych słów: „Nie będziemy mieć broni jądrowej”. Nie jestem zadowolony z negocjacji – przyznał Donald Trump, który rozmawiał z dziennikarzami w Teksasie. Dodał przy tym, że USA mają największą armię na świecie i „wolałby” jej nie używać, „no ale czasami trzeba to zrobić”.


Reklama

W Genewie bez przełomu

W czwartek w Genewie zakończyła się kolejna runda rozmów między przedstawicielami USA i Iranu. Negocjacje nie przyniosły porozumienia. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi oświadczył, że aby osiągnąć kompromis, Stany Zjednoczone muszą wycofać się ze zbyt „wygórowanych żądań”.


Reklama

Według informacji przekazanych przez amerykański dziennik „Wall Street Journal”, Teheran odrzucił kluczowe propozycje Waszyngtonu, dotyczące transferu wzbogaconego uranu za granicę, całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu oraz likwidacji części infrastruktury jądrowej.

Iran niezmiennie przekonuje, że nie dąży do budowy broni atomowej i oczekuje zniesienia amerykańskich sankcji, co mogłoby być elementem ewentualnego porozumienia.

Mediatorem w rozmowach między USA a Iranem pozostaje Oman. Szef tamtejszej dyplomacji Badr al-Busaidi przekonywał w rozmowie z amerykańskimi mediami, że „pokojowe porozumienie pozostaje w naszym zasięgu”, jeśli dyplomacja otrzyma wystarczająco dużo przestrzeni. Według niego Iran zgodził się co do zasady, że nie będzie posiadał materiałów jądrowych mogących posłużyć do produkcji broni.


Reklama

W piątek w Waszyngtonie miało dojść do spotkania wiceprezydenta J.D. Vance’a z omańskim ministrem Badr al-Busaidim, celem omówienia dalszych kroków negocjacyjnych.


Reklama

Presja militarna

Równolegle do działań dyplomatycznych USA zwiększają obecność wojskową w regionie. Według agencji Reutera w pobliżu Iranu operują dwa amerykańskie lotniskowce wraz z grupami uderzeniowymi, oczekujące na ewentualne decyzje Białego Domu.

Departament Stanu poinformował także, że sekretarz stanu Marco Rubio uda się do Izraela na rozmowy z premierem Benjaminem Netanjahu. Waszyngton zezwolił na wyjazd z Jerozolimy części personelu ambasady USA oraz rodzin dyplomatów, powołując się na względy bezpieczeństwa, apelując do obywateli o ostrożność przy planowaniu podróży do Izraela i na terytoria palestyńskie.

Rubio ogłosił również, że Iran został formalnie uznany za „państwo sponsorujące bezprawne zatrzymania”, zarzucając Teheranowi wykorzystywanie obywateli USA i innych krajów jako narzędzia nacisku politycznego.


Reklama

Źródła cytowane przez Reuters wskazują, że w administracji amerykańskiej panuje sceptycyzm co do szans na szybkie porozumienie. Jednocześnie podkreślają, że Trump rozważa wszystkie dostępne opcje.

Nikt nie jest nastawiony szczególnie optymistycznie, jeśli chodzi o negocjacje – przekazało jedno ze źródeł w Białym Domu.


Reklama