Reklama
Świat

Za ile można żyć na Filipinach? Tyle wydasz na jedzenie, nocleg i transport

Ile naprawdę kosztują dziś Filipiny? Nie w folderach biur podróży, ale oczami człowieka, który mieszka tam od kilku lat? Ceny, peso, inflacja i odpowiedź na pytanie, czy za 300 zł dziennie można zostać królem świata.

Piotr Sarmini
Opinia autorstwa: Piotr Sarmini
Dzisiaj 13:02
9 min
Motocykle, straganowe światła i tłum – tak wygląda wieczór na filipińskiej ulicy, gdzie liczy się każde peso (fot. Getty Images)
TYLKO NA

Widziałem ostatnio fajny obrazek: facet kupuje w budce gofra, pyta „ile?”, a potem obraca się do „kamery” i mówi: „Poland, more than you expected”.

Przyznam, że kiedy latem wróciłem do Polski, oczekiwałem, że ten tak zwany „culture shock” będzie większy. Że w Biedronce będę nieśmiało, z ukosa, spoglądać na lśniące opakowania jogurtów proteinowych, niczym speszony maturzysta na primadonnę balu. Że za moje peso będę mógł co najwyżej powąchać szynkę zza lady, przez maskę, a jedyny wyjazd, na który się udam, będzie tym do Krainy Mięs – w promocji 50 proc.

Przed Żabką mnie przeszukają, a do Lidla, zapomnij, nawet mnie nie wpuszczą! Że pobyt w Polsce to będzie doznanie w stylu tych, gdy na lotnisku czekasz na Ryanaira pośród luksusowych butików i perfum, spoglądasz na Louis Vuitton i Burberry, spsikujesz się perfumami, a kiedy zaczepia cię sprzedawca, to z miną wielkiego konesera kiwasz w zamyśleniu głową, jak gdyby rozważając, czy nie dość już masz flakonów Prady w swojej willi na Majorce i że tym razem MOŻE JEDNAK Armani? „Na razie tylko się namyślasz”, testując nuty górne, a kiedy ten natręt wreszcie odpuszcza (lustrując cię z góry do dołu, jakby sam nie nosił nic tańszego niż Dior), spoglądasz na telefon, by uznać, że na Revolucie zostało ci po wyjeździe sto siedem złotych i dwa grosze, a twoje aktywa w bitcoinie niebezpiecznie spadają poniżej pięciu dych.

Sprawdź także:

Reklama
Reklama

Polska okazała się jednak wcale nie tak droga! Powiem tak – jogurty proteinowe były pite, a kabanosy jedzone bez oglądania się za siebie, jakby jutra miało nie być.

Co prawda nie mam mieszkania i auta, ale za to nie mam też kredytu! (nie chcieli mi przyznać), no ale jeść, pić i popuszczać pasa to tu mogłem jak za króla Sasa, ho ho!

Nic więc dziwnego, że gdy wróciłem na Filipiny (dobrze opsikany lotniskowymi perfumami), to z wielką ulgą sięgnąłem po peso.

Spektakularne odkrycie polskich archeologów. Odsłania część tajemnic Machu Picchu

Peso, peso, peso

100 peso to 5,9 zł. Nie pytaj mnie „a ile to złotówka?”, przelicz sobie, kalkulatora nie masz? Ja, mordo, zarabiam w jurkach i peso, a nie jakichś tam złotówkach.

Reklama
Reklama

No więc kiedy przyleciałem na Filipiny w lutym 2024 r., to 100 peso było warte 7 zł. A to oznacza, że mieszkanie kosztujące 20 tys. peso – to było…? (kto się zgłosi, dostaje plusik!), tak, 1,4 tys. zł. Dziś to samo mieszkanie kosztuje… (no śmiało, będą oceny za aktywność!) 1180 zł.

Grillowane szaszłyki na filipińskim straganie – to właśnie tu widać różnicę między „taniej” a „drogo” (fot. Kanał Zero)

Spadek wartości filipińskiego peso napędza wzrost cen. Pierwszy raz od dawna podniesiono ceny za przejazd jeepneyami – z 20 do 22 peso. Trudno więc nie uznać, że z mojej perspektywy są to jakieś „plebejskie żarty”, przecież ja nawet nie jeżdżę jeepneyem, ho ho!

