Reklama
Reklama
Reklama

Maja Chwalińska po finale: Od trzech tygodni nie jadłam normalnie

Maja Chwalińska przyznała, że droga do finału French Open kosztowała ją wiele sił i emocji. Polska tenisistka zdradziła po meczu z Mirrą Andriejewą, że przez trzy tygodnie turnieju żyła w ciągłym stresie, co odbiło się nawet na jej codziennym funkcjonowaniu. Mimo porażki w finale podkreśliła, że jest dumna ze swojego występu i zamierza dalej ciężko pracować.

French Open - Day 14
Maja Chwalińska. (fot. YOAN VALAT / PAP / EPA)
  • Maja Chwalińska przyznała, że przez trzy tygodnie French Open żyła w ciągłym stresie, który odbił się nawet na jej apetycie.
  • Mimo porażki w finale z Mirrą Andriejewą podkreśliła, że jest dumna ze swojego występu i uważa sukces w Paryżu za ważny krok w karierze.
  • Dzięki historycznemu awansowi do finału Polka przesunie się na 21. miejsce w rankingu WTA.

Maja Chwalińska zakończyła najlepszy turniej w swojej karierze porażką w finale French Open, ale po meczu więcej niż o wyniku mówiła o emocjach, które towarzyszyły jej przez ostatnie tygodnie. Polka przyznała, że presja związana z historycznym występem była ogromna, choć nie sparaliżowała jej na korcie.

24-letnia tenisistka przegrała w sobotę z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Był to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze zarówno Polki, jak i 19-letniej Rosjanki. Chwalińska podkreśliła jednak, że stres towarzyszył jej nie tylko przed decydującym meczem.

„W sumie, to trochę się cieszę”

– Przed meczem było trochę nerwów, ale nie jakichś szczególnych. Szczerze mówiąc stres był przed każdym meczem. Od trzech tygodni nie jadłam normalnie. W sumie to trochę się cieszę, że turniej się już skończył. Może teraz wróci przyjemność z jedzenia – przyznała po finale.

Reklama
Reklama

Chwalińska była największą sensacją tegorocznego French Open. Do głównej drabinki dostała się przez kwalifikacje, a następnie wygrała osiem kolejnych spotkań, docierając do finału. Tym samym została pierwszą kwalifikantką w historii, która zagrała w decydującym meczu paryskiego turnieju.

Polka zdradziła również, że od 2025 r. współpracuje z psycholożką sportową. Choć na co dzień kontaktują się głównie telefonicznie, podczas French Open specjalistka po raz pierwszy towarzyszyła jej bezpośrednio podczas turnieju.

Tenisistka zwróciła uwagę, że jej sukces może być inspiracją dla zawodniczek spoza ścisłej czołówki rankingu WTA. Przed rozpoczęciem zmagań w Paryżu zajmowała dopiero 114. miejsce na świecie.

Reklama
Reklama

– Znam wiele świetnych zawodniczek spoza najlepszej setki. Czasem po prostu wiele drobnych elementów musi kliknąć. Życie czasem jest dziwne. Po prostu trzeba robić swoje i wierzyć, że to przyniesie efekt – oceniła.

Odnosząc się do finałowego starcia, Chwalińska nie miała wątpliwości, że zwycięstwo Andriejewej było w pełni zasłużone.

„Zasłużyła na zwycięstwo”

– Wielkie uznanie dla Mirry. Zdecydowanie zasłużyła na zwycięstwo. Na pewno lepiej poradziła sobie z wietrznymi warunkami. Momentami czułam się po prostu bezbronna. Mimo to jestem z siebie dumna. Oczywiście dałam z siebie wszystko – powiedziała.

Reklama
Reklama

Po wyrównanym początku meczu przy stanie 3:2 dla Polki inicjatywę przejęła Rosjanka, która wygrała dziewięć gemów z rzędu i praktycznie rozstrzygnęła losy finału.

Mimo porażki Chwalińska może mówić o przełomie w swojej karierze. W poniedziałkowym notowaniu rankingu WTA awansuje ze 114. na 21. miejsce. Otworzy jej to drogę do startów w największych turniejach świata bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje.

Teraz przed Polką krótki odpoczynek i przygotowania do sezonu na kortach trawiastych. Chwalińska liczy na występ w Wimbledonie, choć przyznaje, że nie spodziewa się otrzymania dzikiej karty do turnieju głównego.

Reklama
Reklama

Twardo stąpam po ziemi. Zamierzam dalej ciężko pracować, aby grać jak najlepiej. Chcę się poprawiać każdego dnia – zapewniła.

Jak podkreśla, paradoksalnie nie uważa, by w Paryżu zaprezentowała najlepszy tenis w swojej karierze. Największą wartością wyniesioną z French Open jest dla niej pewność siebie zdobyta w rywalizacji z najlepszymi zawodniczkami świata.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama