
– To zarządzanie jest przemocowe wobec „małych przystawek”, które się boją i wielu ludzi, którzy się boją – powiedziała we wtorek w Kanale Zero Katarzyna Pełczńska-Nałęcz. W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim mówiła o tym, jakim szefem był premier Donald Tusk.
- Gościnią Porannych Rozmów Zero we wtorek była Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
- W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim mówiła m.in. o tym, jak pracami Rady Ministrów zarządza premier Donald Tusk.
- – To jest przemocowość informacyjna, personalna, osobista, poniżanie, lekceważenie – stwierdziła.
Jak dodała, dochodziło do „wykorzystywania siły dużego koalicjanta, by grozić, niszczyć wizerunkowo i politycznie ludzi”.
Przytoczyła sytuację, jak we wrześniu ubiegłego roku została wezwana na przesłuchanie do prokuratury w związku ze zwrotem VAT w wysokości 770 zł sprzed bliski 10 lat.
– To nie dotknęło tylko mnie, ale i moją rodzinę – skomentowała.
„Krzyżyk na drogę”. Tusk o Pełczyńskiej-Nałęcz
Zaznaczyła, że „nie czuje się ofiarą, wie, że polityka jest twardą grą”, ale jednocześnie „tak nie należy zarządzać”.
– To zarządzanie jest przemocowe wobec „małych przystawek”, które się boją i wielu ludzi, którzy się boją – powiedziała. Jak przekazała, „twardość nie musi być bezideowością i przemocowością”
– To było przemocowe zarządzie, ale nie mobbing? – dopytał Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz prowadzący rozmowę Grzegorz Sroczyński. – Tak – odparła polityczka.
Pełczyńska-Nałęcz: Czuję się wolna
Co czuję po odejściu z rządu? – Czuję się wolna – odpowiedziała.
Tak Pełczyńska-Nałęcz dowiedziała się o wyrzuceniu z Polski 2050. Wszystko zostało nagrane
Oceniła, że jest teraz „osobą, która widzi i czuje prosty kręgosłup w sobie”. – Nikt mi kręgosłupa w precelek nie zwinie. Jestem na stanowisku tak długo jak mogę robić dobre rzeczy – dopowiedziała.
– Wyrzuciłam stołek do kosza – powiedziała.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w ubiegłym tygodniu we wpisie na X, że rezygnuje z zasiadania w rządzie, w którym pełniła funkcję szefowej resortu funduszy i z funkcji szefowej Polski 2050.
Nagranie Pełczyńskiej-Nałęcz. „Zrobił to jakiś podlec”
Dwa dni po tym, jak ogłosiła swoją rezygnację, w sobotę Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz spotkała się z grupą członków Polski 2050. To właśnie podczas tego spotkania – jak wynika z nagrań opublikowanych przez telewizję wPolsce24 – polityczka miała z mediów społecznościowych dowiedzieć się o wydaleniu z partii.
– Jestem urzędującą prawnie przewodniczącą Polski 2050 i teraz dowiaduje się z Twittera, że została bez mojej wiedzy (..) podjęta decyzja, która wykluczyła mnie z partii. (...) Słuchajcie, to jest jakieś horrendum – mówi na nagraniu Pełczyńska-Nałęcz.
„Wartości są ważniejsze niż stołki”. Dlaczego dopiero teraz?
Kto nagrał i wysłał mediom to nagranie? – Zrobił to jakiś podlec – odpowiedziała w Kanale Zero Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
– Ja podejrzewam, że ktoś to podle zrobił, żeby mnie potem o to podejrzewano, i myślę, że niestety tak się stało. Nie mam z tym absolutnie nic wspólnego – dodała.