Ale mój pojazd jeździ na benzynę – ta wzrosła z 51 peso za litr w 2024 r. do obecnych 78. Czyli z 3,50 do 4,65 zł.

Ceny na Filipinach rosną dużo wolniej niż nad Wisłą. W Polsce odnosiłem wrażenie, że co tydzień wchodzimy w stan rewolucyjnych przemian i światłego pędu ku przyszłości. Kiedy mój znajomy pracujący w Żabce cyklicznie PODNOSIŁ (nigdy nie obniżał) ceny na półkach, a jeden z moich uczniów bulwersował się, że cena gumy do żucia wzrosła z 20 do 50 groszy! I tu znów, dobrotliwy uśmieszek wyższości bogaczy, ale ten uczeń miał ostatecznie rację. Że ponad 100 proc. podwyżki z dnia na dzień to jednak mocno nie fair (dziś ta guma kosztuje pewnie 2,99 zł, pod warunkiem że kupi się trzy w nieparzysty piątek miesiąca z aplikacją).

Reklama
Reklama

Naukowcy zwracają uwagę na takie wyniki badań krwi. Ostrzegają przed ryzykiem

Otóż Filipińczycy są właśnie jak tacy uczniowie. Zarabiając miesięcznie średnio 20 tys. peso, liczą każde peso. Dla nich peso jest jak dla nas złotówka. Niby mało, ale niemało. Niby niewiele, ale z chodnika podniesiesz i jeszcze się uśmiechniesz. Zatem oni podwyżki o każde peso rejestrują. Dla mnie to jest 6 groszy. Dla nich to jest „złotówka”.

Pomimo spadku kursu peso w ciągu dwóch lat ceny lokalne nie uległy większym zmianom. A to oznacza, że zarabiając w złotówkach – stać cię. Zarabiając w peso – stać cię na coraz mniej. Jeśli ktoś jest bardzo oszczędny, odnajdzie się. Wyłączając koszty mieszkania – za 20 zł przeżyje dzień. Ale co to za życie?! Za 100 zł będzie mu dobrze. Za 200 zł – pan świata i okolic.

Ten jeden nawyk zmienił bieg ewolucji człowieka. Nowe odkrycie naukowców

Na Filipiny dolecisz za 1,7 tys. zł. Wrócisz także. Lokalne loty – 100–300 zł w najpopularniejsze kierunki. Ceny hoteli i resortów są takie jak w apkach. Nie oczekuj cudów, noclegi na Filipinach są drogie jak na Azję. Poniżej 1000 peso (59 zł) za noc raczej niczego nie znajdziesz. To, co będzie w tej cenie... będzie jej warte! Karaluchy Pod Poduchy© gratis.

Reklama
Reklama

Zdarzają się małe cuda i wyjątkowe okazje. Wszak nurkować z rekinami wielorybimi za 30 zł, to chyba niezła okazja? Złapać prom za 12 zł – wybitnie. Skuter – 30 zł na dzień – też dobrze (mówi się, że większość męskich hobby to po prostu różne środki transportu).

Przejdźmy teraz do części praktycznej obierania cebuli:

Pozycja Cena w peso (₱) Cena w zł
Studio w Manili (miesięcznie) 18–23 tys. ₱ 1070–1367 zł
Hotel typu Karaluchy Pod Poduchy© 1200 ₱ 72 zł
Dobry hotel 2500 ₱ 150 zł
Bardzo dobry hotel 5000+ ₱ 300 zł+
Kurczak i ryż w lokalnym barze 80–150 ₱ 5–9 zł
Kurczak w restauracji sieciowej 200–300 ₱ 12–18 zł
Big Mac 179 ₱ 10,65 zł
Najtańszy zestaw w McDonald's (kurczak + ryż + napój) 99 ₱ 5,89 zł
Trzy jabłka 100 ₱ 5,99 zł
Woda 1 l 39 ₱ 2,32 zł
Piwo lokalne 50 ₱ 2,97 zł
Piwo w klubie 150 ₱ 8,92 zł
Stolik w klubie 1500–5000 ₱ 90–300 zł
Wynajem najtańszego skutera (dzień) 450 ₱ 27 zł
Oryginalny T-shirt lokalnej marki od 300 ₱ od 18 zł

Dla dociekliwych sknerusów: numbeo.com – koszty życia w Manili

Rulex, BOSSS, Abibas

Ceny w międzynarodowych sieciówkach odzieżowych: Lacoste, Nike, Zara, Burberry będą takie same jak w Polsce lub wyższe. Nie licz więc, że za 200 zł nakupujesz towaru i po powrocie otworzysz swój butik na Wólce Kosowskiej obsługujący śmietankę polskich raperów. Chyba że lubisz podróby, wtedy mordo, mamy tego sporo. Mamy tego więcej niż oryginałów. Mamy tego na każdym rogu, w każdym mallu, mamy tego na bazarach i w internecie.

„Authentic overrun” – tak w filipińskich sklepach internetowych nazywa się towar, którego oryginalność lepiej nie sprawdzać (fot. Kanał Zero)

Filipiny stoją podróbami, a Filipińczycy kroczą na podrobionych butach. Tu wszyscy, poza prezydentem i narodową drużyną koszykarską, noszą podróby. No, ale jaki jest sens kupować oryginalną koszulkę i buty, skoro i tak je zapocimy, zleje nas tropikalny deszcz, zaleje nam dom, potem to wrzucimy do pralki, następnie do suszarki na 150 stopni i tak w kółko; no po co, nie szkoda ci? Lepiej mieć koszulkę za 100 peso z bazaru i się nie frasować, jak nam ją plama z sosu sojowego pobrudzi czy krew koguta.

Podróbki znanych marek na filipińskich straganach – oryginału szukać tu raczej nie warto (fot. Ezra Acayan / Getty Images)

Arktyka zaskoczyła naukowców. „To nie może być poprawne”

Reklama
Reklama

Q&A z podróżnikiem: pytania i odpowiedzi

Mój przyjaciel był kiedyś na WYKŁADZIE na UNIWERSYTECIE WARSZAWSKIM (ja też tam kiedyś byłem. Na wykładzie i ćwiczeniach nawet!) z PODRÓŻNICZKĄ. Nie znam jej dokonań, ale jednym z nich (które znam) był właśnie pobyt na Filipinach. W Manili. Przez jeden dzień. To naturalne, że takim doznaniem warto podzielić się z szerszym audytorium i że uniwersytet organizuje w związku z tym wydarzenie. Podróżniczka stwierdziła po jednym dniu „że w Manili jest bardzo niebezpiecznie”. No to chyba logiczne, że się zawinęła, tak?!

Ja jestem na Filipinach od ponad 930 dni (and still counting), w związku z czym wiadomo, że moje wrażenia i ekspertyza są warte mniej, gdyż nie są tak świeże (kto by chciał jeść taki stary owoc? Chyba tylko Zero.pl). Mimo wszystko, ośmielony, podzielę się z Wami odpowiedziami na pytania, których nikt mi nie zadał, bo nie jestem ekspertem WYBITNYM.

„Rewelacyjne” odkrycie archeologów na Łysej Górze. „Całkowity unikat”

Czy jest tanio?
Tanio to nie, ale jest taniej.

Czy warto?
No to zależy, co ma dla ciebie wartość.

Czy za 300 zł dziennie będę królem świata i okolic?
Jeśli dostatecznie wąsko ujmiesz „świat”.

Widzicie zatem, że jaki ekspert, takie odpowiedzi. Uniwersytety zapraszam do współpracy. Mogą być online i trzeciego wieku. Przedszkola także rozważę.

Reklama
Reklama

Podobno „każda gra ma taką właśnie przemienność, że różne wartości potrafi zamienić na złotówki – ale odwrotnie – nie da się”. Spróbuj. Może w peso działa to lepiej? Wszak chwile są bezcenne albo właśnie cenne, a ich wyniki – pełne „niebezpieczeństw” lub radosnych zachwytów – zależą od obserwatora.

Źródło: Zero.pl
Piotr Sarmini
Piotr SarminiStudiował filologię polską i dziennikarstwo na UW oraz na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 2018 r. ukazała się jego debiutancka powieść hip-hopowa pt. „Bez przekazu”. W tym czasie regularnie publikował wiersze, opowiadania oraz teksty branżowe i dziennikarskie. W 2023 r. wydał drugą powieść relacjonującą drogę syryjskich uchodźców w Europie – „Uchodząc”. Od 2024 r. mieszka na Filipinach, gdzie pracuje w branży IT oraz jako nauczyciel języków, literatury i czujny obserwator rzeczywistości - autor zewnętrzny.